10 minut.
Gdy biegłem do sypialni ta myśl desperacko krążyła po mojej głowie.
10 minut.
I co?
Wiem, że punktualnie się zjawi.
Serce wyskoczy mi z klatki piersiowej.
Usiadłem na łóżku.
Chwilę później usłyszałem pukanie.
-Wejść.
Drzwi otworzyły się a do środka wszedł demon.
-Chciał Panicz abym się zjawił za 10 minut.
-Podejdz tu.
Podszedł do mnie, tak jak prosiłem.
-Usiądź.
Wykonał polecenie.
Zrobiłem dokładnie to co w powozie. Usiadłem okrakiem na nim.
-Dlaczego ostatnimi czasy nawet na mnie nie zerkaleś?-zacząłem bawić się jego krawatem.
-Musialo się coś Paniczowi pomylić.
-Wątpię.-Zdjąłem jego krawat.
-Dlaczego miałbym na Panicza nie patrzeć?
- Nie wiem, sam musisz mi odpowiedzieć. -Zdjąłem jego frak, następnie nieśpiesznie zacząłem odpinac guziki od jego koszuli.
-Co Panicz wyprawia?
-Udajesz zaskoczenie? To tak między nami powiem Ci,że słabo Ci to wyszło.
Rozpiąłem ją do końca. Moim oczom ukazał się nieskazitelny tors. Gdybym sie w miarę nie opanował, otworzyłbym buzie.
Spojrzałem na niego. Nie wydawał się być zdziwiony. Pociągnąłem go za kołnierz przyciągając go tym samym do siebie.
Ponownie nasze usta dzieliła minimalna odległość.
Zrobił pierwszy krok.
Pocałował mnie.
Oddałem bez wahania.
Z początku nieśpiesznie i delikatnie a z dłuższą chwilą coraz bardziej łapczywie.
Jego ręce znalazły się na moich biodrach. Za to moja prawa błądziła po jego torsie, lewa zaś była wczepiona w jego włosy.
Nasz pocałunek był tak łapczywy, jakbyśmy mieli nigdy więcej się nie zobaczyć.
Ślina spływała po brodzie zarówno mi jak i jemu.
Musiałem złapać oddech.
Odsunąłem się od niego.
Jego oczy..
Krwiste, palące..
Zadowolony z siebie, spojrzałem na niego.
-Chodźmy spać. Jestem naprawdę zmęczony.
Po tych słowach nie dało się nie zauważyć jak jego pożądanie zanika. A w oczach pojawia się troska.
-Oczywiście.
Wstał, podszedł do szafy, wyjął moją koszulę nocną, podszedł do mnie, bez wahania mnie przebrał i gdy chciał wyjść, rzuciłem bardziej do siebie niż do niego:
-Czy ja pozwoliłem Ci wyjść?
Obrócił się. I uśmiechnął w ten swój najbardziej rozbrajający sposób.
Podszedł do łóżka i zrobił to co poprzedniej nocy, ale tym razem zdjął również koszulę którą zdążyłem mu rozpiąć.
Położyłem głowę na jego ramieniu i zacząłem zataczać kręgi opuszkiem po jego torsie.
Chyba mu się podobało.
Zamruczal.
Zamknąłem oczy..
Myślę,że mógłbym się w nim zakochać.. -uśmiechnąłem się do siebie.
Poczułem to samo co poprzedniej nocy..
Jego nos w moich włosach..
CZYTASZ
Kontrahent.
FanfictionTo historia nie mająca prawa bytu. Ale co ma sie zrobić gdy serce pragnie kogoś bardziej niż płuca tlenu?
