Rozdział 17.

43 6 6
                                        

To nie jest gniew. Gdyby pisał bezustanie o seksie ,wtedy można by mówić o złość .Teraz to wyniki bezradności. Nie radzę sobie z problemami ,ale chyba jeszcze gorsze jest dzielenie się nimi z kimś innym. Zawsze byłam zdana wyłącznie na siebie ,więc chyba mam prawo czuć się nieswojo ,gdy Aaron martwi się o mnie. Ostatnie oczym marzę to wyrzuty sumienia i strach o jego życie ,więc skoro działa impulsywnie niech przestanie się mną przejmować.

Brzęczący telefon nie może informować o niczym innym jak o nowej wiadomości. Aaron nie daję za wygraną? Pytanie brzmi czy powinnam się z tego cieszyć ,czy raczej tym przejmować?

BadBoy:Cześć,Coco. Jesteś tam?

Znam ten nick. Aaron pisał z niego ,gdy jego rodzice odcięli mu dostęp do internetu. Jeżeli znowu coś zrobił,nie ręczę za siebie.

CocoLoko:Nie wiem czy powinniśmy jeszcze pisać,Aaron.
BadBoy:To dobrze się składa
BadBoy:bo ja nie jestem Aaron
CocoLoko:Nie rozumiem?
BadBoy:Jestem jego przyjacielem
CocoLoko:Gratuluję ,ale co mnie to obchodzi?
BadBoy:Mówił ,że jesteś wredna,ale nie sądziłem ,że aż tak
CocoLoko:Może po prostu szczera
CocoLoko:Aaron o mnie mówi?
BadBoy:Dość często
BadBoy:A jeśli nie mówi ,to wtedy akurat z Tobą piszę
CocoLoko:Tak wyszło
CocoLoko:A co mówi?
BadBoy:Różnie. Zwykle,że jesteś ciekawą osobą
CocoLoko:Czy ja wiem
BadBoy:Skoro tak mówi
BadBoy:to najwidoczniej tak jest
CocoLoko:A Ty piszesz do mnie bo?
BadBoy:Bo chciałem poznać Cię bliżej
CocoLoko:W jakim celu?
BadBoy:Nie ma celu. Po prostu pomyślałem ,że byłoby miło
CocoLoko:Jak widać ,pomyliłeś się.
BadBoy:Obaj przystojni ,ale chyba wiesz kto bardziej
BadBoy*zdjęcie Aarona i BadBoy'a*

Wgapiam się w fotografię ,która co prawda nie jest najlepszej jakości ,ale nie jest to dla mnie istotne ,gdy widzę twarz Aarona. Jest przystojny-kurcze no-jest niebezpiecznie przystojny. Ma duże,ciemnoczekoladowe tęczówki i ciekawy,orzechowy brąz na głowie. Nie widzę kości policzkowych ,ale za to linię szczęki są perfekcyjnie uwydatnione. Wydaję się być poważny,może dlatego ,że na zdjęciu brakuję mu uśmiechu. Jest wyższy od swojego przyjaciela,ale już wcześniej o tym wspominał. Cieszy mnie to. Ma na sobie białą koszulkę ,która opina się na jego torsie i dość szerokich ramionach. W świecie realnym taki chłopak jak on ,jest dla mnie w pełni nieosiągalny. Nawet nie zwracam uwagi na ,,BadBoy'a".
Chociaż tyle mi po tym pisaniu-mam w końcu pełen wizerunek Aarona.

BadBoy:Jaki werdykt?
CocoLoko:Aaron.
BadBoy:Uznam ,że tego nie przeczytałem
CocoLoko:Pamiętaj jestem Szczera
BadBoy:Nie lubię chamski lasek
CocoLoko:To już Twój problem.
BadBoy:Zmień to
CocoLoko:Nie muszę
BadBoy:Aarona też w końcu tym wkurzysz
CocoLoko:Nie będę miała okazji
CocoLoko:Nasza ,,znajomość" zakończona

Muszę. Tak być powinno od samego początku. W grę zaczynają wchodzić uczucia ,których się nie spodziewałam. Na przykład strach...O niego. Nie chcę mu zagrażać,chcę by był szczęśliwy.

BadBoy:Czyżby informacja o dziecku Cię do tego skłoniła?
CocoLoko:O dziecku? Oczym mówisz?
BadBoy:Raczej o kim. O dziecku mojej siostry i Aarona
CocoLoko:Kate to Twoja siostra?
CocoLoko:Chwila. To Aaron ma dziecko?!
BadBoy:Więc jednak nie wiedziałaś?
BadBoy:Cholera.
CocoLoko:Nic mi nie powiedział,ale najwidoczniej nie czuł takiej potrzeby...
BadBoy:Kurde,zapomnij o tym
BadBoy:Aaron się nieźle wkurzy ,gdy dowie się ,że Ci o tym powiedziałem
CocoLoko:Możliwe
CocoLoko:Ale powiedź mi coś więcej
BadBoy:On mnie zabiję
CocoLoko:Proszę
BadBoy:Uh...Okej,okej.
BadBoy:Kate i Aaron są razem już sporo czasu
BadBoy:Byli szczęśliwą parą
BadBoy:Ale wszystko co dobre szybko się kończy...
BadBoy:Moja siostra zdradziła go parę razy
BadBoy:Aż wstyd się przyznać,ale to prawda
BadBoy:Każdy o tym wiedział,a dopiero na końcu usłyszał o tym Aaron
BadBoy:I to całkiem przypadkiem,od kogoś ze szkoły
CocoLoko:Więc po jaką cholerę są razem?
BadBoy:Chciał od niej odejść,nawet zrobił to
BadBoy:Ale od razu wrócili do siebie po tym jak Kate zrobiła test ciążowy i wyszedł pozytywnie
BadBoy:Aaron to człowiek honoru,musiał z nią zostać ze względu na dziecko
CocoLoko:Ale nie kocha jej?
BadBoy:Aaron Kate? Wydaję mi się,że kocha
BadBoy:Kate Aarona,nie.
CocoLoko:Rozumiem
BadBoy:Co zamierzasz?
CocoLoko:Nic. Zupełnie nic
BadBoy:Jesteś na niego zła?
CocoLoko:Nie wiem. W obecnej chwili nie czuję nic
BadBoy:Chyba nie ma sensu z Tobą pisać
BadBoy:Skoro ty się w nim zakochałaś
CocoLoko:Co?NIE!
BadBoy:Właśnie tak :)
CocoLoko:Co ty sobie ubzdurałeś?
CocoLoko:Nie kocham człowieka ,którego znam wyłącznie poprzez rozmowy na czacie
CocoLoko:To niemożliwe
BadBoy:A jednak :)
BadBoy:Nie bądź na niego zła
BadBoy:On na serio Cię lubi
BadBoy:Cześć :)
CocoLoko: Dzięki,Bad Boy'u ^^

Jak się czuję? Jedna część mnie buzuję ze złości i krzyczy gniewnie chcąc komuś przywalić. Druga strona łagodnie podchodzi do sprawy,zupełnie tak jakby słowa Bad Boy'a nie mogły do mnie trafić ,gdyż jestem od nich oddzielona grubą szybą. Nie wspomnę o słowie na ,,z" ,którego użył ,a które jest tak cholernie nieprawdziwe. To ,że jest przystojny i myślę o nim bardzo często nie oznacza ,że od razu go kocham. To tylko kolega z czatu,kolega posiadający dziewczynę...i dziecko.

Przeglądam folder ze zdjęciami na moim telefonie i odnajduję wyłącznie jedno zdjęcie, na którym jest Aaron. Cieszę się ,że je dostałam ,ale wkurzam się ,bo tak strasznie mnie uzależnia.
Dotykam opuszką palca ekran telefonu w miejscu ,w którym jest jego twarz. Kiedyś byłoby miło dotknąć ją prawdziwą i zupełnie z bliska.

-Łamago...-przerywa lekarz ,który zjawia się w moim pokoju. Patrzy na mój telefon. Cholera,nie jest dobrze.

My Little HeroOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz