Rozdział 39

180 13 4
                                        

Tris POV

Kiedy wchodzę do gabinetu Davida, mam dziwne deja-vu. On jednak obdarza mnie uśmiechem, po czym patrzy na Caleba, który kiwa głową.

- Jak mniemam, Caleb wszystko ci wyjaśnił - zaczyna David, po czym wskazuje mi krzesło. - Usiądź.

Robię co mówi, ale nadal milczę, czekając na to, co on ma mi do powiedzenia.

- Teraz już znasz szczegóły naszego projektu. Przepraszam, że wcześniej ci ich nie wyjawiłem, ale miałem pewne obawy co do jego powodzenia. Jednak twój syn jest żywym dowodem na to, że może nam się udać. Wiesz, dlaczego chcemy to zrobić.

- W imię wyższego dobra.

- Dokładnie. Każde z nas musi na pewnym etapie życia coś poświecić. Nie myśl, że jesteś jedyna. Ten projekt pochłonął życie każdego z nas. Tak bardzo chcemy uchronić ludzkość. To coś większego niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. To nasz wspólny projekt.

- Mam jeden warunek - mówię, choć nie wiem, czy mam w ogóle jakieś prawo do stawiania warunków. David kiwa głową na znak, żebym kontynuowała. - Chcę brać w tym czynny udział, skoro to nasz wspólny projekt. Chcę poznać te kobiety i pracować z wami. Nie będziecie mnie przetrzymywać w tym bunkrze bez okien, będę mogła normalnie poruszać się po Agencji. Nie będę jej więźniem.

- Ależ oczywiście, to da się zrobić. Możesz nawet współpracować z Calebem, jeśli masz na to ochotę. Cieszę się, że zrozumiałaś, jakie to ważne.

- Skoro tylko ja jestem w stanie pomóc, mogę wyrzec się swojego życia i pracować na rzecz innych. Nie mam z tym problemu.

- W takim razie, witamy na pokładzie - David podaje mi rękę, którą ściskam. Nadal jest człowiekiem, który mnie postrzelił, omal nie uśmiercając. Ale powoli zaczynam go rozumieć... jest jak Erudyta. Cel uświęca środki, ma rację, że czasami musimy się poświęcić, żeby osiągnąć coś wielkiego. Kto inny może to zrobić niż ja? Osoba posiadająca doskonałe DNA?

- Możesz zamieszkać w pokoju obok mojego - odzywa się Caleb. - Musimy być blisko siebie. Rodzina powinna się wspierać.

- Za godzinę mam spotkanie z kobietami, które wezmą udział w projekcie - oznajmia David. - Chciałabyś mi towarzyszyć?

- Chętnie je poznam.

David sięga po telefon, po czym do kogoś dzwoni. Wydaje serię krótkich poleceń i po chwili do gabinetu wchodzą dwie kobiety.

- Pozwól, że się tobą zajmą - mówi David. - Spotkamy się w auli.

- Mam jeszcze jedno pytanie - rzucam, kiedy jesteśmy przy drzwiach. - Co będzie z mieszkańcami Chicago?

- Próbujemy im... delikatnie... dać do zrozumienia, że powinni się przeprowadzić. Niektórzy są niesamowicie uparci i nadal tkwią w mieście. Spokojnie, nikomu nie stanie się krzywda.

Kiwam głową, po czym wychodzę z kobietami. Prowadzą mnie do pomieszczenia, gdzie przechodzę przez szereg różnych zabiegów, mających sprawić, że znowu będę wyglądała jak człowiek. Moje włosy zostają misternie upięte, na twarzy mam delikatny makijaż i zostaję ubrana w białą, dopasowaną sukienkę, sięgającą do kolan. Finalny efekt jest zadowalający, zważywszy na to, jak spędziłam ostatni czas.

Wierzę, że podjęłam słuszną decyzję. Widocznie taką mam rolę w życiu, że zawsze będę służyć innym, nigdy nie będę mogła być egoistką, dla której najważniejsza będzie moja własna osoba. Nie tak to ma wyglądać. Jestem przekonana, że Tobias dobrze zaopiekuje się naszym synem, wraz z kobietą, z którą postanowił ułożyć sobie życie po mojej „śmierci". Wiedziałam, że moje ponowne pojawienie się namieszało mu w głowie, a teraz może na spokojnie wrócić do tego, co zaczął budować. Wszyscy mamy w życiu jakąś misję - dla jednych będzie to założenie rodziny, dla drugich sukcesy zawodowe, a dla mnie działanie w imieniu wyższego dobra.

CDN.

HOW IT ENDSOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz