29.

38 2 1
                                        

Serce łomotało mi w piersi, a dłonie drżały, kiedy sięgałam po kawałek papieru.

Sebastian rozejrzał się nerwowo, jakby każda osoba siedząca w barze wydawała mu się podejrzana, a później zajął miejsce naprzeciwko mnie.

Wzięłam głęboki oddech i rozwinęłam kartkę.

Gorąco uderzyło mnie w twarz, ale szybko zniknęło, pozostawiając po sobie jedynie zimny dreszcz, który obezwładnił moje ciało. Widziałam przed sobą mnóstwo liter, które układały się w jakieś słowa, ale mój umysł nie chciał zarejestrować ich sensu. Nagle obraz przed oczami zupełnie się zamazał, a ja dopiero po chwili zorientowałam się, że pod moimi powiekami zebrały się łzy. Zamrugałam kilka razy, by je odgonić i ponownie spojrzałam na kartkę.

Ścisnęłam ręce w pięści, przez co zgniotłam papier, ale to nie miało już znaczenia. Zdążyłam przeczytać krótką wiadomość zostawioną przez Nieoskarżonego i zrozumieć, że przegrałam. Znowu.

Niezła próba, Sebastianie. Jeśli zależy Ci na Pani Donson, odpuść i nie mieszaj się w to.

PS przekaż swojej ślicznej koleżance pozdrowienia od N.

- Cholera – wycedziłam, uderzając dłonią o stół. Sebastian aż podskoczył w miejscu.

- Co jest grane? – warknął, zaciskając przy tym szczękę. – Co to ma być? - Wertował mnie tak uważnym wzrokiem, że miałam wrażenie, iż zaraz prześwietli mnie na wylot.

- Jakim cudem on wszystko wie! – fuknęłam, ignorując pytanie chłopaka. – Ale zabrał księgę... - Przycisnęłam palce do skroni, jakby to mogło pomóc mi się skupić. – Czyli miałyśmy rację. To ktoś z domu opieki – mówiłam jak w transie, chyba nawet bardziej do siebie niż Sebastiana. – W księdze jest odpowiedź. Ktoś, kto w niej jest, jest Nieoskarżonym – ostatnie słowo wypowiedziałam, a wręcz wyplułam z pogardą.

Sebastian zmarszczył brwi i nerwowo poprawił się na krześle.

- Nieoskarżony? – Nachylił się do mnie. – To jest to twoje „N"?

Skarciłam się w myślach za swoją nieuważność.

Zbyt długo milczałam, więc mężczyzna sam zaczął dopasowywać brakujące elementy układanki. Widziałam to po jego oczach, które z sekundy na sekundę robiły się coraz większe. Wyglądał, jakby odkrył największy sekret świata.

- Nieoskarżony – powtórzył, powoli ważąc każdą sylabę. – Nie oskarżyli go – wypowiedział na głos swoje myśli, rozbierając na czynniki pierwsze tę jakże kreatywną ksywkę mojego cholernego prześladowcy. - O co mieliby go oskarżyć?

- O nękane nas? – Wykrzywiłam usta w grymasie na dźwięk moich własnych słów i uznałam, że sama bym sobie nie uwierzyła.

Patrząc na to, że Sebastian łypnął na mnie z irytacją wymalowaną na twarzy, doszłam do wniosku, że on także nie wierzy.

- Nie pierdol, Molly – odparł, odchylając się na krześle. Nagle stół zaczął się trząść. To on nerwowo tupał nogą o podłogę, wprawiając tym ławę w ruch. – Nie pierdol, że kontaktuje się z tobą ten, którego powinni oskarżyć o zabójstwo Adams.

Zacisnęłam usta w wąską linię, szukając w głowie mojej listy wymówek na czarną godzinę, ale nagle była zupełnie pusta.

- Mam tego dość – rzuciłam, czując nagle niesamowity przypływ furii. – To koniec, przejrzał nas. Czas z tym skończyć, czas na plan B – odparłam, podnosząc się.

- Zaczekaj! – Sebastian złapał mnie za rękę, nim zdążyłam wstać z miejsca. – Co miałaś na myśli mówiąc, że „wie o wszystkim?"

- Po prostu. – Wzruszyłam ramionami. – Zawsze jest krok przed nami, nawet gdy myślimy, że to my mamy przewagę, on robi coś, przez co ją tracimy. Dowiedział się, że byłyśmy w domu opieki, a później o tym, że chcemy dostać księgę i...

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Aug 02, 2025 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

OskarżoneOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz