My czarodzieje nie potrzebujemy dentysty(człowieka, który leczy zęby bez pomocy czarów),
ale mugole owszem! Wykorzystał to pewien czarodziej Lucjusz M., który jednak woli pozostać anonimowy. Zobaczcie, co on wykombinował.
Jesteśmy na mugolskiej ulicy, Marszałkowskiej 15. Przed nami stoi gabinet dentystyczny, a nad nim napis „ Masz chore zęby i mało kasy? Wyleczę cię w cudowny i tani sposób!".
Po wcześniejszym przeczytaniu kilku encyklopedii o Mugolach postanowiliśmy podstępem wydobyć informacje na temat „gabinetu" od samego pana M.
JA(J): Dzień dobry nazywam się Marina Kwośnieska(to oczywiście nie moje nazwisko, ale część podstępu) i chciałabym wyleczyć moje chore zęby.
PAN M.(M): Ach dzień dobry, dzień dobry. Proszę sobie wygodnie usiąść.(Wskazano mi poszarpany brązowy fotel na środku pustego pokoju)
J: Czym pan będzie leczył.
M: Mag...To znaczy...Proszę usiąść, nie zadawać takich głupich pytań i zamknąć te obleśne mugolskie oczy!
J: Mugolskie?
M: To znaczy....błękitne!!! Oooo, po co pani do mnie przyszła??? Ma pani całkowicie zdrowe zęby!(Otworzyłam oczy i nad głową zobaczyłam różdżkę!). Proszę stąd natychmiast wyjść!!!
Na zewnątrz zobaczyłam kilku mugoli, podeszłam i co usłyszałam?
MUGOLE(MG):....W cudowny sposób tak?
MG2: Przyrzekam ci! Nic w środku nie ma.
MG3: Kiedy lekko otworzyłem oczy zobaczyłem nad sobą drewniany świecący patyk!
MG1: Może to była zwykła lampa?
MG2: Ja też widziałem taki patyk! Jak słowo daję wylewały się z niego jakieś ścieki!
MG3: Kto wie, co on tak ma w tym zakładzie. Po tej wizycie zęby zaczęły mi same wypadać a w ich miejsce rosną, nowe, zielone!
Sprawą zajmuje się Ministerstwo Magii, a my ostrzegamy, że „leczenie" mugoli jest nielegalne, niebezpieczne i bardzo opłacalne. Pan Lucjusz M. jest ścigany za nie płacenie, mugolskiego podatku i jeśli ktoś go spotka to niech mu powie, żeby szybko sp...uciekał.
