*Może zawierać wulgaryzmy*
Rano nastolatka opuściła swój pokój w celu pójścia do Mory. Chciała ją przeprosić za swoją ucieczkę i nie wracanie przez całą noc. Wiedziała, że jest na nią wściekła, w końcu wpędziła ją w zmartwienie. Teraz tylko liczyła, że jej wybaczy.
Stanęłam przed drzwiami od jej pokoju i niepewnie zapukała. Gdy usłyszała pozwolenie, chwyciła za klamkę i weszła do środka. Na łóżku siedziała Mora, która na jej widok bardzo się ucieszyła.
- Jak dobrze, że jesteś! Myślałam, że coś ci się stało! Jak mogłaś mi to zrobić?! - krzyczała mocno ją tuląc.
- Przepraszam, ale potrzebowałam odpocząć od tego miejsca - mruknęła zakładając kosmyk włosów za ucho.
- Rozumiem, ale mogłaś mieć przez to kłopoty.
- Gdyby nie Jungkook, zapewne bym je miała - wzruszyła ramionami z uśmiechem, ale widząc minę koleżanki jej uśmiech zszedł.
- Jak to "gdyby nie Jungkook"? Byłaś z nim? Mika o co chodzi? - zadawała masę pytań.
- Dzisiejszej nocy, gdy szlajałam się po ulicach, znikąd nagle się pojawił i odwiózł mnie do szkoły. Dzięki jego sprytności bez problemu wdarliśmy się do środka nie zauważeni - wyjaśnia sama nie dowierzając w to, co wychodziło z jej ust.
- Chcesz powiedzieć, że on...ci pomógł? - zapytała marszcząc brwi ze zdziwienia.
- Chyba tak, przynajmniej mnie nie wsypał.
- Skąd wiedział gdzie jesteś? Chyba jakoś musiał Cię znaleźć, skoro przyjechał - usiadła na łóżku, a zdziwienie nie schodziło z jej twarzy.
- Powiedział, że wracał z klubu i po drodze mnie zauważył. Stwierdził, że była to idealna okazja "aby mnie po wkurzać" - zrobiła cudzysłów.
- Z klubu? Nie przypominam sobie, żeby Jungkooka nie było w szkole - mruknęła łapiąc się za podbródek.
- Co? O czym ty mówisz?
- O tym, że Jungkook wczoraj nie opuszczał szkoły - powiedziała szeroko otwierając oczy.
- Uważasz, że przyjechał po mnie specjalnie? - wzdrygnęła się.
- Na to wychodzi, tylko dlaczego? Martwił się o ciebie?
- O mnie?! Nie, za tym kryje się coś innego - westchnęła cicho.
- To trochę dziwne, że Jungkook komuś pomógł. Przecież on nie zna takiego słowa jak "pomoc" - zaśmiała się, ale Mice nie było do śmiechu. Zaczynała poważnie myśleć nad tym, jakim cudem diabeł tak po prostu po nią przyjechał.
Szła po korytarzu i wzrokiem wypatrywała swojego kolegę, Hoseoka. Była mu również winna przeprosiny, za jej zachowanie. Wyrządziła jemu nie mały kłopot, a nie chciała niedopowiedzeń miedzy nimi. Lubiła chłopaka i było jej źle z tym, że musiał się o nią nie potrzebnie martwić.
Postanowiła pójść do studia nagrań. Liczyła, że Hoseok, jako kompozytor, będzie tam spędzał teraz czas. Z jego opowiadań wiedziała, że często tu przebywa.
Weszła do pierwszego lepszego pomieszczenia, gdyż usłyszała lecącą z niego muzykę. O uszy obił jej się śpiewany piękny i hipnotyzujący głos. Była pod wrażeniem tak wielkiego talentu i jak w transie szła w jego kierunku.
Doszła do małego pokoiku, gdzie znajdował się jakiś uczeń, jak można było się domyśleć, to on był właścicielem tego głosu.
Przyjrzała mu się dokładniej, chciała dobrze znać twórcę takich strun głosowych, lecz gdy światło lampy na błyskowej oświetliła jego twarz, Mika była w szoku. Za mikrofonem z potarganymi włosami stał Pan Ciemności. Dziewczyna nie mogła uwierzyć, że posiada on tak niesamowity talent.
CZYTASZ
Love Game - Evil Maknae
FanfictionNastają mroczne czasy. Zimny chłód napełniany złem zjawiający się każdej nocy nie daje jej spokoju. Czuje jak zaczyna być bezsilna, nie potrafi znieść tego, co się z nią dzieje. Plącze się we własnym życiu, zaczyna myśleć, że wariuje, że nie jest no...
