Siedzenie na ławce pustego parku, blask ciepłego słońca i przyjemny wiatr opatulający jej skórę, było czymś niesamowitym i niezmiernie relaksującym. Głos śpiewających ptaków umilał tę chwilę, a Mika czuła się z tym dobrze. Mogła w końcu normalnie odpocząć i nie przejmować się narazie niczym.
W sobotę, jak to w zwyczaju, każdy uczeń opuszczał internat. Nastolatka z samego rana niezauważalnie wymknęła się z niego, aby spędzić dzisiejszy dzień w samotności i wszystko na spokojnie sobie poukładać. Ostatnie zdarzenia mocno namieszały w jej głowie, a ona potrzebowała to przemyśleć i być może jakoś wymazać.
Miała zamknięte oczy, przez które próbowały przedostać się promienie słoneczne, gdy skierowała twarz w ich stronę. Ciepłe uczucie i szum liści totalnie wyciszyły jej myśli. Było tylko tu i teraz, taki układ był dla niej najlepszym rozwiązaniem.
Poczuła wibracje w tylnej kieszeni swoich spodni. Otworzyła niechętnie oczy i leniwą ręką wyjęła telefon. Na ekranie ukazała się wiadomość od Mory
"Gdzie jesteś? Wybieram się z Hoseokiem do kina, idziesz z nami?
"Nie, trochę źle się czuje. Bawicie się dobrze sami"
Odpisała i schowała telefon z powrotem do kieszeni. Nie miała dzisiaj ochoty na publiczne miejsca, ponieważ wolała jak narazie zostać zupełnie sama. Miał to być dla niej czas regeneracji i nikt nie mógł jej tego przerwać.
Usłyszała z dala lecącą melodię graną na skrzypcach. Wstała powoli wsłuchując się w muzykę, aż zaczęła iść w jej kierunku. Czuła się jak w transie, nuty miło działały jej na słuch. Idąc spokojnych krokiem niespodziewanie ktoś rzucił się na nią wprowadzając ją w reakcje podskoczenie. Osoba, która się tego dokonała stanęła przed nią, a Mika nie cieszyła się jego widokiem.
- Co ty tutaj robisz? - zapytała oschle.
- A co się robi w parku? - zapytał ironicznie marszcząc brwi.
- Śledzisz mnie?
- Mam ciekawsze rzeczy do roboty, niż chodzenie za tobą - fuknął rozbawiony jej podejrzeniami.
- Więc, co cię tutaj sprowadziło? - dociekała.
- Może lepiej zajmijmy się czymś ciekawszym - zmienił ten irytujący dla niego temat - mam nadzieję, że twoje poszukiwania idą dobrą drogą.
- A, jakby ująć to w najprostszy sposób? Poddaje się - powiedziała, po czym wyminęła go i zaczęła iść w kierunku, w którym podążała wcześniej.
- Czekaj, czekają, bo chyba nie rozumiem. Jak to się poddajesz? - zatrzymał ją.
- Normalnie, wygrałeś - odpowiedziała przewracając teatralnie oczami i znowu zaczęła iść.
- Nie taka była umowa - złapał ją za rękę zdenerwowany - dałem ci zadanie, tak? Miałaś je rozwiązać.
- Ale nie rozwiązałam, nie dociera to do ciebie? - zmarszczyła brwi.
- No właśnie jakoś nie bardzo - przekręcił głową.
- Czego w takim razie nie kapujesz? - zapytała głośno wzdychając.
- Miało to inaczej wyglądać. Liczyłem na świetną zabawę patrząc jak zawzięcie próbujesz odkryć prawdę, a ty mówisz, że się poddajesz? - warknął wściekle. Nie podobała mu się jej podjęta decyzja.
- Czy ty w ogóle człowieku masz sumienie? - oburzyła się, a następnie wyrwała rękę z jego uścisku i wysyłając mu złowrogie spojrzenie oddaliła się. Niestety diabeł nie miał zamiaru odpuścić i łapiąc ją za ramiona przycisnąć do znajdującego się niedaleko drzewa.
CZYTASZ
Love Game - Evil Maknae
FanfictionNastają mroczne czasy. Zimny chłód napełniany złem zjawiający się każdej nocy nie daje jej spokoju. Czuje jak zaczyna być bezsilna, nie potrafi znieść tego, co się z nią dzieje. Plącze się we własnym życiu, zaczyna myśleć, że wariuje, że nie jest no...
