Pętla

11 3 2
                                        

Tsunade siedziała na jeszcze do niedawna ulubionym fotelu Sarutobi Hiruzena i zastanawiała się co on w nim widział. Wygniecione, wytarte i za bardzo się odchylające. I dotarło do niej, że wszystkie te wady wskazują na częste użytkowanie mebla i wręcz pokładanie się w nim. Gdy tak pomyślała, rozłożyła się na siedzisku i pozwoliła myślom odpłynąć.

A miała nad czym się zastanawiać.

Wioska wręcz kwitła i pod tym względem była zaskoczona przezornością Profesora, bo niemal w zarodku zdusił większość problemów, których nadejście było ledwie co dostrzegalne i nawet sami ich uczestnicy nie zdawali sobie sprawy z tego, że będą ich częścią. Nawet ona zauważyła kilka miejsc, które wydawały się doskonale prosperować, a jednak to właśnie im poświęcona została znaczna uwaga byłego już Hokage. Ostatnie trzy godziny poświęciła na zapoznanie się z raportami o tych wszystkich zmianach i pozornie bezsensownych działaniach Hiruzena i była pełna podziwu, bo w przeciwieństwie do niego ona miała wykształcenie i wiedzę związaną z zarządzaniem, więc dość szybko dostrzegła to, co według niej powinno być dla nie go niedostrzegalne.

Ktoś mu podpowiadał.

Ktoś z ogromną wiedzą z zakresu zarządzania.

- Czyżby w większym stopniu zaczął polegać na klanie Nara? – Mruknęła i odepchnęła tę myśl, bo Shikaku był zajęty doglądaniem Akademii, a nikt inny w tym klanie geniuszy za bardzo nie nadawał się na stanowisko osobistego doradcy Hokage. Jej przynajmniej nikt taki nie został przedstawiony. – Więc kto? – Jej wzrok powędrował na ostatnią z przeglądanych, wyjątkową grubą i w dodatku zabezpieczoną potężną pieczęcią teczkę. Na okładce było napisane „Uzumaki Naruto , Jounin" i tylko te zabezpieczenia wskazywały, że jej zawartość jest na zupełnie innym poziomie niż pozostałych Shinobi Konoha. Wyprostowała się i sięgnęła po nią, niemal natychmiast dokumenty rozpoznały, że ktoś niepowołany jest w pobliżu i w obłoku dymu pojawiła się mała żabka. Nic nie powiedziała, ale przez chwilę przyglądała się blondynce. Nagle zniknęła, zostawiając za sobą obłok dymu układający się w napis - „Niezłe balony", a Senju prawie eksplodowała z wściekłości, ledwo co powstrzymując się przed zniszczeniem biurka. - Jeszcze cię dorwę. – Mruknęła ledwo co się hamując i otworzyła teczkę. – O kurwa. – Niemal jęknęła, zdając sobie sprawę z tego, że ma na głowie prawdziwego potwora. – Nic dziwnego, że Trzeci tak łatwo oddał władzę. – Dodała, zapoznając się z szeregiem ulepszeń, które na powrót uczyniły Liść potęgą, z którą nawet Chmura i Skała nie chciały zadzierać. Aż ciarki ją przeszły zdając sobie sprawę z tego, że niemal każdy Shinobi w Konoha jest teraz tak dobrze wyszkolony jak weterani dwóch ostatnich Światowych Wojen Shinobi. I to zaczynając od Chouninów. Nie mogła wyjść z podziwu dla innowacyjnego sposobu zastosowania iluzji. Klan Uchiha ma masę roboty i przy okazji trening na najwyższym poziomie. – Aż dziwne, że to Uzumaki to zapoczątkował, przecież ich brak zdolności w tym kierunku stał się niemal legendarny. – Mruknęła, skupiając się na kolejnych stronach zapisanych drobnym, gęstym pismem. Aż dziw ją brał na to, że mimo tak upakowanego tekstu i tak jest tych kartek aż tyle. Niby umie czytać bardzo szybki i od razu ze zrozumieniem, podstawowa umiejętność medyka, ale nawet ona nie przejrzała jeszcze nawet jednej czwartej zawartości teczki. – Kurwa. – Wyrzuciła z siebie. – O co tu chodzi? – Dodała, gdy wczytywała się w komentarz samego Sarutobiego. – O ja pierdolę. – Zakończyła, doświadczając nagłego bólu głowy, aż załapała się za nią i zaczęła masować skronie. – Kurwa. Kurwa. Kurwa. – Powtarzała, starając się poukładać w głowie wszystko to, co właśnie przeczytała. – Jak to w ogóle możliwe? – Zapytała samą siebie nie oczekując odpowiedzi.

- Znacznik rzeczywistości. – Usłyszała i aż podskoczyła co zakończyło się połamaniem fotela i biurka. – Spokojnie. – Usłyszała przebrzmiewający kpiną głos i już wiedziała z kim ma do czynienia, Naruto.

- Co masz na myśli mówiąc „znacznik rzeczywistości"?

- Pokonanie Akatsuki jest jedynym sposobem na zerwanie pętli przyczynowo skutkowej. Bez tego będę wciąż na nowo doświadczał życia, bo rzeczywistość ma nadzieję, że za którymś razem stanę się dość potężny i otoczę tyloma sojusznikami, że zdołamy pokonać tych najemników i wszystkich, którzy po nich przyjdą.

- A kto po nich ma przyjść.

- Przykro mi, ale tak to nie działa. - Pokiwał palcem. – O Akatsuki mogę mówić, bo już działają, ale dalej to musi być niewiadoma.

- Ale ty już wiesz.

- Zgadza się. – Odparł. – I problem polega na tym, że wy musicie mi zawierzyć. – Uśmiechnął się kpiąco, a ona już wiedział, że to co zaraz usłyszy będzie co najmniej problematyczne. – Hiruzen mi zaufał, a ty co zrobisz?

Naruto - W tleOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz