42

1.3K 117 14
                                        

Sheri

Co się stało...?

Świat wywrócił się do góry nogami. Nagle leżałam pod Tristanem, a on...

Boże! On mnie całował!

Tak jak to sobie wyobrażałam i pragnęłam, bojąc się tego jednocześnie. Jego wargi brały w posiadanie moje, a jego język wsunął się do moich ust.

To się działo naprawdę!

Pierwszy raz w życiu mężczyzna mnie całował.

Niewiarygodne!

I to nie była moja wyobraźnia ani powieść, a rzeczywistość.

Tylko co ja powinnam teraz zrobić? Jak się zachować?

Bohaterki romansów, które czytałam, doskonale to wiedziały, podczas gdy ja w tej chwili porywu namiętności totalnie straciłam rozeznanie. Byłam jak kłoda, pozbawiona zdolności ruchu, powalona emocjami.

Co on sobie o mnie pomyśli?

Dotychczas na pewno obracał się jedynie w kręgu kobiet, które miały wielkie doświadczenie w kwestiach erotyki. Ja nie znałam praktyki, a teorię, w dodatku w romantycznej formie. Może jednak to był czas, by wcielić ją w życie? Bo i co mogło tu pójść nie tak, skoro brak reakcji z mojej strony wydawał mi się czymś najgorszym?

I ta myśl pchnęła mnie do czynu.

Rozłączyłam nasze usta, po czym chwyciłam jego twarz w swoje dłonie.

Wow, ależ on był przyjemnie kłujący, stwierdziłam, rozkoszując się krótkim zarostem wyczuwalnym pod palcami.

A gdy już nasyciłam się tym przyjemnym doznaniem, odpowiedziałam na pocałunek Tristana. Najpierw ostrożnie musnęłam jego wargi, kosztując je i sprawdzając czy mężczyzna tego pragnie, a gdy zobaczyłam na nich szeroki uśmiech, przestałam się wahać. On chciał mojej inicjatywy tak samo mocno jak ja.

Zmotywowana pokusiłam się o dosadniejszy pocałunek. Postanowiłam naśladować jego oraz opisy z książek, które tak lubiłam. Wsunęłam język w jego wargi, przełamując własny wstyd. Mężczyzna przyzwolił mi na to, nie stawiając oporu. Poczułam się pewniej, dlatego już po chwili wzięłam jego usta w posiadanie.

Rany! Całowałam Króla Miasta i nie robiłam tego jak nowicjuszka. Włożyłam w pieszczotę całą siebie, odtwarzając w głowie sceny w ulubionych romansów i filmów o miłości. Niech Tristan to sobie zapamięta już na zawsze, nawet jeśli więcej miałoby się to nie powtórzyć. Sama także chciałam wyryć sobie w pamięci tę chwilę. Może była pierwszą i ostatnią, gdy w moim życiu działa się podobna magia, nie mogłam więc jej zmarnować.

W pewnym momencie zamknęłam nawet oczy, bo zaczęłam czerpać z tego satysfakcję, zwłaszcza gdy mężczyzna odpowiedział na mój miłosny atak. Jego język spotkał się z moim, po czym zaczął walkę o prym nad moimi ustami. Nie chciałam mu ustąpić, dlatego już odważnie i w pełni świadomie stawiałam mu czoła.

Jakie to przyjemne...

Mogłabym tak codziennie!

W tym momencie od strony drzwi dobiegł nas głos Mii, który zburzył całą atmosferę.

– Jesteś jeszcze, Sheri! – zawołała zdyszanym głosem. – To świetnie, bo przyniosłam prezerwatywy, tak jak się... uma... wiałyśmy...

Ostatnie słowo wydukała.

O Boże! Naryła nas! Co za wstyd!

Tristan wyprostował się gwałtownie, a ja usiadłam na blacie. Mia stała na progu i patrzyła się na nas okrągłymi jak spodki oczami. My na nią zapewne także.

Cholera, już lepiej by było, gdyby Andy faktycznie ją zatrzymał w swoich ramionach, a ja mogłabym pozostać w tych należących do Króla Miasta. W końcu było tak miło... To było fantastyczne. Całkowite wyrwanie się z rzeczywistości. Na moment znalazłam się w innym świecie. W takim, który był stworzony z przyjemności, a Tristan władał nim niepodzielnie. Chciałam do niego wrócić, dlatego widok przyjaciółki pierwszy raz w życiu wcale mnie nie ucieszył. Kto wie, do czego by doszło, gdyby nie wróciła do kawiarni? Może posunęlibyśmy się dalej...?

Czułam głód. Bezbrzeżny. Dogłębny. Chciałam eksperymentować i robić rzeczy, które dotychczas były mi znane jedynie jako czytelniczce. Pierwszy raz w życiu i być może jedyny miałam stać się główną bohaterką romansu, tymczasem ten został przerwany nim jeszcze dobrze się nie rozkręcił. Ba. Nawet nie romansu, a erotyku, poprawiłam się, bo to, co robiliśmy przed chwilą wyraźnie ku erotyce zmierzało...

Przez chwilę w pomieszczeniu panowała cisza. Jako pierwsza zakłóciła ją Mia, która najszybciej z naszej trójki odzyskała rezon.

– Tristanie, miło cię widzieć – stwierdziła z serdecznym uśmiechem na ustach. – Tym bardziej, gdy widzę moją Sheri w twoich objęciach.

Zrobiłam się jeszcze bardziej czerwona. Wcześniej płonęłam z pożądania, teraz ze wstydu. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Nigdy wcześniej nie całowałam mężczyzny, podczas gdy Mia była w tym biegła. I choć kochałam ją jak siostrę, nie chciałam, by widziała to, co było tak intymne, prywatne i pierwsze. To było zastrzeżone tylko dla mnie i Tristana. Jej nie powinno tu teraz być. Jaka szkoda, że zmąciła tak piękny moment, pogłębiając moje zażenowanie, zwłaszcza gdy dodała, mierząc groźnie palcem w mojego niedoszłego kochanka:

– Oddaję ci ją, ale jeśli ją skrzywdzisz, biada ci. Nie będę mieć obiekcji, by użyć mojego różowego wałka, jeśli choć łza spadnie z jej oka przez ciebie!

– Mio... – jęknęłam.

Ależ co ona mówiła! Przecież to go odstraszy, a ja nie chciałam, by sobie poszedł. Pragnęłam, by kontynuował...

Cholera, nie powinnam tak myśleć. Powinnam skupić się na celu, a tym było uzyskanie wiedzy o Paulu i jego szkatułce, tylko jak niby miałam się na tym skupić, gdy wciąż czułam na sobie dotyk dłoni Tristana, w nozdrzach zapach perfum i napierający język w ustach?!

– No co? – burknęła moja przyjaciółka. – Nie powiedziałam niczego, czego już by nie wiedział!

– Mio! Jak możesz tak się odzywać?! – Tym razem podniosłam głos, bo poczułam irytację, jednak nie zdążyłam wyartykułować swojej złości, bo mężczyzna wszedł mi w słowo, zwracając się do mojej bojowniczo nastawionej przyjaciółki:

– Nic jej nie zrobię, słowo. Będę dbać o komfort i bezpieczeństwo Sheri.

– Trzymam cię za nie! – odpowiedziała dziewczyna, po czym rzuciła w jego stronę trzymanym w dłoni pudełeczkiem. – Bo inaczej będę cię trzymać za jaja. Mogę być ciotką, ale dopiero po ślubie.

Tristan spojrzał na pudełko i zaczął się śmiać. Zsunęłam się z blatu, bo zeskoczyć nie byłam w stanie i spojrzałam mu przez ramię. Gdy zobaczyłam co trzymał w dłoni, zasłoniłam twarz dłońmi.

Prezerwatywy...

Boże, Mia wręczyła mu prezerwatywy!

Zabiję ją! Uduszę! Powyrywam jej nogi z tyłka!

Byłam tak zawstydzona, jak chyba nigdy w życiu. Osiągnęłam dno zażenowania, tymczasem Tristan się śmiał, a Mia po chwili dołączyła do niego wyraźnie rozbawiona jego wesołością. Poczułam się jak osioł.

Oni się śmiali... ze mnie.

Znowu...

Momentalnie wróciły wspomnienia. Wyzwiska, żarty, naigrywanie się z mojej ułomności przez kolegów ze szkoły. Piekło wróciło z całą mocą i stanęło mi przed oczami, które mimowolnie wypleniły łzy. Zrobiło mi się okropnie przykro, bo nie tylko Tristan, ale i Mia w tej chwili bawili się moim kosztem.

Nie mogłam tego przeboleć, dlatego przeszłam obok mężczyzny z dumnie zadartą głowa i ruszyłam w stronę wyjścia na zaplecze. Nie dam im satysfakcji. Nie będę uczestniczyć w tej szopce!

– Hej, dokąd idziesz?! – zawołał za mną zdezorientowany Tristan.

– Nic tu po mnie – fuknęłam. – Widać znalazłeś sobie lepsze towarzystwo!

Zła przyspieszyłam kroków na tyle, na ile pozwalały mi na to moje ograniczenia.

Król Miasta - PREMIERA 18.06.2025 r.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz