*Może zawierać wulgaryzmy*
Patrzyła na swoje odbicie w lustrze przymierzalni, ubrana w piękna granatową sukienkę, która kończyła się w połowie uda. Jej idealny krój i znajdujący się na górnej części wzór, współgrał z jej ciałem co do milometra. Po spędzeniu ponad kilku godzin za szukaniem doskonałej sukienki dla bal, można by rzecz, że w końcu znalazła swoje przeznaczenie.
Stała parę minut wgapiając się jak sukienka leży na jej ciele, długie zgrabne nogi prezentowały się nieziemsko z wysokimi na obcasie, czarnymi butami. Urocza kokardka oplatającą ją wokół talii dodawała uroku i smaku całemu efektowi.
Była z siebie dumna.
Do przymierzalni, nie mogąc już znieść dłuższego czekania i milczenia ze strony przyjaciółki, weszła Mora. Na zastający w środku widok otworzyła szeroko usta ze zdumienia.
- Wyglądasz jak księżniczka - powiedziała z zachwytem.
- Na pewno jest dobrze? - zapytała nie odrywając wzroku od lustra.
- Dobrze? Niech te wszystkie kościste laski z naszej szkoły się schowają, bo moja kochana, bije od ciebie boskością! - stwierdziła pokazując kciuki do góry.
- Ona jest idealna - uśmiechnęła się do siebie - pierwszy raz, jestem tak zadowolona z tego jak wyglądam.
- Czyli bierzemy, pakuj ją i buty - rozkazała podając jej wieszak.
- Kosztuje 450 zł, a z butami nawet nie wspomnę, Mora nie mam tylu pieniędzy - powiedziała smutnie.
- Potraktuj to jako prezent na święta, za taką sukienkę mogłabym zapłacić podwójną cenę - posłała jej roześmiany uśmiech.
- Nie mogę tego przyjąć, to za dużo - zaprzeczała głową. Nigdy nie byłoby jej stać, aby choć trochę wypłacić się za to, ile Mora ma zamiar w tym momencie dla niej zrobić.
- Spójrz na siebie - odwróciła ją do lustra - będziesz żałować do końca życia, że w dniu dzisiejszym odmówiłaś mi mojej dobroci.
Mika jeszcze raz przejechała wzrokiem po swoim odbiciu, coraz bardziej przyznając blondynce rację. Takiej szansy nie można tak po prostu zmarnować.
- Kiedy ja ci się za to odwdzięczę? - odezwała się po chwili.
- Na balu, gdy każdy będzie mdlał na twój widok - odpowiedziała szeptem - czekam przy kasie, pośpiesz się.
Dziewczyna zaśmiała się pod nosem, po czym zaczęła ściągać z sobie ubiór, gdy nagle jej znajdujący się w spodniach telefon zaczął wibrować. Panicznie grzebała w kieszeni, mając nadzieję, że jest to jakaś informująca odnośnie Jungkooka.
Na ekranie ukazał się numer Taehyunga, co dało już nastolatce pewność, że usłyszy coś na temat diabła. Wcisnęła zieloną słuchawkę i przyłożyła do ucha.
- Tak, Taehyung? - powiedziała.
- Jungkook został aresztowany - usłyszała po drugiej stronie. Zamarła, czując jak jej serce przestaje być. Obawiała się najgorszego.
- Jak to aresztowany? - powtórzyła załamana.
- Miałaś racje, spotkał się z jakiś kolesiem przy stawie. Najpierw rozmawiali, a potem wybuchła między nimi awantura. Chłopaka zawieźli do szpitala z silnymi obrażeniami, za to Jungkooka zgarnęła policja - wyjaśnił równie wstrząśnięty jak szatynka.
- Czy Jungkookowi nic nie jest? - zapytała z nadzieją.
- Oczywiście, że nie. Jungkook prędzej zabił tego chłopaka, niż pozwoliłby zrobić sobie krzywdę - prychnął - lepiej tu przyjedź, temat ich rozmowy może cię zainteresować.
CZYTASZ
Love Game - Evil Maknae
FanfictionNastają mroczne czasy. Zimny chłód napełniany złem zjawiający się każdej nocy nie daje jej spokoju. Czuje jak zaczyna być bezsilna, nie potrafi znieść tego, co się z nią dzieje. Plącze się we własnym życiu, zaczyna myśleć, że wariuje, że nie jest no...
