Rozdział XX

1K 66 6
                                        

Sariel 

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Sariel 

Chyba nigdy nie czułam takiego zmęczenia jak teraz. Otworzenie oczu zajęło mi dłuższą chwilę ze względu na to, że było mi przyjemnie ciepło i miałam wrażenie, że jeżeli to zrobię to będzie cholernie bolało. No i cóż- bolało. Całe moje ciało było ociężałe jak nigdy i dopiero po paru sekundach dotarło do mnie co się właściwie stało i dlaczego nie pamiętam momentu pójścia do łóżka. Zwykle kiedy spałam po trzy, cztery godziny to czułam się jak nowonarodzona. Teraz jednak nawet po kilkunastu godzinach snu, nie czułam się odrobinę lepiej, a wręcz odwrotnie. 

- Jak się czujesz? - zapytał Asteroth, który nagle usiadł obok mnie. Miałam wrażenie, że podczas mojej nieobecności, przybyło mu zmarszczek.  

- Wszystko mnie boli. - wymamrotałam cicho, ponieważ moje gardło paliło. Jednak to nie było takie złe jak zobaczenie wyrazu jego twarzy. - Jak bardzo jest źle? - zapytałam, przełykając ślinę. Asteroth praktycznie nigdy się niczym nie przejmował, a kiedy już to robił to naprawdę musiało być coś na rzeczy.  

Zdawałam sobie sprawę z tego, że mdlenie po skorzystaniu z mocy nie powinno występować. Byłam istotą nadnaturalną, więc w moim słowniku nie było czegoś takiego jak "zmęczenie". Jednak od dłuższego czasu niewiele łączyło mnie z niebem, przez co stawałam się bardziej ludzka niżeli anielska. Nawet zaczynałam spać, co świadczyło o tym że nie jest dobrze. 

- Twoja natura nie potrafi znieść ludzkiego ciała. - mruknął, przez co się lekko skrzywiłam. Oczywiście, że się tego domyślałam, ale usłyszenie tego to co innego.  

- Musiałabym się przemienić, ale jest to niemożliwe. - powiedziałam, na co skinął głową. - Cholera, gdybym wiedziała to nie skorzystałabym z mocy. 

- W zasadzie to powinienem zajebać Nithaela...

- To nie jego wina. - przerwałam mu szybko. - Gdyby wiedział, że korzystanie z mocy jeszcze bardziej mnie osłabia, to by na to nie pozwolił.

- I dlatego jeszcze jest z nami. - wymamrotał. Spojrzałam na niego niepewnie. 

- Jest jakiś sposób żeby to powstrzymać? - zapytałam, próbując nie wyglądać na pełną nadziei. Wszystko ostatnimi czasami wydawało się niestabilne, szczególnie ja sama. 

- Wszyscy szukają...

- Czyli nie ma. - przerwałam mu, zaciskając usta. - Będę musiała wrócić do nieba. - dodałam cicho. 

- Nie pozwolę na to. - powiedział, łapiąc moją dłoń w swoją. Kiedy mnie dotykał zawsze czułam te same motylki w brzuchu, jak wtedy kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że coś do niego czuję. - Znajdę wyjście, obiecuję. - dodał, patrząc się intensywnie w moje oczy. Niewiele myśląc, mocno się do niego przytuliłam, chcąc poczuć że nic złego się nie przydarzy. Wiedziałam, że moje życzenie było złudne, ponieważ prędzej czy później będę musiała się zmierzyć z Gabrielem. Na razie jednak chciałam być samolubna i zostawić sprawę losów całego świata na późniejszy czas. Bycie silną zaczęło powoli mnie przerastać, ponieważ czułam się cholernie bezbronna, mimo że każdy uważał że dorównuje Gabrielowi. 

Heaven "DESTINY"Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz