29.

347 16 0
                                        

To już jutro. Uderzyłam głową w poduszkę i w nią piskłam. Nie widzieliśmy się kilka dni ze względu na naukę. Napisałam wszystkie testy na dobre lub bardzo dobre oceny i tak oto kończy się ten rok szkolny.
-Wszystko w porządku?- usłyszałam głos mojej siostry. Podniosłam głowę i skierowałam wzork ku kalendarzowi. Spojrzała na ostatni dzień miesiąca i ponownie popatrzyła się na mnie.
-Czemu masz namalowane złamane serduszko?. Zrywacie czy jak?- usiadła obok mnie.
-Nie ale wyjeżdża i to mnie smuci bo nie będziemy się widzieć przez długi czas- położyłam się na plecy.
-Mówiłaś że pytał się o ciebie o zgode. To czemu nie powiedziałaś żeby został?.
-Bo chce żeby nie żałował i spełniał swoje marzenia- uśmiechnęłam się lekko, a po moim policzku spłynęła łza.
-Ejejej czemu płaczesz?. Ta rozłąka aż tak boli?
-To nie są łzy smutku- podniosłam się do siadu- To są łzy szczęścia bo widzę że spełnia swoje marzenia- uśmiechnęłam się szeroko. Yoorim odwzajemniła uśmiech i poklepała mnie w ramię. Usłyszałam dźwięk powiadomień i spojrzałam na wyświetlacz swojego telefonu.

Od:Namjoon❤️:
-Możesz się spotkać teraz?.

Po krótkiej chwili zastanowienia się odpisałam.

Do:Namjoon❤️:
-Tak. Coś się stało?.

Do:Namjoon❤️:
-To super za chwilę będę pod twoim blokiem. Wszystko wyjaśnie ci potem.

Do:Namjoon❤️:
-Dobrze już idę na dół.

Wyszłam z pokoju żeby skierować się ku wyjściu.
-Rodzice wracają z rana więc nie bój się o to że dostaniesz jakąś kare- usłyszałam tylko głos Yoorim.
-Dobra. Pa!- wyszłam z mieszkania i zbiegłam na dół. Otworzyłam drzwi od wyjścia i zaczęłam rozglądać się za chłopakiem. Po chwili zauważyłam Namjoona zmierzającego w moją stronę. Podbiegłam do niego i rzuciłam mu się w ramiona.
-Cieszę się że cię widzę- pocałowałam go w policzek.
-Ja też- oddał pocałunek tylko że w czoło.
-Choć idziemy- złapał mnie za dłoń i ruszył przed siebie.
-A gdzie idziemy?- zaczęłam za nim iść.
-Do auta- zaśmiał się. Zastanawiałam się ciągle jaki kierunek wybrał mój chłopak. Wcześniej nie pytałam, bo nie chciałam nawet o tym myśleć.
-Joonie co ty będziesz tak w ogóle studiował?- spytałam gdy już oboje usiedliśmy na siedzeniach.
-Inżynierię elektroniczną- spojrzał na mnie z uśmiechem.
-A co to takiego?- poprawiłam telefon w kieszeni od jeansów i zapiełam pasy.
-Nauka techniczna która zajmuje się zagadnieniami związanymi z wytwarzaniem, przekształcaniem, przesyłaniem, rozdziałem, magazynowaniem oraz użytkowaniem energii elektrycznej- odpalił auto i zaczęliśmy jechać. Pokiwałam tylko głową i udałam że zrozumiałam. Potem sprawdzę na internecie co to znaczy. Zaśmiałam się po cichu.
-Z czego się tak śmiejesz?- położył swoją rękę na moją.
-A z niczego. Coś mi się przypomniało- uśmiechnęłam się do niego. Podgłosnił lekko muzykę i zaczęliśmy sobie śpiewać. Po chwili zatrzymaliśmy się i wyszliśmy z auta. Złapał mnie za rękę i zaczęliśmy iść. Szliśmy przez dłużysz czas. Zaczynało się już ściemniać. Stanęliśmy przed wysokim blokiem. Spojrzałam pytająco na chłopaka, a ten tylko się uśmiechnął. Pociągnął mnie za rękę i weszliśmy do środka.
-Namjoo...- chłopak przerwał mi kładąc swojego palca na moje usta.
-Ćśś.
Szliśmy po schodach do góry i po chwili dotarliśmy do jakiś drzwi. Namjoon otworzył je i przepuścił mnie w nich. Staliśmy na dachu. Seul nocą tętnił życiem, a ja zaczęłam się rozglądać po mieście. Było stąd widać więcej niż na codzień. Poczułam jak jego ramiona oplatają mnie w talii.
-Chodź- zaprowadził mnie na drugą stronę dachu. Zauważyłam koc i obok tego koszyk. Podeszliśmy bliżej i zajęliśmy miejsce na materiale. Chłopak ujął moją dłoń i spojrzał mi w oczy.
-[T.I] ja nie pojadę na te studia...- spuścił głowę w dół.
-Czemu?. Coś się stało?.
-Ja nie chce cie samej zostawiać. Boję się że może coś się stać jak mnie nie będzie.
-Co by mogło się takiego stać?.
-Boję się że coś ci się stanie, albo że znajdziesz innego. Zasługujesz na wszystko co najlepsze, a ja boję się że ci to wszystko zepsuje. Kocham cię tak bardzo że nawet takie małe gesty nie są w stanie tego okazać.
-Kochanie to ty jesteś dla mnie najlepszy- posłałam mu szeroki uśmiech- Nie znajdę nikogo innego, bo dla mnie istniejesz tylko ty. Jedź na te studia i spełniaj swoje marzenia
Nie zostawaj tutaj ze względu na mnie. Przecież nie wyjeżdżasz tam do końca życia prawda?.- cicho się zaśmiałam.
-Prawda, a z resztą jak nie będzie mi się podobać to wrócę.
-Czyli rozumiem że jutro lecisz?.
-Tak.
-A o której?.
-Po dwunastej.
-Dobrze- uśmiechnęłam się. Oparłam głowę na ramieniu chłopaka i zaczęłam patrzeć w niebo. Było czarne, z granatowymi chmurami i zasłane gwiazdami. Objął mnie ramieniem i bardziej przyciągną do siebie. Spojrzałam mu w oczy i uśmiechnęłam się. Chłopak szybko zbliżył się do mnie i złożył długi pocałunek na moich ustach. Zaczęłam go odwzajemniać. Był to pocałunek pełen tego pięknego uczucia. Miłość. Czy dopiero teraz jestem w stanie pojąć znacznie ten emocji?. Niby krótki związek, ale czuję to uczucie. Ujął moje dłonie pomiędzy pocałunkami i splotł je mocno. Oderwaliśmy się od siebie a on zamknął mnie w uścisku i zaczął gładzić moje włosy. Wsłuchiwałam się w spokojny rytm jego serca. Namjoon puścił mnie i podniósł się po czym pomógł mi wstać. Chłopak zebrał wszystko do koszyka i zeszliśmy z dachu. Zaczęliśmy schodzić schodami ale Namjoon zatrzymał mnie przy jedynm mieszkaniu. Spojrzałam na niego pytająco na co ten tylko się uśmiechnął się. Otworzył drzwi od pomieszczenia i pociągnął mnie za sobą. Mieszkanie było małe ale nie zwyczajnie zrobione. Meble nie było dobrane do siebie a na ścianach wisiały różne lampki.
-Chodź- stanął przy wielkim oknie i je otworzył. Ruszyłam za chłopakiem. Wyszliśmy na balkon, a ja oparłam się o barierkę.
-Oj [T.I] pamiętasz jak w ten wyjątkowy dzień puściliśmy lampion?.
-Tak. Pamiętam- uśmiechnęłam się.
-Był on talizmanem szczęścia. Sama widzisz zabrał wszystkie smutki razem ze sobą i zostawił nam radość- objął mnie ramieniem- Z racji że już jutro... - spojrzał na zegarek- w sumie już dziś wylatuje, to już chyba wiesz co zrobimy- zaśmiał się. Puścił mnie i wbiegł tylko szybko do mieszkania po czym wrócił z lampionem.
-Ja nie wiem skąd ty bierzesz te lampiony- zaczęliśmy się śmiać. Podpaliliśmy go po czym razem złapaliśmy żeby posłać ku niebu. Chłopak nachylił się się nade mną i złożył krótki, ale czuły pocałunek na moich ustach. Odwzajemniłam go i spojrzałam chłopakowi głęboko w oczy. Pogładził mój policzek i uwidocznił swoje dołeczki.
-Która godzina?.
-Druga trzydzieści.
-Nie powinieneś już iść spać?. Przecież masz jutro lot- złapałam go za dłoń.
-Zaraz pójdziemy, ale mam najpierw coś dla ciebie- wyciągnął małe pudełeczko z kieszeni. Otworzył je, wyciągnął mały pierścionek i wsunął go na mojego palca obrączkowego. Spojrzałam na podarunek. Był złoty z małym słoneczkiem na środku,a od niego wzdłuż pierścionka szły liście laury.
-Podoba się?.
-Jest piękny- przytuliłam mocno chłopaka i cmoknełam go w policzek.
-To teraz możemy już iść spać.
-Tutaj?.
-Tak.
-A czyje to mieszkanie?.
-Moje- uśmiechnął się. Tylko przytaknęłam nie wnikając w szczegóły. Ruszyłam za chłopakiem i weszliśmy do sypialni. Podał mi jakieś ciuchy. Przebrałam się i wróciłam do pomieszczenia. Miałam na sobie za duże ciuchy Namjoona.
-Ajjjj jak uroczo. Chodź tu- rozszerzył ramiona w których po chwili się znalazłam. Przykrył nas kołdrą, a ja delikatnie poluzowałam uścisk żeby było mu wygodnie.
-Dobranoc kochanie- pocałował mnie w czoło.

𝕎 ℝ𝕪𝕥𝕞 𝕄𝕦𝕫𝕪𝕜𝕚 | 𝕂𝕚𝕞 ℕ𝕒𝕞𝕛𝕠𝕠𝕟Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz