9

5 0 0
                                        

- Kamila? - Dawid mnie dotyka w ramię i patrzy współczująco, gdy się wzdrygam.
- Tak? - mówię cicho i zerkam na niego.
- Oliwia pytała, jak się czujesz - zerkam na nią.
- Ujdzie - mówię cicho i spuszczam wzrok.
- Na pewno? Kamila wiesz, że możesz nam powiedzieć? - mówi i wiem, że cały czas mnie obserwuje.
- Czemu mnie nie zabrałeś na bankiecie? - pytam szeptem i zbierają mi się łzy w oczach.
- On ci coś zrobił po tym - mówi sam do siebie, uderza o stół, który jest przed nami - kurwa no zajebie chuja.
Od razu się wzdrygam.
- Możemy porozmawiać. W sensie dziewczyny same? - Pyta Oliwia
Macham głową na tak, wszystkie wstają i idziemy wszystkie do pokoju Dawida. Siadają na łóżku i widzę, że mają pytania, ale ja się kładę.
- Zgwałcił mnie dwukrotnie chyba - mówię bardzo cicho i łamiącym się głosem. Odpowiada mi cisza. Uchylam oczy i widzę Dawida w drzwiach, zamieram. Czy on to słyszał? Temu nikt nic nie mówi? O chuj, po co ja się w ogóle odzywałam.
Widzę że przygląda mi się, przecież on teraz czuję do mnie obrzydzenie. Jak i ja. Czuje chłód na brzuchu i zauważam, że widać zadrapania, bo bluzka mi się podwinęła.
- O kurwa - nie orientuje się, że mówię to na głos.
Do drzwi podchodzą jeszcze Olaf i Kamil, a ja poprawiam bluzkę.
- Olaf ona znowu... - Ola przerywa, gdy ją piorunuje wzrokiem. A on do mnie podchodzi.
- Dlaczego? - patrzy mi w oczy.
- Bo jestem obrzydliwa - spuszczam wzrok
- Kochanie nie jesteś obrzydliwa - łapie mnie za ręce - Jesteś piękna i nie patrząc na to jak ten chuj się zachował jesteś prześliczna.
Zerkam na Dawida i resztę. Słyszę nagle krzyk.
- Zabije chuja! - Dawid podchodzi do mnie I łapie mnie za ręce - Rozumiesz nie zostawię tak tego. Jedziemy na obdukcje i do ginekologa, a potem na policję.
- Ale ja nie chcę, boje się, że mi nie uwierzą. Przecież jestem tylko jakąś głupią nastolatką, a on prezesem firmy.
- Brakford jest kawałem chuja, ale udupią go w końcu - głaszczę mnie po ręku - chodźmy pojedziemy.
Bierze mnie za ręce i pomaga mi wstać, po czym ciągnie mnie za sobą do samochodu.

Dawid pov.
Gdy usłyszałem, że została zgwałcona, pomyślałem, że muszę jechać z nią na obdukcje, do ginekologa i na policję.
Dojeżdżamy do ginekologa i od razu ją umawiam na już.

Kamila pov.
Wchodzę do gabinetu, a Dawid za mną.
- Ja zostanę za kurtyną - szepcze do mnie.
Pani doktor na mnie patrzy.
- Więc w jakiej sprawie Państwo przyszli?
- Ta oto dama musi się przebadać, czy została zgwałcona - pokazuje na mnie.
- Dobrze to zapraszam na fotel.
Ona mnie bada i gdy dotyka mnie tam krzywię się.
Po badaniu staje koło Dawida i słucham lekarki, która mówi, że widać brutalny gwałt i to sprzed paru godzin. Dawid zerka na mnie i łapie mnie za rękę.
- Polecam się udać od razu na policję, jeśli znają państwo sprawcę - mówi lekarka.
- Dobrze dziękujemy, Do widzenia - wychodzimy.
Od razu, gdy wsiadamy jedziemy na komisariat
Dojeżdżamy i wyłączam się na rozmowie Dawida z policjantami, ja za to patrzę sobie na dłonie i bawię się palcami.
- Ta pani została skrzywdzona?
- Tak właśnie ta - od razu podnoszę wzrok.
Odpowiadam na pytania i gdy kończą je zadawać wracamy do domu.
- Nie brzydzisz się mnie wozić w swoim samochodzie i trzymać w domu? - zerkam na Dawida
- Nie dlatego bym miał? - łapie mnie za rękę i nakierowuje nasze ręce na drążek do zmiany biegów.
- Bo on mnie wykorzystał - mówię cicho z łamiącym się głosem, Dawid staje na poboczu i wysiada. Podchodzi do moich drzwi, otwiera je i kuca przede mną.
- Pamiętaj nie ważne jak by cię ktoś potraktował, Nigdy, ale to przenigdy nie będę się ciebie brzydził - patrzy mi w oczy i trzyma mnie za ręce - A zarazem tym osobą które cię krzywdzą nie odpuszczę.
Zerkam na niego i delikatnie się uśmiecham.
- O i od razu lepiej - zerka na moje usta, a ja wzdycham I zerkam na jego usta. Wydają się takie miękkie.
Rumienie się na tą myśl.
I nagle przechodzą mnie ciarki i nachodząca nagłe myśli.
Co jeśli Brakford zauważył już, że mnie nie ma? Co, jeśli wie, że uciekłam z Dawidem?
- Hej co się dzieje? - pyta mnie i głaszczę mnie po ręku.
- Co, jeśli Brakford wie, gdzie jesteśmy? - zerkam na niego
- Nic wam nie zrobi - cmoka mnie w rękę - jedziemy do domu?
Macham głową na tak i patrzę, jak Dawid wsiada.

Gdy dojeżdżamy do mieszkania Dawida słychać kłótnie i są uchylone drzwi.
- Kami wejdziesz za mną dobrze? - zerka na mnie a ja przytakuję.
Wchodzimy cicho do mieszkania i idziemy w stronę salonu, gdzie wszyscy siedzą, a przed nimi stoi facet, którego nigdy więcej nie chce widzieć na oczy. Ale on ma broń, Dawid popycha mnie żebym się bardziej schowała i pokazuje mi, że mam iść do garderoby. Uciekam tam i chowam się za jego ubraniami.

Dawid pov.
Idę w stronę salonu, mam nadzieję, że Kami dobrze się schowała.
- Witaj ojcze - opieram się o ścianę I zerkam na niego - czego szukasz? I gdzie twoja piękna dama?
- Nawet nie próbuj kłamać gówniarzu, w tej chwili masz mi oddać moją ptaszynę - mówi wkurzony.
- Kiedy ja jej nie mam - wywracam oczami i pokazuje na wszystkich - Musiała uciec, bo my cały czas ją szukamy.
Mój ojciec podchodzi do Oliwi i łapie ją za rękę odciąga i puszcza.
- A może ty suko wiesz, gdzie ona jest?! - wrzeszczy jej w twarz.
- A spierdalaj - syczy mu w twarz za co dostaje w policzek.
- Zostaw ją chuju - zabieram Oliwię koło siebie, a jemu wymierzam z w twarz.

Kamila pov.
Nie chce tutaj siedzieć tak bezczynnie... Chce im pomóc. Biorę telefon i dzwonię na policję, cicho mówię wszystko. Słyszę strzał i chce wybiec do nich, babka z policji mi zabrania, a więc zostaje. Słyszę wchodzącą policję, a za nimi pogotowie i kule się w garderobie.

Po parunastu minutach do garderoby wchodzi..

Zatracona w uczuciachOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz