*Może zawierać nieodpowiednie treści*
Dziewczyna oszołomiona spojrzała na leżącego chłopaka, który zwijał się z bólu. Nad nim stał wkurzony Pan Ciemności.
- Nie słyszałeś, co powiedziała? Miałeś ją zostawić! - warknął wściekle. Gotowało się w nim z niemiłosierną siłą, którą sam diabeł nie rozumiał. Ale widok Miki obmacywanej przez SooYanga, trafił w samo jego sedno.
- Sama chciała! - jęknął chłopak wstając na równe nogi. Mika stała w kącie i przerażona patrzyła na całe zajście.
- Robisz sobie ze mnie żarty? Czy ty wiesz kim ja jestem? Myślisz, że jakakolwiek dziewczyna by się z tobą przespała? Najpierw trzeba mieć coś, czym można je zadowolić - wycedził jedną ręką pokazując na jego krocze, a drugą lekko popychając.
- Uwodziła mnie, to co miałem zrobić? Taka dupa nie mogła się zmarnować - powiedział wzruszająca ramionami. Jungkook już stojąc na podium wściekłości złapał go za koszulkę i przyciągnął do siebie.
- Twój zasłup słów jest niezmiernie zacofany. Udajesz takiego kozaka, który może przylecieć każdą, a w prawdzie jesteś tylko niedojrzałym i napalonym prawiczkiem z małym ptaszkiem - fuknął ze śmiechem. Na twarzy młodszego chłopaka malował się strach zamazany oburzeniem.
- Co ty możesz wiedzieć? - burknął marszcząc brwi.
- Nie trzeba zaglądać ci do łóżka, aby to wiedzieć. Ciekawe czy twoja własna dziewczyna, ucieszyłaby się wiedząc, co jej chłopak robi za jej plecami - podniósł brwi, czując że właśnie w tym momencie ma na niego niezłego haka.
- Pójdziesz się jej poskarżyć? Nic jej do tego, co robię - prychnął.
- Masz tupecik, widzę, że twój własny pociąg seksualny zdążył Cię przerosnąć - zaśmiał się - ale jeśli jesteś taki odważny, możemy iść do niej w tej chwili. Na pewno bardzo się ucieszy słysząc tę historię.
- To nie będzie konieczne - mruknął, wiedział że jest już na przegranej pozycji.
- Mądrze, a teraz mnie posłuchaj, jeśli jeszcze raz zobaczę Cię w pobliżu Miki, to obiecuje, że osobiście utnę ci tego napalonego kukita - zagroził patrząc mu prosto w oczy. Nastolatek przełknął głośno ślinę kiwając głową na znak, że rozumie.
- Teraz stąd spadasz i nie chce więcej cię widzieć - powiedział puszczając go. Chłopak odrazu wziął nogi za pas i zniknął tak szybko jak się pojawił. Diabeł poprawił swoją skurzoną kurtkę i stanął na przeciwko Miki.
- Dzięki za pomoc - odezwała się, będąc w szoku, że po raz kolejny Pan Ciemności przyszedł jej z pomocą.
- Nie dziękuj, nie pomogłem tobie, tylko sobie. Od miesięcy miałem ochotę nim nieźle potrząsnąć, działał mi już na nerwy - burknął, wciąż jeszcze podenerwowany.
- Tak czy siak uratowałeś mnie - mruknęła spuszczającą z niego swój wzrok.
- Nie dopowiadaj sobie, to brzmi nie smacznie. Nie miałem podstaw, aby ci pomóc, ale skoro tak stawiasz sprawę, to masz u mnie kolejny dług - powiedział cynicznie się uśmiechając.
- No tak, czego ja oczekiwałam - westchnęła, po czym zaśmiała się z ironią.
- Myślę, że znasz mnie na tyle, aby dobrze wiedzieć, że nie robię niczego bezinteresownie - kiwnął głową podnosząc jedną brew.
- Więc czego chcesz? - przewróciła oczami. Chłopak podszedł po niej patrząc na nią z zainteresowaniem.
- Powinnaś się zapiąć - powiedział ciągnąć za jej rozpięta koszulę. Dziewczyna widząc swój odsłonięty biust z zażenowaniem wzięła się za jej zapinanie. Wiedziała jak na chłopaków działają takie rzeczy.
- Taki gówniary jak ty mnie nie kręcą - dodał, jakby czytał jej w myślach.
- I vice versa - fuknęła dopinając ostatni guzik. Diabeł złapał za jej nadgarstki i uniósł do góry przygniatając do znajdujących się obok szafek.
- Zawsze muszę mieć z Tobą jakiś problem, to robi się denerwujące. Zachowujesz się jak rozwydrzone i rozpieszczone dziecko, zapominając o fakcie, że nim jesteś - warknął uderzając nią ponownie o szafki.
- Mogłabym powiedzieć to samo o tobie - wymamrotała patrząc na niego groźnie, gdy ból pleców spowodowany uderzeniem ustał.
- Gdyby nie to, że zaraz zadzwoni dzwonek rozszarpałbym cię żywcem - prychnął będąc bardzo blisko jej twarzy.
- Może zamiast ciągle mi grozić, w końcu byś to zrobił? - zapytała z widoczną pewnością siebie. Diabeł zaśmiał się ilustrując jej twarz.
- Wariujesz, widać to po twoich oczach. Wprowadzasz się w obłęd, z czasem sama ze sobą skończysz, moja rola nie jest tutaj potrzebna - powiedział spokojnie rozluźniając uścisk. Dziewczyna patrzyła na niego zdziwionym wzrokiem. Skąd on niby umiał to z niej odczytać? Od samego początku wmawiał jej chorobę.
- Nie jesteś normalny - mruknęła zrezygnowanie.
- Na tę chwilę, jedyną nienormalną tutaj osobą jesteś ty - powiedział dotykając jej włosów. Po czym odsunął się od niej, gdyż zabrzmiał dzwonek informujący o zakończeniu zająć.
- Do następnego razu - puścił jej oczko i odszedł szybkim krokiem.
Mika stała jeszcze przez chwilę na korytarzu patrząc w kierunku, w którym szedł Pan Ciemności. Ten chłopak nie miał tylu skrupułów, aby ją niszczyć. Prowadził niezłą i bardzo niebezpieczną grę, a gdyby tego było mało, Mika zaczynałam wariować. Dochodziło do niej, że nocne zdarzenia, czy niby tajemniczy prześladujący ją w nocy chłopak to tylko aluzja, kłamstwo i wytwór wyobraźni.
Czy dziewczyna na pewno zwariowała? Może za tym kryje się coś innego, o czym ona nie wie? Co, jeśli Jungkook jest w to zamieszany? To jest coraz bardziej skomplikowane.
Zeszła schodami w dół na swoje piętro, aby jak najszybciej zniknąć z korytarza. Skierowała się nad damski dział internatu, gdy zatrzymała ją jedna uczennica z jej klasy.
- Czego ode mnie chcesz? Znowu się pośmiać? - zapytała z wyrzutem.
- Nauczycielka kazała przekazać ci materiał, który dzisiaj przerabialiśmy, ponieważ nie pojawiłaś na zajęciach - odpowiedziała z uśmiechem podając jej teczkę.
- Dziękuję? - odebrała ją od niej zdziwiona nagłą empatią koleżanki.
- Jeszcze jedno, chciałam przeprosić Cię w imieniu całej klasy - powiedziała ze skruchą. Nastolatka była niemal zaskoczona jej słowami.
- Dlaczego tak nagle zmieniliście zdanie?
- Jungkook powiedział wszystkim, że twoja choroba psychiczna była jego wymysłem i kazał dać ci w tej sprawie spokój - wyjaśniła. Dziewczyna otworzyła szeroko usta nie dowierzając jej słowom, że diabeł to dla niej zrobił. Ten sam, który obiecał jej zemstę i jej własną śmierć.
- To miło, ale nie przyjmuje przeprosin.
- Dlaczego? - posmutniała.
- Dlaczego? Traktowaliście mnie jak ostatnie zero, nic nie wartego i chorego umysłowo śmiecia, bo Jungkook wam coś wmówił. Nie macie własnego rozumu? - odpowiedziała gestykulując rękami.
- Tak to głupie, ale powinnaś to zrozumieć. Wiesz jaki jest Jungkook, myślę że znasz go najlepiej i raczej nie przyznanie mu racji byłoby najgorszym błędem - powiedziała, po czym posyłając jej przeprosinowy uśmiech odeszła.
Dziewczyna miała rację, znała Jungkooka i wiedziała jaki potrafił on być w stosunku do ludzi. Ale to nie było żadne usprawiedliwienie, tego jak ją traktowali. Może i Pan Ciemności odwołał swoją plotkę, ale nie zmywało to żalu jaki czuła. Nie miała zamiaru im wybaczyć, ale też nie kusiło ją ciągłe wypominanie im błędy. Nie jest mściwa, zostawi tę rolę Jungkookowi, w której nieźle się sprawdza.
Nastolatkę zastanawiało, dlaczego mroczny uczeń tak nagle zmienił postawę wobec niej? Stał się dla niej łagodniejszy, a Mika coraz bardziej robiła się podejrzliwa. Cytując go "nie robi niczego bezinteresownie", więc będzie kryła się za tym niemała zapłata, a do tego przyrzekł, że w końcu poczuje na sobie jego gniew..
CZYTASZ
Love Game - Evil Maknae
FanfictionNastają mroczne czasy. Zimny chłód napełniany złem zjawiający się każdej nocy nie daje jej spokoju. Czuje jak zaczyna być bezsilna, nie potrafi znieść tego, co się z nią dzieje. Plącze się we własnym życiu, zaczyna myśleć, że wariuje, że nie jest no...
