Czas spędzony na podróży, mijał bardzo szybko. Iorweth wraz z Rheną, zawędrowali tuż nad jezioro Loc Eskalott, przy którym postanowili się zatrzymać tej nocy. Z jednej strony otaczały ich Mahakamskie wzgórza Craag Ros, porośnięte jodłą i modrzewiem, z drugiej zaś, można było dojrzeć czerwone dachówki wież Rivijskiego zamku, otoczonego gęstą mgłą. Gdyby nie pełnia księżyca lśniącego na lekko zachmurzonym niebie, pewnie żadna z baszt nie byłaby widoczna, utrudniając rozpoznanie terenu.
Elfy zakamuflowały się w gęstych krzakach nieopodal jeziora. Kolejny raz rozpalenie ogniska nie wchodziło w grę, gdyż byli zbyt blisko zabudowań i ktoś mógł ich zauważyć.
Czarnowłosa chwyciła za koc i usiadła na przygotowanym wcześniej posłaniu. Trzęsła się z zimna jak osika.
- Cholera – warknęła cicho, szczękając zębami. – Ledwo rozpoczęło się Vellen*, a czuje się, jakby już było tuż przed Saovine*. – Zarzuciła na siebie gruby pled i okręciła się nim szczelnie.
- Nie przesadzaj, nie jest jeszcze tak zimno. – Watażka usadowił się obok elfki, pozwalając jej oprzeć głowę na swoim ramieniu.
- Skoro tobie nie jest zimno szczwany lisie, to bądź tak dobry i oddaj mi choć odrobinę swojego ciepła, albo chociaż przytul do swego ciała – powiedziała, przysuwając się do niego tak blisko jak tylko mogła.
Uśmiechnął się pod nosem, po czym rozłożył swój koc i okrył nim siebie oraz Rhenę. Objął elfkę ramieniem, tuląc ją mocno do swego ciała.
- Zadowolona? – zapytał, spoglądając na nią z zaciekawieniem.
- Tak – przytaknęła i uniosła głowę, uśmiechając się do niego. – Jak zwykle mnie nie zawodzisz... – dodała, ściszając głos.
Przysunął usta do jej warg i pocałował ją delikatnie. Od czasu kiedy zrobił to pierwszy raz, nie hamował się z okazywaniem elfce, jak bardzo to lubi. Tamto wydarzenie znacznie zmieniło jego relacje z Rheną, które stały się teraz bardziej uczuciowe. Zmieniło jego. Ale tylko przy niej potrafił się otworzyć, pokazując jej bardziej czułą stronę swojej natury, a ona wiedziała, że w towarzystwie, Iorweth nadal będzie tym chłodnym i bezuczuciowym dyktatorem, który potrafi rzucić się w wir walki bez opamiętania. Nie przeszkadzało jej to, gdyż sama nie lubiła okazywać uczuć publicznie. Dla niej to było czymś bardzo prywatnym, z czym nie afiszuje się całemu światu, wiedziała również, że na wojnie nie ma miejsca na sentymenty. Dla niego była gotowa na wszystko, liczyło się tylko to, że był obok.
Minęły dwa tygodnie odkąd wyjechali razem spod Vattweir. Czuła, że kocha Iorwetha i przestała się bronić przed tym uczuciem, kiedy po raz pierwszy posmakowała jego ust. Nie była pewna jak to wygląda ze strony watażki, ale rozumiała, że jego rany muszą się zagoić, a stara miłość musi opuścić serce, by zrobić miejsce nowej. Nie pospieszała go, nie poganiała... choć sama nie miała zbyt wiele czasu. Tak naprawdę, to nie wiedziała ile go ma, dlatego cieszyła się każdą chwilą w towarzystwie ukochanego elfa.
- Poproszę więcej... – mruknęła, przysuwając się do jego warg.
- No nie wiem... – Lewy kącik jego ust, uniósł się delikatnie.
- A czegoż tu nie wiedzieć? – zapytała, wiedząc, że elf się z nią droczy. – Nie chcesz mnie rozgrzewać pocałunkami, to znajdzie się inny chętny... – dodała z przekąsem, przygryzając wargę.
- Niedoczekanie. Mówiłem, że nie lubię się dzielić..? – szepnął, po czym wyjął wolną rękę spod koca i wsunął ją we włosy elfki. Jego ciepłe wargi przywarły do zziębniętej skóry na jej smukłej szyi. Poczuła jak przyjemne dreszcze przechodzą przez jej ciało, mieszając się z rozkosznym ciepłem spływającym wprost między lędźwie. Odchyliła głowę, pozwalając mu na więcej, a on z zachłannością zatopił usta w jej pachnącej skórze.
- Nie mówiłeś... – wypowiedziała ledwo słyszalnie.
Całe jej ciało, błyskawicznie rozgrzało się od pocałunków Iorwetha. Zapragnęła czegoś więcej.
- Więc mówię teraz... – mruknął jej do ucha, niskim, ochrypłym głosem.
Patrzył w jej rozpalone oczy, w których znów czaiły się małe ogniki. Wiedział czego chce Rhena.
- Nie podzielisz się nawet kawałkiem mego ciała..? – Wbiła w niego swój wzrok.
- Nawet odrobiną – odpowiedział, zbliżając się do jej warg. – Będę egoistą i zagarnę całe to piękno dla siebie – musnął ją ustami ledwo wyczuwalnie.
- A skąd ta pewność, że... to, co skrywam pod ubraniem jest tak piękne jak ci się wydaje? – znów przygryzła wargę ciekawa tego, co powie elf.
Watażka szybko przypomniał sobie o tym, co widział kilka tygodni temu i zaklął w myślach, zdając sobie sprawę, że już dawno powinien się przyznać do tego, co zobaczył tamtego poranka.
- Bo to właśnie o to, pokłóciłem się z twoim bratem – odparł poważnym tonem.
Tajemniczy uśmiech od razu zniknął z jej twarzy. Patrzyła na niego z zaskoczeniem, nie wiedząc jak powinna zareagować na to, co usłyszała.
- Ale, że... jak? To znaczy, że ty... – Jej policzki, robiły się coraz bardziej czerwone i tylko dzięki temu, że księżyc ledwo rzucał cień na ich twarze, elf nie mógł tego zobaczyć.
- Tamtego ranka chciałem z tobą porozmawiać. Kiedy się obudziłem nie było cię, więc postanowiłem cię poszukać. Po naszej wcześniejszej rozmowie nad rzeką pomyślałem, że właśnie tam cię znajdę i udałem się prosto nad wodospad – mówił, nie spuszczając z niej wzroku. – Reszty zapewne się domyślasz... a potem naszłaś na tą całą farsę z Tharlenem.
Elfka przez chwilę przyglądała się twarzy Iorwetha, czując jak serce wali jej szaleńczo. Poczuła się rozczarowana jego słowami. Odrzuciła koc, którym okrył ich elf, po czym przyłożyła mu w twarz tak mocno, że aż zapiekła ją dłoń. Zepchnęła rękę watażki ze swojego ramienia i odwróciła się do niego plecami. Wstyd i gniew, jednocześnie rozsadzały ją od środka.
Wiedział, że oberwie i zdawał sobie sprawę, że mu się należy, więc nawet nie zareagował na to, co zrobiła.
- Squaess'me Rhena – powiedział cicho.
Widząc, że elfka nadal się trzęsie, oddał jej swój koc, zarzucając go jej na ramiona i bez słowa oddalił się do najbliższego drzewa pod którym usiadł. Miał dużo czasu na rozmyślanie.
CZYTASZ
Aen Seidhe
FanfictionKiedy pojawia się nadzieja na życie bez ucisku, Iorweth bez zastanowienia decyduje się na pomoc Saskii zwanej Smokobójczynią, w obronie Vergen. Wiedząc, że ma niewiele czasu zanim wojska Henselta przekroczą Pontar, postanawia rozesłać wiadomość o pr...
