Dotarcie do Kraju Fal zajęło im kolejnych dziesięć dni i w tym czasie nic się nie wydarzyło. No może poza gwałtowną ulewą, która przyszła tak nagle jak nagle się skończyła. I teraz na swojej drodze mieli całą masę naturalnych kałuż, co nie sprzyjało relaksacyjnemu spacerowi.
- A teraz cisza. – Szepnął klient gdy zbliżali się do pokrytego mgłą morza, jakby dotychczas hałasowali, ale wszystko wskazywało na to, że tak naprawdę mówił do samego siebie. Przycupnęli przy samej linii przyboju leniwie załamujących się fal i czekali. Po kilkunastu minutach usłyszeli delikatne skrzypienie wioseł w dulkach i już mieli dojść do wniosku, że dźwięk niesie się tu daleko, gdy z białych oparów wyłoniła się łódź. Była zaskakująco blisko i całe skrzypienie okazało się czymś co normalnie przeoczyliby, gdyby nie to, że skupiali się na swoich zmysłach. – Chodźcie. – Szepnął Tazuna, brodząc w wodzie w stronę łodzi. Robił to tak zaskakująco cicho, że wielu zwiadowców ninja mogłoby się od niego uczyć przemieszczania bez wsparcia czakrą. Po wejściu na pokład kiwnął głową wioślarzowi i po chwili ruszyli w powolny, ale za to bardzo cichy rejs w stronę wybrzeży Kraju Fal. Po prawie godzinie płynięcia z mgły wyłoniła się kratownicowa konstrukcja czegoś olbrzymiego wystającego ponad poziom łagodnie falującego morza. Niemal wszyscy z przejęciem wpatrywali się w owe dziwo, ale nie zdziwili się, widząc Naruto rozłożonego na dnie i relaksującego się z zamkniętymi oczami. Kakashi postanowił sprawdzić na ile faktycznie ignoruje przedziwną konstrukcję, a na ile jeszcze jej nie zobaczył.
- Tazuna-san. – Zwrócił się do klienta. – Co to?
- Most, który buduję i liczę na to, że pomożecie mi go dokończyć. – Odparł.
Hatake zerknął na blondyna, ale ten jedynie się uśmiechnął, jakby ta krótka konwersacja przywołała jakieś pozytywne wspomnienia, ale oczu nadal nie otworzył.
- Jesteśmy. –Szepnął budowniczy i w ciszy zszedł do wody, ruszając w stronę wciąż niewidocznego brzegu. – Jutro będziemy na miejscu. – Dodał stając na suchym lądzie. – Ruszajmy.
Już od czterech godzin przemierzali lasy Kraju Fal, gdy nagle.
- Padnij. –Krzyknął Uzumaki, podcinając klienta i ledwie wszyscy wylądowali na ziemi, gdy tuż nad ich głowami przeleciał wielki miecz. I pewnie leciałby dalej w stronę celu zastępczego, ale Sai delikatnie musnął przelatujące ostrze i ten zamiast wbić się w pień drzewa, poleciał w krzaki.
- Kurwa! – Usłyszeli. – Musiałeś to robić?! – Po kilku minutach na drogę wyszedł zamaskowany osobnik dostrzegając, że jego cele już się podniosły i teraz czekają na niego. – Jaki wstyd. – Dodał, patrząc wrogo na mistrza atramentu.
- Momochi Zabuza. – Kakashi przerwał mu mordowanie wzrokiem młodszego członka jego drużyny.
- Aaaa, Sharingan Kakashi, to dla mnie zaszczyt. – Odparł spoglądając kpiąco na Hatake. – Słynny Kopiujący Ninja, Iwa daje sporą sumkę za twoją głowę i wychodzi na to, że będę miał niezły dodatkowy zarobek.
- Uciekajcie. – Powiedział Jednooki. – Ja go zatrzymam.
- Co zrobisz? – Zdziwił się Naruto, rzucając kunai w koronę drzew po drugiej stronie drogi. Zrobił to tak szybko i z tak dużym zaskoczeniem, że już po chwili było słychać jak coś spada z gałęzi i z hukiem uderza o ziemię.
- Haku! – Krzyknął Momochi, odrzucając miecz i biegiem ruszając w stronę dźwięku upadku. W ogóle zignorował to, że przebiegał między członkami Drużyny Siódmej i niemal otarł się o Tazunę, którego po prostu nie dostrzegł, skupiając się na tym kimś. – Haku! – Dodał przedzierając się przez gęste w tym miejscu poszycie leśne. – Jesteś ranny?
- To nic groźnego. –Usłyszeli wyjątkowo dziewczęcy głos.
- Nie ruszaj się. – Powiedział Zabuza i po chwili wyszedł na drogę z zamaskowaną postacią na rękach. – Dziś wam odpuszczę, ale za niedługo ponownie się spotkamy. – Powiedział, ruszając w stronę wybrzeża, po drodze zgarniając swój miecz. Nagle się odwrócił i spojrzał na blondyna. – Dziękuję. – I zniknął im z oczu, zostawiając po sobie zakrwawiony kunai Naruto.
- Co to było? – Zdziwiła się Sakura. – Za co ci dziękował?
- Ponieważ nie zabiłem jego podopiecznej. – Odparł liliput i ruszył w stronę domu klienta, tak jakby wiedział gdzie on się znajduje. – Chodźcie i nie zadawajcie pytań. – Dodał nie odwracając się, a oni podążyli za nim, tak jak dotychczas. Bez pytań, ufnie, bo przynajmniej Hokage zna całą prawdę.
Prawda?
CZYTASZ
Naruto - W tle
FanfictionGłówny bohater to Naruto, oczywiście. Ale co się działo gdy go nie było w pobliżu lub czyje działania doprowadziły go do miejsca, w którym właśnie się znalazł? Postaram się odpowiedzieć na te pytania.
