"Do tej pory myślałam, że moim przeznaczeniem było wyzwolić świat od wszelkiego zła. Myliłam się. To nie zło tu było problem, a dobro"
*Opowiadanie nie ma na celu krytykować czyiś wartości*
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Amon
Mógłbym zwalić to na wyczulony słuch, bądź na obchód który bardzo często robiłem po posiadłości Asterotha. Jednak tym razem nie chodziło o żadną z tych rzeczy. Nie pamiętam kiedy ostatni raz bawiłem się w cholernego stalkera. Na pewno nigdy nie przyglądałem się nikomu z własnej woli, a już na pewno nie nędznemu człowiekowi.
Ten gatunek zawsze wydawał mi się prymitywny i kompletnie nierozsądny. Przez tysiące lat przyglądałem się wszelkim wojnom, niedopowiedzeniom i głupocie, przez co byłem pewien że już nic mnie nie zaskoczy. A jednak zaskoczyło.
Kiedy znalazłem się w kuchni, zobaczyłem tego nędznego człowieka stojącego na blacie i szukającego czegoś po szafkach. Była w krótkich spodenkach i bluzce, która w sumie niewiele tak naprawdę zakrywała. Nic nie mogłem poradzić na to, że byłem facetem i takie rzeczy mimowolnie mnie przyciągały.
- Czego szukasz? - zapytałem. Dziewczyna na dźwięk mojego głosu poskoczyła, przez co spadłaby z blatu, gdyby nie to że złapałem ją w ostatnim momencie i odstawiłem na podłogę.
- Mój Boże, mógłbyś się tak nie skradać? - rzuciła, chwytając się za serce. Wyglądała na lekko przerażaną.
- Boga tutaj nie ma. - skrzywiłem się. - Więc? Czego szukasz?
- Kakaa. - odpowiedziała po prostu. Uniosłem brew.
- Pijesz kakao o trzeciej nad ranem? - mruknąłem. Wzruszyła ramionami.
- Nie umiem spać. - odparła. Niewiele myśląc sięgnąłem do półki i ściągnąłem z niej kakao. Znałem kuchnię jak własną kieszeń, ponieważ uwielbiałem jedzenie. - Dziękuję.
- Nie powinnaś tutaj samotnie chadzać w nocy. - rzuciłem bez namysłu. - Nie każdy ma tu tak dobre intencje jak Sariel.
- Czy ty mi grozisz? - zapytała, krzyżując ramiona. Parsknąłem.
- Nie, ostrzegam. - odpowiedziałem, przyglądając się jak wsypuje kakao do mleka. - Jak to smakuje?
- Nigdy nie piłeś kakaa? - rzuciła w szoku. Wzruszyłem ramionami.
- Nigdy nie miałem okazji. - odparłem. Dziewczyna nie odpowiedziała, zamiast tego złapała za następny kubek, nalała do niego mleka i wsypała to dziwne coś. Kiedy chciałem już to wypić, szybko mnie powstrzymała.
- Jeszcze pianki. - mruknęła, sięgając po kolorowe opakowanie.
- To nie powinno być gorące? - rzuciłem, przez co spojrzała na mnie srogim spojrzeniem.