Chapter Twenty Three

370 46 5
                                        

[Lyiah]

Bezpieczeńswto.

To jedna z rzeczy, którą czuje leżąc w ramionach Justina. Nie mogłam niestety stwierdzić czy śpi, ze względu na jego oddech.

- J-Justin?

- T-tak? 

Podniosłam się, przecierając zaspane oczy. - K-która godzina?

- Jest jednenasta... W-w nocy. - zająknął się.

Pociągnęłam nosem, wycierając policzki z łez. 

- Wszystko okej? - zapytał, chwytając moje dłonie.

- U-um... T-tak. - uspokoiłam go.

- Skarbie... Nie okłamuj mnie. - ostrzegł mnie delikatnie.

- K-kiedy miałam szesnaście lat... P-poznałam kogoś, kogo uznałam za miłość mojego życia... Byliśmy w tej samej klasie. Byłam... Typem kujonki a on był popularnym kolesiem. Zmienił mnie. Sprawił, że stałam się totalnie inną osobą. To było coś p-poważnego. I... Był moim pierwszym.

Mogłam usłyszeć pociągnięcie nosem Justina. - Co dalej?

- Byliśmy razem przez dwa lata... Przed naszym rozdaniem świadectw, dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Zwariował gdy mu o tym powiedziałam. Miał zapewnione stypendium i był pewien tego, że dziecko wszystko zniszczy... Więc zerwał ze mną.

Justin przyciągnął mnie do siebie, kiedy znów zaczęłam płakać.

- Byłam tak przygnębiona... P-próbowałam się zabić. Wbiegłam w ocean by się utopić, ale Danny uratował mnie na czas... Dziecko nie przeżyło.

- Tak mi przykro. - zapłakał lekko w moje włosy.

- N-nie mogę mieć dzieci, Justin... - łzy spływały mi po policzkach.

- D-dlaczego nie, skarbie? - zapytał.

- Lekarz powiedział... Że prawdopodobnie mogę być wstanie już nigdy zajść w ciążę.

Milczał. - Ponieważ prawie utonęłaś?

- T-tak. - odpowiedziałam. - J-ja nawet nie próbowałam zajść w ciążę.

- Boisz się?

- Um... Nie. J-ja...  - ucichłam lekko.

- Ch-chciałabyś?

Usiadłam na łóżku, wpatrując się w niego. - Chciałbyś mieć dzieci?

Opuścił głowę. - N-nie jestem pewien. To znaczy... Myślałem o tym. Ale-

Zawachał się przez dokończeniem zdania. W końcu wziął głęboki oddech.

- Nie chcę dać swoim dzieciom choroby, która bedzie utrudniała im życie jak mi przez ostatnie dwadzieścia lat. Chcę mieć normalne dzieci. Nie z autyzmem.

- Więc... Nie chcesz mieć dzieci, bo... Boisz się, że będą miały autyzm?

Pokiwał głową nie odzwając się. - L-Ly... Naprawdę cię kocham. Ale... Nie wybaczyłbym sobie gdyby... Nasze dziecko urodziło się z autyzmem. Nie chcę by cierpiało tak samo jak j-ja.

Pokwiałam głową ze zrozumieniem.

- A-ale... J-jeśli chcesz m-mieć...

- Chcę... Ale nie mogę.

- Powiedział, że to prawdopodobne. Wciąż jest nadzieja.

- To... To prawda, ale-

- Słuchaj... Dlaczego po prostu... Możemy przecież zaczekać. Jeśli zajdziesz w ciążę, to zajdziesz... A potem zadecydujemy.

- O-okej... - westchnęłam.

Justin złapał moją brodę, podnosząc ją lekko i całując delikatnie moje usta.

- Kocham cię. - powiedział.

- Ja ciebie też. - odpowiedziałam, kładąc się na jego klatce.

I po raz kolejny wylądowałam w jego ramionach. Pocałował mnie w czoło, przyciągajac bliżej po chwili. W końcu oby dwoje wróciliśmy do krainy snów.

AUTISM //PLOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz