Od zarania dziejów utarło się, że to przebojowa Rita Sketter, przeprowadza większość prorokowych wywiadów. Nasza korespondentka Ligia jeden jedyny raz postanowiła zmienić bieg historii i specjalnie dla naszych czytelników wypytała Ritę. Nietuzinkowe pytania, jeszcze mniej wyszukane odpowiedzi, inteligencja i elokwencja rozdziny Dursleyów razem wziętych, to wszystko znajdziecie w wywiadzie, który ujawnia nigdzie wcześniej nie publikowane tajemnice Madame Skeeter!
- Co ci się najbardziej podoba w twojej pracy?
- W mojej pracy? Zarobki oczywiście! Choć gdyby spojrzeć na trud, który wkładam w te wszystkie wywiady. Nie uważasz, że naczelny Proroka powinien dać mi jakąś podwyżkę?
- Pominę, to milczeniem. Od zawsze chciałaś być dziennikarką?
- Nie od zawsze. To się zaczęło jakoś od przedszkola. Pamiętam, że wtedy huśtałam się na placu zabaw. Raz się odbiłam za mocno no i wiesz... Upadłam na głowę. Nie było to zbyt przyjemne, nabiłam sobie dużego guza, ale od tamtej pory odkryłam swoje prawdziwe powołanie. Zawsze wiedziałam, że najlepiej mi wychodzi oczernianie, przepraszam opisywanie życia sławnych ludzi.
- Skąd czerpiesz pomysły? Czy twoja praca sprawia ci przyjemność?
- Pytasz o pomysły, zabawne. Zewsząd, z otoczenia, praktycznie na codzień. Włączasz radio i zaraz dowiadujesz się o kolejnym pomyśle z ministerstwa. Otwierasz gazetę, a tam patrzy na Ciebie twarz wielkiego Inkwizytora Hogwartu. Czy tu można się nie śmiać? Wystarczy wziąć pióro i do roboty.
- A jak z tą przyjemnością z wykonywania pracy?
- Och no tak, zdarzają się oczywiście drobne wpadki, jak ta niespodziewana noc z Filchem, na marginesie za dużo wypiłam, ale ogólnie nie narzekam. Gdyby jeszcze niektórzy rozmówcy byli bardziej uprzejmi. Niedawno napisałam artykuł o Lordzie Voldemorcie. Normalnie sensacja, Czarny Pan idąc na zakupy potknął się, bo miał przydługą szatę. Mugolska kamera zarejestrowała cały upadek. I proszę sobie wyobrazić, że dzień po publikacji dostałam list z pogróżkami – jeszcze jeden taki numer i pisać będziesz nekrologi, nieważne na czyj pogrzeb.
- Swój?
- No mówiłam, nieważne!
- Ach tak, bardzo przepraszam, to może na rozluźnienie atmosfery - czy możesz napisać słowo "wschód? Chwileczkę, bez używania samonotującego pióra.
- Proszę bardzo ale to nie idzie do druku? Fsyhut....Fshud?
- No nie, jakbym śmiała?!
- Mam nadzieję, ale na marginesie nie masz przy sobie lepszego zestawu pytań. O np. czy to prawda ze jestem najlepszą dziennikarką?
- Przepraszam, nie mogę zadać takiego pytania. Na komplementy to możesz liczyć jedynie od Filcha.
- O wypraszam sobie takie aluzje!
-Oczywiście. To może teraz coś milszego. Przeprowadziłam mała sondę z bohaterami Twoich wywiadów z której wynika, że przeważająca większość z nich, dokładnie 90 % uważa Cię za starą, wścibską krowę.
- Kompletne bzdury, z moimi rozmówcami od kilku lat utrzymuje dobre kontakty!
- Mówisz o Filchu?
- Nie o listach! Chociażby Harry Potter. Niedawno wysłał mi...
- List?
- Nie, wyjca! Ale że specjalnie zapamiętał mój adres. Jestem pewna, że podświadomie darzy mnie olbrzymią sympatią.
- Tak samo jak Hagrid. Dziękuj za wywiad.
