Pov Yoorim:
Położyłam ostatnią miskę na półkę i zamknęłam szafkę.
-Dzień dobry- usłyszałam zza pleców głos Jina. Obróciłam się i spojrzałam na chłopaka.
-Cześć- lekko się uśmiechnęłam.
-Przepraszam za wczoraj-wbił wzrok w podłogę. Skierowałam wzrok ku kanapie na której śpi [T.I].
-Może porozmawiamy gdzie indziej?- wskazałam na swoją starszą siostrę. Gdy skierował wzrok ku niej odrazu posmutniał. Rozumiem o co mu chodzi. Skierowaliśmy się do wyjścia, żeby udać się na spacer. Wyszliśmy przed budynek i ruszyliśmy przed siebie.
-Naprawdę przepraszam, ale nie dałem rady już z wszystkim.
-Nie przepraszaj, tylko powiedz mi wszystko co się dzieje. Może uda mi się w jakiś sposób pomóc, a tobie może ulżyć- szybko odpowiedziałam. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony. Rozmowa to chyba jedyna rzecz którą teraz potrzebował.
-Nie chce Ci zawracać głowy bo-nie dałam mu dokończyć.
-Mów- spojrzałam na niego takim samym wzrokiem, jak [T.I] gdy jest wkurzona. Wziął głęboki wdech i wydech.
-Ummm... Czyli tak jak wczoraj mówiłem. Czuję coś więcej do twojej siostry niż przyjaźń i ten alkohol to... - składał nie zrozumiałe zdania.
-Spokojnie poukładaj sobie wszystko i wtedy mów. Szliśmy dalej przed siebie. Jin milczał przez dłuższy czas. Zdążyliśmy dojść do parku z rzeką Han. Usiedliśmy na ławce, a ja obróciłam się w stronę chłopaka.
-Namyśliłeś się?. Zacznij opowiadać. - trzepłam go lekko w ramię.
-Zakochałem się, ale czy na poważnie?. Nie jestem tego w stanie stwierdzić. Ten widok gdzie on ją całował, albo prawie pocałował rozbił moje serce na kawałki. Nie opierała się więc chyba tego chciała. Rozumiem to że jej serce jest już innego, ale to i tak boli. Przez naszą całą znajomość, to uczucie się nasilało. Chciałem żeby okazywała mi ciągle swoje ciepło. Żeby była przy mnie. Chciałem jej to wyznać, ale bałem się że zniszczę nasza przyjaźń. Nie wiem co sobie myślałem kupując ten alkohol. Mogłem jej coś jeszcze zrobić, bo nie miałem pełnej kontroli nad sobą. Nie pamiętam wszystkiego, ale wiem co zrobiłem- przyłożył opuszki palców do swoich ust- Pocałowałem ją, a ona tego nie chciała. Zrobiłem coś głupiego i tyle. Wiem że wyznanie jej uczuć teraz było by już bez sensu- skierował wzrok w inną stronę. Pierwszy raz widziałam jak jego pewność siebie go opuściła.
-Kochałeś ją od zawsze?. Rozumiem. Wiesz że ona i tak będzie chciała porozmawiać o tym co się stało- próbowałam znaleźć jakiś sposób żeby go pocieszyć.
-Wiem. Wycofam swoje uczucia.
-Okłamiesz ją?.
-A mam inne wyjście?. Nie chcę żeby cierpiała.
-Czyli chcesz sam cierpieć?. Co ci to da?. Okłamiesz ją, a ona i tak zna prawdę. Oboje ją bardzo dobrze znamy więc wiesz.
Zamilkł na chwilę.
-Wiem- zauważyłam jak po jego policzku spływa łza. Zbliżam się do niego i przytuliłam go mocno.
-Jeżeli potrzebujesz to wypłacz się- poczułam jak odwzajemnia uścisk. Ścisnął mnie mocno i zaczął po cichu szlochać.
-Jeżeli będziesz potrzebował pomocy to zawsze możesz się zwrócić do mnie- szepnęłam.
-Dziękuję- odpowiedział. Przestaliśmy się przytulać i spojrzeliśmy na siebie.
-Wiesz że już pora wracać?-wstałam z ławki.
-Yhm- po chwili stał obok mnie.
-Nie bój się. Jeżeli będzie trzeba będę przy tobie- po tym zdaniu Jin złapał mnie za rękę i się uśmiechnął.
-Jeszcze raz dziękuję.
Ruszyliśmy w stronę domu.
Pov [T.I] :
Biegnę po torach. Po zniszczonych torach. Słyszę za sobą szybkie kroki. Obracam się. Ktoś za mną biegnie, ale nie rozpoznaje tej osoby. Zaczynam biec szybciej. Ale czy nie biegnę w miejscu?. Czuję jak ktoś mnie pociągał za ramię. Tracę równowagę i spadam. Zamykam oczy, żeby po chwili ponownie je otworzyć. Stoję przed lustrem. Rozglądam się. Biały pokój wypełniony lustrami. W każdym lustrze zaczynają pojawiać się wspomnienia. Patrzę na lustro po mojej prawej. Pojawił się na nim dzień w którym pierwszy raz poznałam Jina. Uśmiechnęłam się pod nosem i przyglądałam się całej akcji. Boziu jaka ja nieśmiała jestem. Usłyszałam zza pleców dobrze znaną mi piosenkę obróciłam się i spojrzałam na przedmiot. Ta akcja przedstawiała mnie i Jina tańczących na jego urodzinach. Tańczyliśmy uśmiechnięci.
-Kim Namjoon- usłyszałam z lewej strony. Spojrzałam w tamtą stronę. Pierwsze spotkanie z Namjoonem. Podeszłam bliżej żeby przyjrzeć się każdemu.
-Ona znowu to robi...- usłyszałam kolejne hasło. Lustro nieco nade mną ukazywało scenę gdzie Namjoon powiedział mi prawdę.
-On nie zasługuje- usłyszałam szept Jina. Kolejne lustro pokazywało ostatnie zdarzenie. Oglądałam tą scenę z rozpaczą w oczach. Wbił się w moje usta. Cała akcja toczyła się aż do momentu wejścia Namjoona z moją siostrą. Przyłożyłam rękę do lustra które momentalnie pękło. Usłyszałam jak wszystkie akcje złączyły się w jedno. Powstał jeden wielki chaos. Kolejne pęknięta lustra. Kolejny dźwięk pękanego szkła. Zakryłam sobie uszy i zwienełam się w kulkę.
-Kochanie spokojnie- usłyszałam męski głos, ale nie mogłam rozpoznać czyj to był głos. Chciałam się obrócić żeby ujrzeć daną osobę, ale zobaczyłam tylko białe światło. Usłyszałam dźwięk nadjeżdżającego tira.
-Nie!-kolejny krzyk.
Podskoczyłam i zerwałam się do siadu.
-Jezusie! - krzykłam. Próbowałam przez najbliższą chwilę ogarnąć gdzie się znajduje. Przetarłam oczy i podniosłam się z łóżka w celu pójścia do toalety. Po porannej rytunie zajrzałam do mojego pokoju. Pościel była rozwalona, a mojego przyjaciela nie było. Skierowałam się ku pokoju mojej siostry. Zero osób. Może gdzieś wyszli?. Zaczęłam dreptać do kuchni, żeby zrobić jakieś śniadanie. Wczorajsza sytuacja dalej siedziała mi w głowie. Co teraz?. Będę musiała z nim porozmawiać. Wyznał mi uczucia których nie odwzajemniam. Zawsze traktowałam go jak brata, ale nigdy nie przyszła mi myśl o związku z nim. Nie chcę go ranić, ale związek na siłę bolał by mocniej. Włączyłam wodę na herbatę i wyciągnęłam jakieś produkty na śniadanie.
-Dzień dobry [T.I]- usłyszałam głos mojej siostry. Obróciłam się i ujrzałam Yoorim, a za nią Jina. Chłopak miał smutny wyraz twarzy.
-[T.I] musimy pogadać.... - zaczął.
-Wiem- skierowałam wzrok w inną stronę- Ale zjedzmy najpierw- lekko się uśmiechnęłam i wróciłam do swojej pracy. Po chwili śniadanie było już gotowe. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.
-Smacznego.
W ciszy minęło śniadanie. Odniosłam miski i spojrzałam na Jina.
-Jak będę potrzebna to wołać- Yoorim zaczęła iść w stronę swojego pokoju, a chłopak odprowadził ją wzorkiem. Zostałam sam na sam z moim przyjacielem.
-Więc... - zaczęłam.
-Przepraszam cie za wszystko!. Głupio zrobiłem wiem o tym!. Ten alkohol wszystko dowalił i mogłem cie skrzywdzić przepraszam!. Nie chcę żeby ta przyjaźń się zepsuła!. - wbił wzrok w podłogę.
-Nie masz za co mnie przepraszać. Powiedziałeś co czułeś, a to ja cie raniłam. Także nie chce końca tej przyjaźni, ale powiedz mi teraz całą prawdę. Czy ty na serio mnie kochasz?.- nastała cisza. Długa cisza która ciągnęła się bardzo długo.
-Przemyślałem to wszystko i tak. Kocham cię. Kocham cie jak siostrę- lekko się uśmiechnął.
-Jak siostrę?- śmiechłam cicho pod nosem.
-Jeszcze raz przepraszam- wtulił się we mnie.
-Nie masz za co- szepnęłam.
-Ale musisz przyznać, że dobrze całuję- zaczęliśmy się śmiać.
-Uznajmy że tego nie słyszałam- puściłam mu oczko. Tak szczerze, to ma rację. Zaśmiałam się po cichu. Coś czuje że nadal go to boli. Wtuliłam się w niego jeszcze raz. Nie będziemy się pewnie czuć tak jak zawsze, ale to się zobaczy.
-Ty mała mendo- rzucił odrazu.
-Już mnie obrażasz?- zaśmiałam się.
-Czego mi nie mówisz, że idziesz z naszym wokalista na jakiś ślub?.
-Sorki zapomniałam- podrapałam się po karku.
-To co zakładasz?- powrócił tryb babski u Jina.
-Chyba to samo co do ciebie na urodziny.
-Buuu.
-Hmmm?.
-Znowu to samo?. Ale się wysiliłaś.
-A co? Źle wyglądałam?.
-Nie, ale mogłabyś czymś go zaskoczyć.
-Na przykład.
-No tutaj taka, a tam taka noo. Czaisz?- zrobił głupią mine.
-Nie czaje- zaśmiałam się.
-Ehh kobieto. Za godzinę tutaj wracam i idziemy do sklepu.
-Tak jest szefie- zaczęliśmy się śmiać.
CZYTASZ
𝕎 ℝ𝕪𝕥𝕞 𝕄𝕦𝕫𝕪𝕜𝕚 | 𝕂𝕚𝕞 ℕ𝕒𝕞𝕛𝕠𝕠𝕟
FanfictionJeżeli znasz się z kimś od dzieciństwa to ta więź nie powinna stać się już miłością?. Jak to możliwe żeby poczuć coś więcej do niedawno poznanej osoby?. Ta historia układa się w rytm muzyki. Kto wie jak potoczy się to dalej?. . . . . . . . Przepras...
