Nastolatka siedzi na kanapie w salonie, popijając gorącą czekoladę, którą zrobiła HaeSoo, jej mama. Tuż obok z uśmiechem, odbierając od starszej kobiety kubek, zajęli miejsca Mora i Hoseok.
Żadne z nich nie powiedziało prawdziwego powodu przyjazdu do Busan, choć i tak obawiali się, że gdy tylko Jungkook tutaj przybędzie to wszystko wyjdzie na jaw i będą musieli się tłumaczyć. Na tę chwilę po prostu milczą.
HaeSoo była nie mało zdziwiona, gdy ustęskniona córka zapukała do drzwi domu po tygodniach przerwy, lecz jest szczęśliwa, że w końcu mogła ją ujrzeć.
- Tak długo się nie odzywałaś - odezwał się jej ociec, który zajmował miejsce na fotelu.
- Zachowałam się nie grzecznie, myślałam, że przerwa od was dobrze mi zrobi - wyjaśniła patrząc jak gorący napój paruje.
- Byliśmy niesprawiedliwi, więc nie mamy do ciebie żalu - wtrąciła matka.
- Postanowiłam przyjechać do Busan, jak dla mnie, było to koniczne - uśmiechnęła się czule.
- Powinnam podziękować twojemu przyjacielowi, że zgodził się tutaj ciebie przywieźć - patrzy na bruneta z wdzięcznością, na co on tylko kiwa głową.
- Stwierdziłam, że miło będzie jeśli zabiorę Morę i Hoseoka ze sobą, żeby mogli spędzić święta w domu, również, abyście mogli ich w końcu poznać - omijała wzrok matki, mając wrażenie, że w ten sposób odkryje, że kłamie.
- Nie mamy wystarczającej ilości pokoi, aby was wszystkich pomieścić..
- Z tym nie będzie problemu - przerwała jej - ulokują się u mnie, ja wezmę pokój NaMiko.
Powiedziała odkładając kubek na stół. Jej mama westchnęła cicho, nie do końca zadowolona z takiego układu.
- W takim razie wypakujcie się, zrobię was jakieś śniadanie - wstała z kanapy.
- Nie jesteśmy głodni, dziękuję - ukłoniła się lekko, po czym z przyjaciółmi skierowała się na górę.
- Zawsze macie taki dziwny kontakt? - zapytała Mora, gdy weszli do pokoju szatynki.
- Moi rodzice to porządni ludzi na wysokim poziomie, inaczej nie można się do nich zwracać - odpowiedziała odsłaniając żaluzje.
Rozejrzała się po pokoju, rozumiejąc jak bardzo za nim tęskni, gdy tylko opuści jego ściany.
- Pokój NaMiko jest obok, pójdę tam zanieść swoje rzeczy, a wy się rozgośćcie - powiedziała, następnie wzięła walizkę i ruszyła do pokoju siostry.
Ten pokój nie był otwierany od dnia, gdy NaMiko odeszła. Nikt nie miał odwagi do niego wejść, ponieważ stworzyła ona tam swój własny świat, którego żaden człowiek nie umiał zrozumieć. Było tam bardzo mrocznie.
Chwyciła za klamkę i z lekką obawą otworzyła. Specyficzny wdzięk nienaoliwionych i starych drzwi dało słyszeć się na dole. Już przy progu przywitał ją odór, który z pewnością potwierdzał, że nikt nie przebywał tutaj od roku.
Weszła do ciemnego pokoju, i mimo tego, że na dworze był jasny dzień, kolor czarnych ścian, zmuszał ją do zapełnia światła. Stała w progu dokładnie ilustrując jego wnętrze, ponieważ znajdowała się w nim po raz pierwszy. NaMiko nigdy nie pozwoliła jej tutaj wejść, w prawdzie, nikomu nie pozwala. To było jej terytorium, i bardzo mocno jej zaznaczyła.
Nie było w nim nic specjalnego, oprócz tego, że należał on do NaMiko, a to już wystarczająco mówiło za siebie.
Usiadła na łóżku i przejechała ręką po nowej pościeli, którą starsza siostra dostała na święta. Zaczęła czuć w środku przypływ silnej tęsknoty i bólu, jaki wywołała jej nagła śmierć. Nie zapomniała, że NaMiko jej nienawidziła, ale to nie zmieniało faktu, że Mika bezgranicznie ją kochała.
CZYTASZ
Love Game - Evil Maknae
FanfictionNastają mroczne czasy. Zimny chłód napełniany złem zjawiający się każdej nocy nie daje jej spokoju. Czuje jak zaczyna być bezsilna, nie potrafi znieść tego, co się z nią dzieje. Plącze się we własnym życiu, zaczyna myśleć, że wariuje, że nie jest no...
