Rozdział 21 "To... zaczniemy od nowa?"

771 70 18
                                        

Hej kochani! ❤
Oto kolejny rozdział dedykowany wszystkim shipperom Lutteo 😏
Pamiętajcie, żeby powiedzieć mi, jak wam się spodobał 😍
Kocham was ludziki 💞
JustNoOrdinaryMe🎶

☆☆☆

*Luna*

Od wczoraj bardzo dużo myślałam o sprawie z Królem Pawiem. Dzisiaj rano prawie włożyłam chleb do lodówki, gdy zamierzałam sobie zrobić herbatę. Taaa... na szczęście mama tego nie widziała.

W dodatku tuż przed pierwszą lekcją Nina opowiedziała mi o rozmowie z Matteo. Mówiła, że jest pewna, że nie kłamał. To sprawiło, że stałam się jeszcze bardziej zagubiona.

Może się wydawać, że wszystko jest proste - skoro mówił prawdę, to znaczy, że po prostu coś mu w tamtej chwili na mózg uderzyło, a tak naprawdę wcale nie jest takim prostakiem. Jednak ja i tak miałam obawy przed zaufaniem mu.

"Ale przecież Nina tak powiedziała, a jej ufasz, tak?"

Z moich rozmyślań wyrwał mnie dzwonek na przerwę.
No super, przez całą fizykę byłam nie na tej ziemi i teraz nie mam bladego pojęcia, co było na lekcji.
Zresztą, pewnie i tak bym nic nie zrozumiała.

Razem z przyjaciółką opuściłam salę. Chociaż raczej tylko szłam obok niej, bo myślami byłam znowu w innym świecie. Nagle poczułam, jak ktoś mocno szturcha mnie w ramię.
Szybko spojrzałam w tamtą stronę.

- Luna, słuchasz mnie w ogóle? - spytała szatynka.

- Emmm... przepraszam, zamyśliłam się. Wiesz, jaka jestem. - Wymusiłam lekki śmiech. - Co mówiłaś?

- Teraz, że idę do toalety, a wcześniej wygłosiłam ci tyradę o tym, że wypada przeprosić, jeśli wpadniesz na nauczycielkę i wylejesz jej kawę na spódnicę.

Spojrzałam na nią zdziwiona i przestraszona.
Aż tak bardzo odleciałam?
Nina widząc moją minę, zaśmiała się.

- Żartowałam. - Uspokoiła mnie. - Ale teraz poczekaj tu na mnie, zaraz wrócę.

- Ha ha ha, bardzo śmieszne - zaironizowałam. - Ok, możesz iść - powiedziałam i usiadłam pod ścianą, a ona odeszła.

Rozejrzałam się dookoła, poszukując wzrokiem jakiejś znajomej twarzy.
Nagle zza załomu korytarza wyszli Ambar i Matteo.
Z braku laku zaczęłam się im przyglądać.

Blondynka wyglądała na wkurzoną. Mówiła coś lekko podniesionym głosem do niego, a on słuchał tego ze spokojem. W końcu zatrzymali się pod ścianą kilkanaście metrów ode mnie, a ona, jeszcze bardziej zdenerwowana, stanęła przed nim i zadała mu chyba jakieś pytanie i najwidoczniej oczekiwała odpowiedzi.

On tylko spojrzał jej w oczy i powiedział cicho kilka słów. Potem nachylił się i pocałował ją.
Uśmiechnęli się do siebie i Ambar przytuliła się do swojego chłopaka.

Odwróciłam wzrok. Zrobiło mi się głupio.
Chyba rzeczywiście niesłusznie oceniłam Króla Pawia. Z jednej strony dał mi do tego powody, ale z drugiej to później wszystko wytłumaczył i w dodatku chyba naprawdę nie ma zamiaru krzywdzić dziewczyny, z którą jest szczęśliwy. Muszę z nim porozmawiać i ostatecznie to wyjaśnić.

Westchnęłam i podniosłam głowę.
Ambar już nie było. Za to Matteo stał tam i wbijał we mnie wzrok.

*Matteo*

Na szczęście udało mi się uspokoić Ambar. Naprawdę nie chcę jej stracić przez to głupie nieporozumienie. Niedługo Open, a my występujemy razem z naszą nową piosenką, więc mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Gdy blondynka odeszła, ja również miałem zamiar skierować się do klasy.
Jednak, gdy tylko się odwróciłem, zauważyłem drobną postać siedzącą pod ścianą. Mimo że miała schyloną głowę, od razu rozpoznałem w niej Lunę.
Nie myliłem się. Chwilę później widziałem już jej zielone oczy, które na mnie podniosła.

Postanowiłem podejść. Gdy zrobiłem kilka pierwszych kroków, dziewczyna wstała. Myślałem, że będzie chciała uciec, ale ona nie spuszczała ze mnie wzroku i po prostu stała w miejscu. Trochę tym ośmielony w kilka chwil znalazłem się przed nią.

Przez moment oboje nic nie mówiliśmy.
W końcu to ja się odezwałem.

-Przemyślałaś już to? Naprawdę nie chciałem cię urazić, uwierz mi -powtórzyłem to chyba setny raz.

Jak na moje standardy zachowywałem się co najmniej dziwnie, ale stwierdziłem, że chociaż raz mogę mieć to gdzieś.

- Po prostu cię... - Odetchnąłem. - Przepraszam.

- Tak - powiedziała krótko.

- Co tak?

- Wierzę ci. - Uśmiechnęła się słabo. - Widzę, że chyba rzeczywiście żałujesz. Nie musisz się już tym przejmować.

Słuchając tego, czułem jakby właśnie wielki kamień spadł mi z serca.
Posłałem jej uśmiech.

- To... zaczniemy od nowa? - spytałem.

- Okej. - Pokiwała głową.

- Jestem Matteo Balsano. - Wyciągnąłem rękę w jej stronę. - Najlepszy wrotkarz i piosenkarz Jam&Roller.

- Luna Valente. - Uścisnęła ją. - A ty jesteś Matteo Król Paw Balsano. - Zaśmiała się delikatnie, jak i ja.

- Miło mi cię poznać, Kelnereczko.

- A mi ciebie, Królu Pawiu. - Na jej twarzy zagościł szczery i szeroki uśmiech.

☆☆☆

No i pogodzili się! 😄 W końcu! 😆
Od razu przepraszam was za Mambar, ale mnie też już wkurza i tworzę niecne plany, jak je rozwalić 😏😂
Jak wam się podoba? 😍

Give Me Your Light ~ LutteoOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz