Rozdział I - Forks

1.2K 57 1
                                        

*Claire*

Dzień w pracy zleciał wyjątkowo szybko. Obyło się bez zbędnych komentarzy od strony innych kelnerek, aby być bardziej uśmiechniętym, bo "goście to lubią".. Nie miałam umowy na stałe, dlatego ze zwolnieniem się z pracy nie byłoby większych problemów.

Wracając do domu, zatrzymałam się jeszcze pod sklepem, żeby zrobić małe zakupy. Chciałam dzisiaj zrobić obiad, bo René później wracała z pracy.

Po 30 minutach byłam już pod domem. Szybko wzięłam zakupy i podeszłam do drzwi wejściowych. W międzyczasie usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a. Położyłam zakupy na blacie w kuchni i wyjełam telefon z torebki.

Ciocia :
"Będę za godzinę, straszne korki. Kup sobie coś do jedzenia, a jutro postaram się wyczarować na obiad coś dobrego :-)"

Odłożyłam telefon na blat stołu uśmiechając się do siebie. "René będzie mieć niespodziankę" - pomyślałam. Poszłam szybko umyć ręce i zajęłam się przygotowywaniem obiadu. Chciałam zrobić nasze ulubione spaghetti, do którego tylko my, zawsze dodawałyśmy szpianku, kurczaka i specjalnie zrobionego sosu. Włączyłam też telewizor, bo było cicho w domu, a nie znosiłam tego. Trafiłam na jakiś kanał z wiadomościami i pogodą.

Po godzinie moje ulubione danie było gotowe. René jeszcze nie było, dlatego stwierdziłam że pójdę się szybko przebrać. Jutro miałam wolne, więc mogłam włożyć do pralki moje ubrania do pracy. Tak też zrobiłam. Kiedy nastawiałam pranie, usłyszałam dzwonek do drzwi. Byłam pewna, że to ciocia. Zawsze zapomniała kluczy, lub po prostu miała ręce zajęte zakupami, żeby otworzyć.

- Idę - powiedziałam wychodząc z łazienki

Otworzyłam drzwi i zobaczyłam uśmiechniętą ciocie, trzymającą kilka siatek z zakupami.

- Wybacz Claire, ale nie miałam ręki, by poszukać kluczy - powiedziała uśmiechnięta jak zawsze
- Nie ma sprawy, daj pomogę Ci je zanieść - powiedziałam, zabierając od niej większość siatek
- A co tu tak ładnie pachnie? - zapytała wchodząc tuż za mną do kuchni
- Zrobiłam obiad ciociu, masz może ochotę na spaghetti?
- Oh Claire, jesteś kochana. Chociaż myślałam już, że zamówiłaś sobie jakąś pizze.
- Zawsze to jakoś inaczej kiedy wraca się z pracy, a w domu czeka gotowy i ciepły obiad, niż taka pizza..
- Jasne że tak, dorosłość Ci służy Claire.

René poszła się przebrać, a ja zaczęłam nakładać obiad na talerze. Chciałam żeby wszystko było dopracowane, bo wiedziałam, że to, o czym miałam zamiar jej tamtego dnia powiedzieć, mogła znieść dość mieszanie. Byłam pewna, że będzie mi tego odradzać. Ale chciałam dopiąć swego, dlatego gdy przyszła i usiadła przy stole, zrobiłam jej popołudniową kawę i podałam obiad. Zaczęłyśmy jeść.

- To spaghetti zawsze wychodzi ci lepiej niż mnie.. - powiedziała ciocia z uśmiechem
- Wcale nie, zawsze jestem za tym, że ty gotujesz ode mnie sto razy lepiej
- Jak było dzisiaj w pracy? Było więcej klientów niż zwykle?
- A nawet nie. Dzień jak codzień.

Na kilka minut zapadła cisza. Mogłabym odwlekać ten moment w nieskończoność ale miałam już ustalony plan działania... I ustalone plany "B" gdyby się nie zgodziła.

- Mogę z tobą o czymś porozmawiać ciociu?
- Jasne że tak - podniosła głowę z zaskoczenia i podała mi rękę - możesz mi mówić o wszystkim
-... Chciałabym się wyprowadzić - powiedziałam z głębokim oddechem patrząc się na nią
-... Do Phoenix? - powiedziała po dłuższym zamyśleniu - przecież jak narazie możesz mieszkać tutaj, do miasta nie jest daleko, jeździsz samochodem, nie musisz jeździć komunikacją miejską.. Może zastanów się jeszcze? Według mnie nie ma jeszcze potrzeby się wyprowadzać..
- Nie chce się wyprowadzić do Phoenix ciociu.. - obserwowałam jej reakcje - chciałabym pojechać do Forks
- Ale jak to? - powiedziała po dłuższym zastanowieniu - czemu akurat tam?
- Pomyślałam, że Charlie może potrzebować od kogoś pomocy w domu, sama mi mówiłaś że Bella spędza teraz dużo czasu u swojego narzeczonego... Za miesiąc zaczyna się nowy rok szkolny, myślałam żeby pójść tam do szkoły. To w końcu ostatni rok. Tym bardziej ,że Bella za niecały miesiąc bierze ślub, gdyby coś było tam nie tak i źle bym się tam czuła, wróciłabym do Phoenix razem z wami.
- ..Może w sumie masz rację? - powiedziała po kilku minutach ciszy - miałabyś tam Belle, nie siedziałabyś sama. Może w sumie takie wakacje dobrze by ci zrobiły, oderwalabyś się od tego zgiełku miasta, pracy.. A ja za miesiąc wzięłabym cie z powrotem do domu, gdyby byłoby Ci tam źle..
- To jak? Zgadzasz się? Chciałabym tylko spróbować życia w trochę inny sposób. Z Bellą zawsze byłam blisko więc miałabym kogoś z kim rozmowa nie byłaby mi obca.
- Musze zadzwonić do Charlie'go. Nie wystarczy tylko moja zgoda, napewno mają teraz mnóstwo rzeczy na głowie związanych ze ślubem
- Dziękuję Ci ciociu - powiedziałam podchodząc do niej i ją przytulając.

Claire And The Wolf Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz