Obudziłam się następnego dnia, znów w nie swoim mieszkaniu. Pierwszy raz od kilku dni nie wyrwał mnie ze snu dźwięk telefonu, ani natłok myśli, który zwykle pojawiał się w mojej głowie, zanim zdążyłam na dobre otworzyć oczy. Przez krótką chwilę leżałam nieruchomo, wpatrując się w sufit i próbując przypomnieć sobie, jak właściwie skończył się wczorajszy wieczór. Dopiero pulsujący ból głowy, który z każdą sekundą stawał się coraz bardziej dokuczliwy, sprawił, że wszystkie wspomnienia wróciły do mnie jedno po drugim.
Grill u Olgi i Kamila. Rozmowa z Kubą. Trochę za dużo wina. Mateusz.
A potem pustka. Jedna wielka pustka.
Zmarszczyłam brwi, próbując odtworzyć ostatnie godziny wczorajszego wieczoru. Pamiętałam że siedziałam na podłodzę w salonie, ktoś co jakiś czas dolewał mi wina do kieliszka. Pamiętałam też Olgę, śmiejącą się na cały głos z jakiejś głupoty, którą powiedział Kamil. No i Mateusza, stojącego przy ścianie, po drugiej stronie salonu, który mimo dobrej zabawy, nadal kontrolował, czy czuję się dobrze. I to wspomnienie sprawiło, że na chwilę znów zamknęłam oczy.
"Może problem polegał na tym, że ja coraz częściej łapałam się na tym, jak patrzę na niego."
Pokręciłam głową, jakby ten gest miał sprawić, że ta myśl ucieknie z mojej głowy tak szybko, jak się pojawiła.
Nie. Zdecydowanie nie.
Przedwczoraj zakończyłam jeden z najważniejszych etapów w swoim życiu, przynajmniej jak dotąd. Nie mogłam kilka dni później budzić się z myślą o innym chłopaku, zwłaszcza o Mateuszu. To byłoby absurdalne, niedorzeczne, nielogiczne i przede wszystkim zbyt szybkie.
Usiadłam na łóżku i wzdrygnęłam się lekko, gdy męski głos dotarł do moich uszu
-Żyjesz? - blondyn powoli przekroczył próg sypialni.
-Niestety tak - odpowiedziałam lekko spanikowana. - Aczkolwiek jak dalej będziesz mnie tak straszył, to nie wiem jak długo jeszcze pociągnę
-Przepraszam. Chciałem się tylko upewnić, czy nie wypiłaś wczoraj za dużo i czy nadal oddychasz
-Nie mów mi nic, o wczoraj
-Czyli pamiętasz wczorajszy wieczór?
-Na moje nie szczęście, owszem
Chłopak podszedł do mnie i podał mi szklankę z wodą, po czym z kieszeni swoich szarych dresów wyciągnął listek tabletek przeciwbólowych
-Skąd wiedziałeś że właśnie tego potrzebuję?
-Bo cię znam
Te trzy słowa sprawiły że na chwilę zamarłam. Bo miał rację, znał mnie, i to tak dobrze jak nikt inny. I chyba to przerażało mnie najbardziej, to że Mateusz zna mnie lepiej, niż Kuba kiedykowiek próbował mnie poznać.
Kuba znał moje plany, wiedział czego chciałam od życia, znał moje ulubione miejsca, i piosenki przy których nie umiałam pozostać cicho, niezależnie od tego w jakim miejscu się znajdowałam. Wiedział jak wyglądam gdy jestem szczęśliwa
A Mateusz? Mateusz wiedział jak wyglądam, kiedy udaję że jestem szczęśliwa.
Wiedział kiedy moje milczenie oznaczało że chce zostać sama, a kiedy oznaczało że ostatnie czego teraz chce to samotność. Wiedział, kiedy mój śmiech był prawdziwy, a kiedy był tylko sposobem na zakończenie rozmowy. Potrafił spojrzeć na mnie tylko przez kilka sekund i zauważyć coś, czego ja sama czasami nie chciałam zauważyć.
I chyba właśnie dlatego jego obecność wydawała się tak niebezpieczna.
-Nie wypiłam aż tak dużo
