Rozdział 14

116 13 3
                                        

Perspektywa Lany


Obudziło mnie czyjeś dobijanie się do drzwi. Zabiję. Nienawidzę tego, gdy ktoś mnie budzi. Z zamkniętymi oczami chwyciłam telefon. Kiedy je otworzyłam oślepiła mnie jasność ekranu. Środek nocy. Nie interesowała mnie za bardzo, która godzina. To znaczy interesowała. Jeśli patrzę na zegarek i widzę, że jest przed 8.00 to człowiek, który mnie budzi w tej chwili może żegnać się z życiem. Więc kogo dzisiaj żegnamy?

Koło mnie spał Santij. Jak to możliwe, że te trzaski go nie ruszają?

Wolnym krokiem skierowałam się w stronę drzwi wejściowych. Spodziewałam się każdego. Dosłownie każdego, ale nie ich, nie jego. W drzwiach stał Caine. Caine i inni.

Poczułam jak moje nogi robią się miękkie, a przed oczami widziałam niezbyt przyjemne ciemne plamki. Potem nie pamiętam już nic.


Perspektywa Santija


Obudziły mnie jakieś odgłosy dochodzące z dołu. Po chwili zauważyłem, że koło mnie już nie ma Lany. Nie wierzę, że ta dziewczyna tak po prostu gdzieś sobie poszła w nocy. Niezbyt przejąłem się tym, że byłem w samych bokserkach. Co mogło stać się Lanie?

Wybiegłem z pokoju jak oparzony i już na schodach zorientowałem się, że nie jestem tutaj sam. Do moich uszu dotarł bardzo dobrze znany mi śmiech. Ironiczny i zapomniany. Śmiech, którego nie miałem już nigdy słyszeć, ale słyszałem. Właśnie w tej chwili. Dopiero teraz oprzytomniałem. Przede mną stał rozbawiony Caine, a za nim Sam, Astrid i Diana.

Niepewnie podszedłem do Caine'a i dotknąłem jego ramienia. On był zdecydowanie rozbawiony moją reakcją

- Ja na twoim miejscu najpierw bym się ubrał- powiedział Caine- potem możesz mnie obmacywać, albo nie. Bo w sumie Diana może być zazdrosna.

Diana posłała mu pełne nienawiści spojrzenie. Nie trzeba było być geniuszem, żeby zauważyć to, że między tą dwójką coś się stało. Coś niekoniecznie dobrego. Ale to już nie moja sprawa

- Chciałbyś- powiedziała- W sumie to nie musisz się ubierać Albercie, tak o wiele bardziej mi się podobasz- uśmiechnęła się niewinnie, a ja wiedziałem, że mówi to tylko po to, żeby zdenerwować chłopaka. Byliśmy dobrymi przyjaciółmi, a poza tym byłem chłopakiem jej przyjaciółki

Zobaczyłem w oczach Caine'a, że niekoniecznie był zadowolony z tego co powiedziała Diana. Jego spojrzenie mówiło 'Jeszcze się policzymy' No cóż, sam to zaczął

- Gdzie jest Lana?

- Tutaj- Astrid wskazała na kanapę. Leżała tam nieprzytomna dziewczyna, ale w momencie wskazania jej, szybko podniosła głowę. Zdecydowanie za szybko

- Ałć- jęknęła

- Spokojnie kochanie- podbiegłem do niej, a ona zmierzyła mnie wzrokiem i cicho zachichotała

- Podobasz mi się tak, ale lepiej się ubierz, bo Diana mi cię zabierze- cała nasz trójka wiedziała, że żartujemy, ale Caine tego nie wiedział. Nigdy go nie lubiłem, co potęgowało moją satysfakcję, a wywołanie w nim zazdrości było czymś cudownym

- Caine- Sam podbiegł do brata, który w tej chwili schylił się, a na jego twarzy widać było ból

- Co się stało? Albo nie. Wytłumaczcie mi co tu robi Caine. Mówiąc tu, mam na myśli świat żywych. W sumie mój pokój też...- przerwał jej Sam

- Wszystko Ci opowiemy tylko musisz mu pomóc

- Postaram się, ale co ja mogę zrobić jak nawet nie wiem co się stało- odpowiedziała zdezorientowana

- Został kilka razy pchnięty nożem i uciekł ze szpitala- podsumowała oschle Diana. Byłem naprawdę ciekawy co się wtedy wydarzyło, ale na pytania przyjdzie jeszcze czas

- Tylko co ja mogę zrobić?

Na te słowa Caine się ożywił, podniósł rękę do góry, a najbliższy przedmiot podniósł się do góry i został rzucony z impetem w ścianę. Wszystko stało się jasne. Nikt już nie musiał nic tłumaczyć. Wszyscy już wiedzieliśmy. Moce wróciły

- Lana podeszła do chłopaka i dźwignęła jego koszulkę. Przejechała po ranach, które swoją drogą wyglądały naprawdę poważnie. Poczułem jakieś ukłucie w sercu. Nie mogłem być zazdrosny. Ona tylko chcę go uleczyć. Rzeczywiście po chwili ślady zniknęły, a Caine odetchnął z wyraźną ulgą

- Musimy porozmawiać- odezwała się Astrid

+++

Hejka

Naprawdę się starałam, uwierzcie.  Przepraszam, że taki krótki. Wiem, że nie jest idealny, ale bardzo chciała go dzisiaj napisać, a jestem strasznie zmęczona. Przez praktycznie cały weekend nie będzie mnie w domu, więc napisałam dzisiaj. Mam nadzieję, że się chociaż trochę podoba :D

Kocham, Ania





Powrót || Gone Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz