----------------------------------------------------
Te dwa słowa zmieniły ich życia już na zawsze. Te dwa słowa uświadomiły im, że już nic i nikt ich nie rozdzieli, że od teraz będą tworzyć razem nowe wspomnienia, tworzyć piękną historię razem.
-Czy ty Mycrofcie Holmesie bierzesz sobie Gregory'ego Lestrade'a za męża?-
-Tak.-
-A czy ty...-
-Tak!-
-Na mocy nadanych mi praw ogłaszam was małżeństwem. Możesz pocałować Pana młodego.-
Wtedy ich usta złączyły się w najpiękniejszym pocałunku na świecie, w kościele rozległy się oklaski i wiwaty. Nowożeńcy jednak nie przejmowali się w tym momencie niczym, świat się zatrzymał, liczyli się tylko i wyłącznie oni, na wieczność.
Najpiękniejsze chwile ich życia są dopiero przed nimi. Czeka ich cudowne życie pełne niespodzianek. Miesiąc miodowy spędzili napawając się swoją bliskością w Turcji. Greg był w siódmym niebie, te zabytki, widoki wszystko to zapierało mu dech w piersi. Uczucie to potęgowała świadomość, że jest tu razem z swoim najcudowniejszym mężem.
Lestrade od dawna mówił ukochanemu, że nie czuję się w jego rezydencji jak w prawdziwym domu. Dlatego też po powrocie z urlopu postanowili kupić wspólnie ładny i przytulny dom na obrzeżach miasta. Urządzili go razem, bez pomocy nikogo innego. I właśnie tu Greg zrozumiał, że do szczęścia nie potrzebne jest mu nic więcej. Ma cudownego męża, piękny dom. Nie mógł sobie wyobrażać lepszego życia, każdy poranek u boku ukochanego uświadamiał go jak wielkim szczęściarzem jest.
Udało mu się nawet namówić Holmesa na Kota. Oboje pracowali więc dziecko nie wchodziło w grę ale kot to co innego. Brunet za to zażyczył sobie w swoim biurze akwarium z złotymi rybkami. Z początku towarzystwo kota mu przeszkadzało, lecz widząc szczęście na twarzy jego męża wiedział, że dla niego zniósł by nawet w domu 3 koty. Dla niego zrobiłby wszystko, był najcudowniejszym człowiekiem na świecie, człowiekiem, który pomógł mu się zmienić, który zawsze w niego wierzył i nauczył go kochać. Gregory był dla niego całym światem, oddał by wszystko tylko, żeby z jego twarzy nie schodził uśmiech. Bo wiedział, że policjant zasługuje na całe dobro tego świata i chciał mu je podarować. Kochał go, kochał go najmocniej i codziennie starał się mu to pokazać. Był jego oczkiem w głowie, Lestrade był jego uzależnieniem, potrzebował go do normalnego funkcjonownia. On po prostu był idealny.
Inspektor napawał się każdą chwilą spędzoną u boku ukochanego, delektował się każdym dotykiem, słowem, uśmiechem. Kochał wszystkie jego wady i zalety, każde niedoskonałości i te perfekcyjne części. Kochał go zmęczonego, wściekłego czy rozbawionego. Łaknął jego dotyku, jego pocałunków czy jego cudownego głosu. Nie wyobrażał sobie życia bez swojego męża, nie miał pojęcia jak funkcjonował wcześniej, zanim poznał Holmesa. Nie myślał, że kiedykolwiek dane mu będzie kogoś pokochać tak mocno. Był pewien, że jest za stary na miłość, że powinien wcześniej sobie kogoś znaleźć, tak bardzo się mylił. Właśnie w tym wieku poznał człowieka, którego pokochał najmocniej na świecie, z którym zamieszkał i wziął ślub, z mężczyzną z którym chce spędzić resztę swojego życia.
Siwowłosy siedział na kanapie czytają gazetę przy okazji bawiąc się z kociakiem. Czekał na swojego męża, który już dawno powinien był wrócić z pracy. W końcu drzwi się otworzyły a w nich stał uśmiechnięty Holmes z bukietem białych róż w ręku. Greg wstał z kanapy i podszedł do ukochanego witając się z nim czułym pocałunkiem w usta. -Witaj skarbie.-
-Dzień dobry Gregory- Wręczył mu bukiet po czym zaczął się rozbierać.
-Dziękuję to kochane.- Odłożył kwiaty do wazonu i ruszył do kuchni nakładając im obu obiad.
-Jak ci minął dzień?- Spytał zaczynając jeść.
-Nudziłem się. Ugotowałem obiad i resztę czasu spędziłem z gazetą. Dobrze, że od jutra już normalnie będę pracował.- Uśmiechnął się ciepło.
-Sherlock też na pewno nie może się doczekać.-
-No właśnie. Co u nich? Ostatnio nie miałem czasu na odwiedziny.-
-Przygotowują się do ślubu.-
-Muszę się przejechać na Baker Street.-
Po obiedzie usiedli razem na tarasie pod ciepłym kocem, ponieważ tego dnia było wyjątkowo chłodno. Greg wtulił się w męża mrużąc oczy, uwielbiał to robić. Kochał to jak mężczyzna obejmował go, łapał za rękę, jak głaskał go po włosach lub wtulał w jego ciało.
Musnął swoimi wargami te należące do ukochanego po chwili pogłębiając pocałunek pragnąc więcej. Zawsze gdy się całowali świat się dla nich zatrzymywał, nic się nie liczyło poza ich wspólną miłością. Gdy byli razem wszystko wydawało się takie łatwe, takie piękne, niesamowite. Tworzyli razem jedność, dopełniali się w każdym calu znali się na wylot i bardzo, bardzo się kochali. -Jesteś mój na zawsze. Na wieki.-
Takim sposobem rozpoczęła się długa i przepiękna przygoda dwójki na zabój zakochanych w sobie mężczyzn. Od teraz razem będą tworzyć swoją historię pełną wspaniałych wspomnień i niesamowitych chwil. Mycroft Holmes oraz Gregory Lestrade - Holmes razem do końca świata i jeden dzień dłużej
----------------------------------------------------
Wiem, że rozdział jest krótki ale myślę, że nie potrzebował nic więcej. Mam nadzieję, że się wam podobał❤
Jutro bądź po jutrze wrzucę drugą część epilogu, tym samym ostatni rozdział.
Miłego dnia!
~ElLokeron
CZYTASZ
~𝘔𝘰́𝘫 𝘯𝘢 𝘻𝘢𝘸𝘴𝘻𝘦~ 𝘑𝘰𝘩𝘯𝘭𝘰𝘤𝘬 & 𝘔𝘺𝘴𝘵𝘳𝘢𝘥𝘦
FanfictionJohn nie potrafi pogodzić się ze śmiercią najlepszego przyjaciela i próbuje wrócić do normalnego życia. Ścieżki Grega oraz Mycrofta łączą się a oni odkrywają nowe uczucia. Jak potoczą się ich dalsze losy?
