Serce łomotało mi w piersi, a dłonie drżały, kiedy sięgałam po kawałek papieru.
Sebastian rozejrzał się nerwowo, jakby każda osoba siedząca w barze wydawała mu się podejrzana, a później zajął miejsce naprzeciwko mnie.
Wzięłam głęboki oddech i rozwinęłam kartkę.
Gorąco uderzyło mnie w twarz, ale szybko zniknęło, pozostawiając po sobie jedynie zimny dreszcz, który obezwładnił moje ciało. Widziałam przed sobą mnóstwo liter, które układały się w jakieś słowa, ale mój umysł nie chciał zarejestrować ich sensu. Nagle obraz przed oczami zupełnie się zamazał, a ja dopiero po chwili zorientowałam się, że pod moimi powiekami zebrały się łzy. Zamrugałam kilka razy, by je odgonić i ponownie spojrzałam na kartkę.
Ścisnęłam ręce w pięści, przez co zgniotłam papier, ale to nie miało już znaczenia. Zdążyłam przeczytać krótką wiadomość zostawioną przez Nieoskarżonego i zrozumieć, że przegrałam. Znowu.
Niezła próba, Sebastianie. Jeśli zależy Ci na Pani Donson, odpuść i nie mieszaj się w to.
PS przekaż swojej ślicznej koleżance pozdrowienia od N.
- Cholera – wycedziłam, uderzając dłonią o stół. Sebastian aż podskoczył w miejscu.
- Co jest grane? – warknął, zaciskając przy tym szczękę. – Co to ma być? - Wertował mnie tak uważnym wzrokiem, że miałam wrażenie, iż zaraz prześwietli mnie na wylot.
- Jakim cudem on wszystko wie! – fuknęłam, ignorując pytanie chłopaka. – Ale zabrał księgę... - Przycisnęłam palce do skroni, jakby to mogło pomóc mi się skupić. – Czyli miałyśmy rację. To ktoś z domu opieki – mówiłam jak w transie, chyba nawet bardziej do siebie niż Sebastiana. – W księdze jest odpowiedź. Ktoś, kto w niej jest, jest Nieoskarżonym – ostatnie słowo wypowiedziałam, a wręcz wyplułam z pogardą.
Sebastian zmarszczył brwi i nerwowo poprawił się na krześle.
- Nieoskarżony? – Nachylił się do mnie. – To jest to twoje „N"?
Skarciłam się w myślach za swoją nieuważność.
Zbyt długo milczałam, więc mężczyzna sam zaczął dopasowywać brakujące elementy układanki. Widziałam to po jego oczach, które z sekundy na sekundę robiły się coraz większe. Wyglądał, jakby odkrył największy sekret świata.
- Nieoskarżony – powtórzył, powoli ważąc każdą sylabę. – Nie oskarżyli go – wypowiedział na głos swoje myśli, rozbierając na czynniki pierwsze tę jakże kreatywną ksywkę mojego cholernego prześladowcy. - O co mieliby go oskarżyć?
- O nękane nas? – Wykrzywiłam usta w grymasie na dźwięk moich własnych słów i uznałam, że sama bym sobie nie uwierzyła.
Patrząc na to, że Sebastian łypnął na mnie z irytacją wymalowaną na twarzy, doszłam do wniosku, że on także nie wierzy.
- Nie pierdol, Molly – odparł, odchylając się na krześle. Nagle stół zaczął się trząść. To on nerwowo tupał nogą o podłogę, wprawiając tym ławę w ruch. – Nie pierdol, że kontaktuje się z tobą ten, którego powinni oskarżyć o zabójstwo Adams.
Zacisnęłam usta w wąską linię, szukając w głowie mojej listy wymówek na czarną godzinę, ale nagle była zupełnie pusta.
- Mam tego dość – rzuciłam, czując nagle niesamowity przypływ furii. – To koniec, przejrzał nas. Czas z tym skończyć, czas na plan B – odparłam, podnosząc się.
- Zaczekaj! – Sebastian złapał mnie za rękę, nim zdążyłam wstać z miejsca. – Co miałaś na myśli mówiąc, że „wie o wszystkim?"
- Po prostu. – Wzruszyłam ramionami. – Zawsze jest krok przed nami, nawet gdy myślimy, że to my mamy przewagę, on robi coś, przez co ją tracimy. Dowiedział się, że byłyśmy w domu opieki, a później o tym, że chcemy dostać księgę i...
CZYTASZ
Oskarżone
Teen FictionDo niedawna monotonność każdego mojego dnia zdawała się być uciążliwa, dlatego pragnęłam choć małej zmiany, lekkiego dreszczyku emocji. Jak to mówią, uważaj, czego sobie życzysz. Nagle moje aż nadto normalne życie zmieniło się w rozpędzony roller co...
