Ruda

642 38 0
                                        

Weszłam do kancelarii wciąż wkurzona sytuacją z wczoraj.
Otworzyłam drzwi do mojego biura, a tam z nogami wyciągniętymi siedziała uśmiechnięta Lilka.

Rzuciłam się w jej ramiona ściskając mocno
-W końcu jesteś
-Ja też się cieszę, że cię widzę, a teraz puszczaj bo nie mogę oddychać
Puściłam ją, a sama opadłam na kanapę.

-No opowiadaj
-Ruda, a co chcesz wiedzieć
-Wszystko z pikantnymi szczegółami oczywiście - uśmiechnęłam się do niej puszczając oczko. Roześmiała się w głos
-Kochana wybierzmy się dziś do klubu zabawmy się, a tam wszystko Ci opowiem, bo teraz niestety nie mam czasu lecę do sądu.
-Jestem na tak, ja też jadę teraz odwiedzić klienta i zamienić z nim kilka słów

Wyszłyśmy razem z budynku i każda wsiadła do swojego auta.

Puściłam radio wsłuchując się w piosenkę.
Całą noc myślałam czy nie zrezygnować z tej sprawy, ale nie mogę zostawić teraz Burzy tymbardziej, że zbliża się pierwsza rozprawa.
Muszę doprowadzić to do końca nawet jeśli będę cierpieć z tego powodu.

Brama do więzienia otworzyła się, ruszyłam dalej zatrzymując się na parkingu. Zabrałam papiery i skierowałam się do budynku.
Stanęłam na chwilę wzięłam głęboki oddech i ruszyłam dalej.
-Dzień dobry Pani Mecenas - uśmiechnęłam się bo wiedziałam doskonale, że jestem tu dobrze znana
-Dla kogo dobry dla tego dobry - odpowiedziałam idąc do sali widzeń.
- Czyżby ktoś nie był w humorze - odwróciłam się do niego wystawiając środkowy palec.
Czekałam, aż zostanę wpuszczona do pokoju Burzy, kiedy drzwi się otworzyły przywitał mnie z uśmiechem na buzi

- Witam Pani Marzeno - podeszłam do niego wyciągając rękę. Jego dotyk był inny niz Aleksa
-Pani Marzeno - spojrzałam na niego wciąż trzymając jego dłoń
-Przepraszam zamyśliłam się. Usiadłam na przeciwko niego.
-Domniemam, że poznała Pani już mojego kuzyna
-Tak, miałam taka przyjemność
-Wiedziałem, że on stoi za tym, ale dobrze chciałbym wiedzieć jakie są szanse, że z stąd wyjdę
-Szczerze zerowe no chyba, że ktoś Ci w tym pomoże. Na prawdę to powiedziałam - zaśmiał się na moje słowa
-Na prawdę i powiem szczerze, że mogło by się to udać. Ma Pani kontak z moim kuzynem
-Możesz przestać mówić do mnie Pani, źle się z tym czuję mów mi Marzena,i tak mam z nim kontakt.
-Doskonale
-Mogę wiedzieć co kombinujesz?
-Wszystko w swoim czasie, ale mam prośbę mogłabyś mnie jakoś z nim skontaktować?
-Myślę, że nie będzie z tym problemu, przekażę mu, że chcesz z nim po rozmawiać.
-Świetnie. Za tydzień rozprawa jaki wyrok mi szykują?
-Nie będę mówić, że wszystko będzie dobrze w końcu sam się w to gówno wpakowałeś zgłaszając się na policję, ale prokurator chce postawić co najmniej cztery zarzuty. Nie będzie łatwo, ale spróbuję zmniejszyć twój wyrok do 10 lat.
-Ile? Przecież ja nie będę tu tkwił 10 zasranych lat.
-Wiesz co Tomasz nie znam Cię, ale jakoś lubię mimo, że popełniłeś tyle przestępstw czuję, że masz dobre serducho, ale ja jestem tylko człowiekiem i niestety mogę tylko pomoc Ci w taki sposób- pochyliłam się do niego i szepnęłam - po rozprawie masz zostać przewieziony do innego wiezienia to twoja szansa, sama nie wierzę, że to mówię- odchyliłam się i spojrzałam w jego oczy po kiwał tylko głową, a ja już wiedziałam, że układa plan ucieczki.
-To na dziś by było tyle, zawitam jeszcze do Ciebie niedługo i skontaktuje Cię z kuzynem - wstałam podając mu rękę
-Dziekuje to wiele dla mnie znaczy - odwróciłam się i wyszłam
***

Razem z Lilka usiadłyśmy przy jednej z loży zamawiając zimne piwo.
-Powiedz mi kochana co robiłaś jak mnie nie było
-Lilka, żebyś tylko wiedziała jakie ciacho poznałam, a seks z nim o matko chyba nigdy nie miałam takiego orgazmu
-Ruda i ty dopiero teraz mi mówisz, że kogoś poznałaś
-To skomplikowane, a zresztą z tego nic nigdy nie będzie to była chwila zapomnienia. Lilka on jest gangsterem, a ja jestem obrońcą jego kuzyna to wszystko takie po pierdolone- lilka zaśmiała się
-Marzena to takie przecież w twoim stylu ty lubisz nie grzecznych chłopców
-Może i lubię, ale pogadamy o tym innym razem teraz chce się bawić
-To chodź na parkiet ten wieczór jest nasz - nie musiała mi mówić dwa razy zaraz byłyśmy na parkiecie.
Alkohol lał się strumieniami, a mi co raz bardziej ucinał się film, ale nie przeszkadzało mi to ani trochę. Poczułam dłonie na swoich biodrach, ale nie miałam siły się nawet odwrócić.
-Tobie na dziś starczy skarbie - ten głos i w tym momencie odleciałam...

Ruda (ZAKOŃCZONA)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz