14

5 0 0
                                        

...mój ojciec patrząc wprost na nas.

- Może Pan zejść z łóżka mojej córki? - zwraca się do Dawida.
- Ależ oczywiście proszę pana - schodzi z trudem i idzie w stronę swojego łóżka.
- A ty moja droga panno idziesz ze mną - ściska mi nadgarstek i siłą ściąga z łóżka.
Ahh.. czyli dotąd trwał jego spokój i dobre zachowanie.
- Nie możesz się z nim umawiać i tak niedługo wyjeżdżasz z nami, będziesz z nami do ukończenia 18-nastego roku życia potem rób co chcesz - mówi lekko wściekły.
Czy on wie, że urodziny mam za pół roku?
- Ale to pół roku, nie chce zostawiać Kamila, ani moich przyjaciół, ani Dawida - mówię z łzami w oczach.
- Ale to zrobisz i nie zostaniesz tutaj - robi się coraz bardziej zły więc już się nie odzywam tylko zaciskam ręce, żeby się nie rozpłakać przy nim.

Parę dni później
Dzisiaj mam wyjechać z rodzicami... Dawid jest w szpitalu, Kamilowi nie udało się ich przekonać. W tej chwili żegnam się z moimi przyjaciółki... teraz tak myśląc za pół roku tu wrócę..
Żegnam się z każdym z osobna i idę za matką przed ojcem..
Żegnajcie kochani.
Biorę telefon i jeszcze pisze Dawidowi: "Przepraszam nie udało mi się..."

Dolatujemy na lotnisko w Chorwacji i jedziemy do ich willi.
Już mi się nie chce tu być..
Chowam telefon do torebki i wchodzimy do tego "domu"...

Pół roku później
Hmm pewnie jesteście ciekawi, jak przetrwałam ten czas do dzisiejszego dnia... tsa dzisiaj mam 18 urodziny i mogę jechać do brata.
Wcale nie korzystałam z życia, nie kontaktowałam się ze starymi znajomymi, nawet z bratem, jedynie przytyłam, bo przed wyjazdem Dawid prosił żebym jadła..
Właśnie Dawid... nie mam z nim kontaktu od ostatniej wiadomości... nawet nie odpisał. Pewnie ma kogoś innego..
Kamila poinformowali rodzice, że dzisiaj przylecę do niego... Ale chyba nie chce, nie chce, żeby widział moje blizny...

Dolatuje już do miasta, w którym się wychowałam. Wysiadam z samolotu i idę w stronę hali, gdzie ma podobno na mnie czekać Kamil. Gdy wychodzę od razu go zauważam, stają mi łzy w oczach, podbiegam do niego i wtulam się od razu.
- Kamil - lecą mi łzy.
- Już cichutko Kamiś - cmoka mnie w głowę - chodźmy idziemy do domu, wszyscy na ciebie czekają.
- W-wszyscy? - flikam.
- Karolina, Ola i Olaf... niestety nie mamy z nim kontaktu.
- Nie no spokojnie rozumiem to - spuszczam głowę.
Od razu ruszamy i jedziemy do domu.
- Nie martw się nie są źli na ciebie - łapie mnie za rękę a ja ją delikatnie zabieram.
- Olewałam was... przepraszam - zerkam za okno.
- Nie masz za co.

Widać ich stojących w oknie i czekających na nas.
Wysiadamy I idziemy w stronę domu. 

Zatracona w uczuciachOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz