Paul pierwszy wszedł do domu, a ja z Jacob'em od razu za nim. Ściągnęliśmy wszyscy buty i dopiero wtedy zorientowałam się, że tak naprawdę tylko ja miałam na sobie kurtkę. Chłopaki byli w samych koszulkach. Nie powiem - zdziwiło mnie to, bo na dworze nie było zbyt ciepło. Przestałam jednak o tym myśleć, gdy tylko Billy i Charlie powiedzieli, że za chwilę zaczyna się mecz, a obiad mamy na stole. "No tak" - pomyślałam - "Nie było nas tak długo, że sami postanowili zjeść wcześniej". Paul od razu wziął swój talerz z kuchni, poszedł do salonu, usiadł obok Billy'ego i zaczął oglądnąć z nimi mecz.
- Jesteś bardzo głodna? - zapytał Jacob, gdy wchodziliśmy do kuchni
- W sumie to nie.. Tuż przed przyjazdem tutaj jadłam płatki - powiedziałam stając w drzwiach
- A możemy na chwilę porozmawiać?
- Jasne..
- Ale nie tutaj, chodź.. - powiedział
Wyszliśmy z kuchni i zaczęliśmy się kierować korytarzem wgłąb domu. Już chyba żaden kąt tego domu nie był mi obcy, bo Rachel pokazała mi znaczną jego część. I to właśnie w tamtym momencie, tak z nikąd, pojawiła mi się w głowie myśl, że przecież jeszcze nigdy nie byłam w pokoju Jacob'a. Aż byłam lekko zaskoczona, bo nigdy drzwi do niego nie były nawet chociaż trochę uchylone. Minęliśmy pokój Rachel i zatrzymaliśmy się pomiędzy wejściem do łazienki, a ciemnymi drzwiami na prawo.
- Poczekasz na mnie w środku? - zapytał, gdy się zatrzymaliśmy - muszę chociaż trochę domyć ręce
Popatrzyłam na nie. On chyba nie wiedział co to znaczy mieć brudne ręce. Pamiętam jak razem z Casper'em konserwowaliśmy Hondę. Nie mogłam domyć rąk po konserwacji przez kilka dni, ale stwierdziłam, że raczej nie będę mu się tym chwalić.
- Jasne - powiedziałam
Uśmiechnął się i momentalnie zrobiło mi się tak jakby cieplej. Miał piękny uśmiech, którego mogłabym oglądać przed snem godzinami i to dzięki niemu, zapewne przespałabym całą noc. Po kilku sekundach, odwróciłam się, żeby złapać klamkę, a tym samym otworzyć drzwi.
- Tylko się nie przestrasz - powiedział wchodząc do łazienki
- Czego..?
Zapytałam, odwracając się w jego stronę, ale Jacob już był w środku. Nie wiedziałam czemu, ale miałam mieszane uczucia. Powoli nacisnęłam klamkę i lekko popchnęłam drzwi, żeby się otworzyły. Wzięłam głęboki oddech i weszłam do środka. Na początku uśmiechnęłam się do siebie i pokiwałam głową, bo po jego słowach, byłam lekko przestraszona, co przecież nie miało sensu. Pokój natomiast wyglądał normalnie. Naprzeciwko wejścia, znajdowało się ogromne łóżko, które było jeszcze większe niż to Belli, które wcześniej stało w moim pokoju. Po mojej lewej stronie znajdowało się okno, przez które było widać las, a pod nim - ciemne biurko, na którym leżał laptop i telefon. Zaczęłam kierować swój wzrok na prawo, tym samym zamykając za sobą drzwi. Pod ścianą stała duża szafa z przesuwanymi drzwiami. Pokój był w kolorach szarości, które znajdowały się na ścianach, czerni, aż po jasne drewno - na podłodze i szafkach. Podobał mi się.
Mały stres zaczęłam czuć, kiedy po mojej prawej stronie, za plecami, nagle rozległ się cichy, ale możliwy do usłyszenia szelest. Powoli zaczęłam odwracać głowę w tamtą stronę. Obok drzwi, za moimi plecami, znajdowały się dwa duże regały, takie jak na książki, natomiast zamiast nich, na półkach stały terraria. Na moje nieszczęście, z zawartością. Mimowolnie zrobiłam krok w tył. Nigdy nie bałam się pająków, ale mając ich tyle przed sobą, nie jeden człowiek by się przestraszył. Spojrzałam na sam dół, skąd dobiegał wcześniej wspomniany dźwięk. Na najniższych półkach, stały dwa niskie terraria z dwoma wężami. Nie musiałam być znawcą, żeby odgadnąć, że to małe pytony, chociaż zmyliło mnie to, że jeden z nich był całkiem biały. Nigdy w życiu jeszcze takiego nie widziałam.
CZYTASZ
Claire And The Wolf
Fantasy(...) - Nie wiem.. Ten wilk śni mi się prawie każdej nocy, odkąd spotkała mnie ta sytuacja w lesie.. - powiedziałam cicho - Boisz się go? -...Nie.. Możesz uważać mnie za kompletną wariatkę, ale... Patrząc wtedy w jego oczy poczułam się.. Zupełnie...
