Brynjolf nie prowadził Mahogany w stronę Szczurzych Nor. Dziewczyna zrozumiała to w chwili, gdy przebiegali przed imponującym budynkiem Świątyni Mary. Mężczyzna nagle szarpnął jej dłonią i pociągnął ją w prawo, prawie wyrywając przy tym ramię. Gnali na złamanie karku przez opustoszały cmentarz, usiany kamiennymi nagrobkami, wystającymi z gęstej trawy i kwiecistych krzewów. Przed nimi majaczył niewielki, kamienny budynek, z wejściem otwartym szeroko dla każdego, kto chciał przystanąć i pomodlić się za dusze swoich przodków. Przynajmniej tak wydawało się Mahogany, gdy Brynjolf z całej siły wepchnął ją do środka, przez co prawie potknęła się na podwyższonym progu. Wewnątrz znajdował się spory nagrobek z białego marmuru. Na gładkiej powierzchni leżały zerwane wcześniej, czerwone kwiaty. Dziewczyna zauważyła wyryty w grobie znak, ozdobiony lśniącym metalem. Brynjolf dopadł do łańcucha zwisającego ze ściany i pociągnął go, tupiąc przy tym nogą niecierpliwie. W oddali słychać było nawoływania strażników.
Mahogany podskoczyła, słysząc za swoimi plecami nagły huk i szczęk mechanizmów. Odwróciła się na pięcie i zobaczyła, jak oznaczony grób odsuwa się, ukazując ukryte przejście, prowadzące w bliżej nieznane podziemia.
- Panie przodem. - Brynjolf po raz kolejny popchnął Mahogany w stronę wejścia.
Dziewczyna szybko posłuchała, schodząc kamiennymi schodkami w głąb grobowca. Chwilę później dołączył do niej Brynjolf, przechodząc na przód i kucając przy niewielkim włazie, zastawionym drewnianymi deskami. Nim grobowiec zasunął wejście, a dwójka uciekinierów została pogrążona w ciemności, mężczyzna podniósł się z kolan i wskazał Mahogany, by podeszła do włazu. Dziewczyna niepewnie przykucnęła przy przejściu, wyczuwając nogą szczeble drabiny. Brynjolf zaoferował jej pomocną dłoń, którą przyjęła po chwili wahania. Zejście było zaskakująco szybkie, już po kilku szczeblach Mahogany wylądowała na twardej powierzchni, rozbryzgując zebraną wodę pod jej stopami. Odsunęła się na bok i patrzyła, jak Brynjolf zręcznie zjeżdża po drabinie i ląduje w kałuży.
- Witam w moich skromnych progach - powiedział mężczyzna, rzucając w stronę dziewczyny szybki uśmiech.
Mahogany rozejrzała się z pewną dozą niepewności. Znajdowała się w gigantycznej, podziemnej sali, zbudowanej na planie koła. Na samym środku znajdował się okrągły plac, nad którym jaśniał otwór, ukazujący gwieździste, nocne niebo. Od niego rozchodziły się cztery pomosty, prowadzące do czterech części sali, które były poprzecinane kanalikami, łączącymi się z okrągłą sadzawką. Ku zdziwieniu Mahogany, miejsce nosiło zapach wilgoci i kurzu, jednak na szczęście, odór, którego można by oczekiwać w kanałach, był nieobecny. W tej dziwacznej sali znajdowało się kilkoro ludzi, ćwiczących rzuty nożami na słomianych manekinach, czytających książki lub po prostu włóczących się bez celu, po rozległej przestrzeni. Mahogany poznała brunetkę z tawerny, wylegującą się na jednym z wielu łóżek poustawianych przy ścianach. Kobieta leżała, wyglądając niemal niewinnie, z książką otwartą na brzuchu.
- Co to za miejsce? - zapytała Mahogany zachrypniętym głosem.
Jej oddech jeszcze nie uspokoił się po zabójczym biegu, a serce groziło wyskoczeniem z klatki piersiowej w każdej chwili. Zgięła się w pół i oparła ręce na biodrach, biorąc przy tym głęboki wdech, który zapiekł ją w płucach. Miesiące spędzone w ciepłej tawernie, z wygodnym łóżkiem i łatwą pracą nie wpłynęły dobrze na jej kondycję.
- To, moja droga, jest siedziba główna Gildii Złodziei - ogłosił Brynjolf, prowadząc Mahogany jednym z pomostów w stronę biurka po drugiej stronie sali.
- Mieszkacie w rynsztoku - dziewczyna uniosła głowę, by spojrzeć na mężczyznę - W dosłownym rynsztoku.
Brynjolf wzruszył ramionami, starając się utrzymać beztroski wyraz twarzy, jednak drżąca powieka zdradziła jego zażenowanie. Zarzucił ramię na barki dziewczyny i przyciągnął ją do siebie, jakby znali się od pieluchy. Mahogany musiała posłać mu kuksańca w żebra, by odzyskać przestrzeń osobistą.
CZYTASZ
Skyrim: Kalopsia
FanfictionKalopsia - stan, w którym wszystko wydaje się piękniejsze, niż jest w rzeczywistości. Wiele osób chce mieć Smocze Dziecię pod swoją kontrolą. Gromowładni i Cesarscy marzą, by położyć łapy na mocy, jaką daje Smocza Krew. Jednak, podczas gdy Skyrim j...
