Wszyscy się prostują, gdy słychać dźwięk dzwonka.
Przedstawienie czas zacząć...
Kamil idzie otworzyć drzwi, gdy je otwiera pierwszą osobą która rzuca się w oczy to babcia, a następnie mąż mojej ciotki.
- Witajcie dzieciaki - uśmiecha się do nas serdecznie wujek.
Oh chyba jedyny w tej rodzinie jest tak miły
Babcia wchodzi do środka, a zaraz za nią wujek z rzeczami, potem ciotka i nasze okropne kuzynostwo. Mateusz, Viktor, Damian i Suzi.
- O nowa osoba w rodzinie - odzywa się Damian.
- Oh synku na pewno to jakiś kolega Kamila - zerka na Damiana, a Viktor się krzywi i wywraca oczami na ton własnej matki.
- Oh, matko nie udawaj wielkiej cudownej rodzinki - Viktor patrzy na mnie lustrując mnie - jesteśmy wśród swoich, nieprawdaż Kamilo?
Ja momentalnie ściskam Dawida za rękę i lekko się do niego przytulam.
- Chyba coś ci się przytyło - śmieje się Suzi - mówiłam ci ostatnio, że jesteś za duża jak na siebie.
- Oh jest nasza cudowna 2 przyjaciół i dziewczyna Kamila - Mateusz się krzywi przy tym drugim wyrażeniu.
- A więc kim jest nowa osoba, która tu pomieszkuje? - babka się nie odzywa, ale patrzy na Dawida nieprzychylnym wzrokiem, a słowa te padają z ust Ciotki.
- Jestem Dawid proszę pani, chłopak Kamili - ściska moją rękę i mówi to z uśmiechem.
- Chociaż ona po tamtym ma gust, nie to co Kamil - prycha Damian.
- Nie waż się jej obrażać - mówię cicho, ale poważnie.
- Bo co księżniczko wyślesz na mnie swojego sugar daddiego, Brakforda - wyśmiewa mnie Mateusz, widać, że Viktor się krzywi na to nazwisko.
Tutaj czara goryczy się przelała.
- Możecie sobie mnie obrażać, ale macie zakaz obrażania moich bliskich - patrzą na mnie z szokiem, bo zawsze uciekałam z płaczem do pokoju, jedynie Viktor patrzy na mnie z zadowoleniem - Nie wiem po jaką cholerę przyjechaliście, ale lepiej żebyście byli tutaj jak najkrócej, bo nikt, a nikt was tutaj nie chcę.
- W sumie masz rację przyjechaliśmy sprawdzić jak sobie życie układacie, a szczególnie ty - ciotka lustruje mnie od góry do dołu - W końcu najpierw byłaś ze starym Brakfordem, a teraz z młodym jesteś. Śmieszne, szczególnie że jednego ci się na dziecko nie udało złapać, to drugiego łapiesz. A chciałam zobaczyć, czy Kamil porzucił tą swoją nieudacznicę, ale jak widać nie. Szkoda.
- Eliza zamknij się czasami - słyszę głos mojego ojca - sam jesteś nieudacznicą, twój mąż zarabia na was oboje i jeszcze 4 twoich dzieci musi wychować, chociaż nie 3, bo jedno z twoich dzieci pracuje u mnie.
- Niby które, co? Myślisz, że się na to nabiorę? - prycha wkurwiona ciotka.
- Nie musisz się nabierać, to jest prawda. Mam rację Viktorze? - ojciec patrzy na jej najstarszego syna.
- Masz rację, wujku - wzrusza ramionami.
Ciotka prycha na jego słowa i przepycha się przez nas do salonu, a za nią idą młodsze dzieci. Potem babcia i wujek z Viktorem.
- A więc jak ci się udało urobić starego, a potem młodego Brakforda? - pokazuje na Dawida i krzywi się - chociaż on przystojny jest, nie to co stary. A może zamiast tej nędzniary, wolisz kogoś młodego i wyrafinowanego.
Gdy orientuje się, że mówi o Suzi, zakrywam usta hamując się od wybuchu śmiechu.
- Podziękuję, wolę prawdziwą kobietę, niż jakąś dziewczynkę - lustruje Suzi wzrokiem i prycha.
- Więc jak tam..
- Zamknij się Eryku - prycha na męża, przerywając mu.
- A więc ty jesteś Dawid Brakford - Mateusz pokazuje na niego - śmieszne, że dałeś się urobić jak ojciec.
- Myślę, że jedyną osobą jaką dała się tu urobić to ty - mówi zły Dawid i kładzie rękę na moim udzie - A teraz proszę wybaczyć, ale my stąd idziemy, raczej znają państwo rozstawienie pokoi.
Dawid wstaje i bierze mnie na ręce w stylu panny młodej po czym niesie mnie na górę, a za nami idzie Olaf, Ola, Kamil i Karolina. Wchodzimy do mojego pokoju i Dawid sadza mnie na łóżku.
- Ale im powiedziałeś - śmieje się Olaf i patrzy na Dawida - Brawo.
- Dziękuję Kamila - odzywa się Karolina.
- Spoko, ale podminowali mnie - kładę się na plecach i gdy koszulka układa mi się na brzuchu do pokoju wpada Viktor. Momentalnie wstaje przez co mam mroczki przed oczami.
- Czy coś się stało? - zerkam na niego.
- Tak... znaczy nie, w sumie nie wiem - drapie się po karku i patrzy na nas, a po chwili wychodzi.
- Okej to było dziwne - marszczę brwi i zerkam na Kamila.
- Coś się dzieje - mówię bezgłośnie do Kamila.
- Kamiś chodź tutaj - Dawid wyciąga do mnie ręce i mnie przytula.
- Kocham cię - mówię tak żeby tylko on usłyszał.
- Ja ciebie też kocham - szepcze mi we włosy.
- Dobra koniec czułości, imprezujemy - krzyczy Olaf i wyjmuje 2 butelki szampana, a dla mnie sok jabłkowy.
Po 4 godzinach już jest 24 połowa towarzystwa śpi, a Dawid lekko wstawiony szepcze coś do mojego brzucha do naszych dzieci. Kamil zasnął z Karoliną, a Olaf pod Olą.
- Dawid połóż się, ja skoczę po jakąś wodę i do toalety - całuje go w policzek.
Na szczęście położył się na poduszce i patrzył na mnie, gdy wychodziłam. Schodzę cicho na dół, żeby nikogo nie obudzić, ale nagle zostaje złapana i sprawdź zatyka mi usta żebym nie krzyczała.
- Kami uspokój się chce pogadać w spokoju - przestaje się rwać słysząc głos Victora - dziękuję.
Puszcza mnie i zerkam na niego.
- O czym chcesz pogadać? - zerkam na niego chociaż go zbytnio nie widzę.
- Przepraszam za to co ci kiedyś robiłem - zerka w moje oczy - Wiem, że jesteś w ciąży i postaram się, żeby wyjechali jak najszybciej, ale oni coś od ciebie chcą.
- Co takiego? Przecież nie jestem bogata ani nic takiego - on spuszcza wzrok.
- Chcą zeswatać Suzi z Dawidem.
- Temu wcześniej wszedłeś do nas, chciałeś nam o tym powiedzieć.
- Dokładnie, więc pilnuj, żeby Suzi nic nie zrobiła przy nim, a ja dopilnuje, żeby nie miała czasu być przy nim - wzdycha - podejrzewam, że teraz więcej będziemy się widywać, bo twój ojciec prosił o ochronę dla ciebie.
- A ty pracujesz jako ochroniarz - mówię cicho.
- Dokładnie - uśmiecha się - Dobranoc Kamilo.
- Dobranoc Viktorze.
Schodzę szybko po wodę i zanoszę ją do pokoju, po czym idę do toalety, myje się i przebieram. Po wykonanej czynności kładę się z Dawidem i wtulam się w jego bok. On przez sen mnie obejmuje.
Parę dni później (dzień wyjazdu ciotki)
Jak zwykle każdy dzień przebiegał tak samo, ale kiedy dowiedziałam się, że dzisiaj wyjeżdżają wstałam z uśmiecham na ustach. Dzień po ich piciu byliśmy cały dzień w pokoju. Potem codziennie się kłóciliśmy.
Dzisiaj wszyscy wyjeżdżają, a Viktor ma mnie pilnować. Jako jedyny zostaje u nas w domu o czym wiem tylko ja.
Po godzinie 12 rodzinka wyjeżdża, a Victor zostaje i opiera się o ścianę w kuchni, na co inni patrzą wkurzeni na niego.
- Dlaczego zostałeś? - pyta oschle Kamil.
- Wasz ojciec mnie prosił o pilnowanie Kamili, żeby nic jej się nie stało - zerka na Kamila i Dawida - jak wy będziecie w pracy, ja będę tu siedział.
- Czyli jesteście pogodzeni? - patrzą na mnie.
- Chyba tak - zerkam na Viktora.
- No dobrze, czyli jak teraz pójdziemy do pracy dacie nam znać jak coś się stanie? - pyta Dawid.
- Tak - wszyscy patrzą na mnie, a ja potwierdzam słowa Viktora kiwnięciem głowy.
- Obiecaj mi jak coś się zacznie dziać, zadzwonisz - Dawid podchodzi do mnie i całuje mnie w usta.
- Obiecuje kochanie - uśmiecham się i patrzę mu w oczy.
- Jesteście słodką parą - słyszę głos Viktora i lekko się uśmiecham.
- Dobrze wy dzisiaj mieliście być w pracy wcześniej - mówię cicho do uda Dawidowi i wtulam się w niego.
Wszyscy gdzieś wyszli i zostałam sama z Viktorem, a więc poszłam do pokoju i się w nim zamknęłam.
Zasnęłam w pokoju budzę się i słyszę krzyki...
Co się dzieje?
CZYTASZ
Zatracona w uczuciach
Novela JuvenilKamila jest młodą dziewczyna, którą dotyka dużo niesprawiedliwości, ale jedna jest najgorsza 18+
