26.

36 2 3
                                        

Juliet miała się dobrze, a przynajmniej w sensie fizycznym. Jeszcze w karetce podano jej silne leki uspokajające, po których szybko poczuła się lepiej. W szpitalu przeszła kilka rutynowych badań i od razu pojechała na policję, aby złożyć zeznania.

Aitanę i mnie przesłuchano już w cyrku. Cieszyłam się, że Smith nie miał nic wspólnego z tą sprawą, choć nie wątpiłam w to, że szybko zostanie poinformowany o całym zajściu. Policjant, który spisywał nasze zeznania, spiął się, gdy tylko usłyszał nasze nazwiska. Najwyraźniej byłyśmy popularne na komisariacie w McMinnville.

- Myślicie, że to, co się tu wydarzyło, ma związek z zabójstwem Diany Adams? – spytał mężczyzna w niebieskim mundurze.

Widziałam dezorientację we wpatrujących się we mnie oczach Aitany. Obie nie wiedziałyśmy, co odpowiedzieć. Czy nadal grałyśmy z Nieoskarżonym w grę? Czy po tym, co zrobił, nie powinnyśmy były tego skończyć i zacząć liczyć na pomoc policji? Prawdopodobnie nigdy nie powinnyśmy nawet zaczynać - ta myśl nigdy nie uderzyła we mnie tak mocno, jak tego wieczoru.

- Nie wiemy – odezwałam się jako pierwsza i oczywiście skłamałam, uznając, że tego typu decyzji nie powinnam podejmować sama. – Wiemy tylko tyle, że przez bezpodstawne oskarżenia ze strony Smitha miewamy problemy. Głównie w szkole – dodałam.

Mężczyzna zanotował wszystko, co powiedziałam, później zadał jeszcze kilka ogólnych pytań i pozwolił się nam oddalić.

***

Spakowałam swoją torbę i razem z Aitaną pojechałyśmy do domu Juliet. Dziewczyna siedziała na swoim łóżku, wpatrując się w deszcz za oknem, a gdy usłyszała otwierające się drzwi, aż podskoczyła. Spojrzała na nas szeroko otwartymi oczami, a z twarzy odpłynęły jej wszystkie kolory.

- To tylko my - odparłam mimo ściśniętego gardła. Widok tak przerażonej przyjaciółki wywoływał u mnie nieprzyjemne uczucie w żołądku.

- Aż wy - poprawiła mnie Juliet, po czym rozłożyła ramiona. - Dobrze, że jesteście – szepnęła, mocno nas ściskając.

- Aitana – jęknęłam, łapiąc się pod piersią. – Ile żeber powinnam wyczuwać? Bo chyba jedno mi właśnie złamano.

Juliet zaśmiała się cicho i rozluźniła uścisk, tylko po to, aby po chwili spiąć ramiona i przytulić nas jeszcze mocniej.

- Jak się czujesz? – spytała Aitana, gdy w końcu Julie wypuściła nas ze swoich objęć, dzięki czemu odzyskałyśmy umiejętność oddychania. – Mamy chipsy, żelki i dużo popcornu. – Dziewczyna zajrzała do swojej wypchanej po brzegi torby, wyciągając łupy z supermarketu, który odwiedziłyśmy kilka chwil wcześniej. – Nawet colę, lody truskawkowe i czekoladę. – Skrzywiła się. – A także te ohydne pianki z jeszcze ohydniejszym składem. Jak możesz się domyślić, to nie ja odpowiadam za listę zakupów.

Juliet znów się zaśmiała, a w jej oczach na chwilę pojawiła się mała, błyszcząca iskierka. Szybko jednak zniknęła.

- Już mi trochę lepiej. Policja pytała, czy domyślam się, kto to mógł być.

Mimowolnie przełknęłam ślinę.

- I? Co powiedziałaś?

- Że nie wiem. – Wzruszyła ramionami, ale w tym zwykłym geście było coś smutnego. – W sumie nie skłamałam.

- Przesłuchiwał cię też Smith? – dopytywała Aitana.

- Mhm – Julie mruknęła w odpowiedzi, przytuliła do brzucha poduszkę i położyła się na boku.

OskarżoneOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz