Juliet miała się dobrze, a przynajmniej w sensie fizycznym. Jeszcze w karetce podano jej silne leki uspokajające, po których szybko poczuła się lepiej. W szpitalu przeszła kilka rutynowych badań i od razu pojechała na policję, aby złożyć zeznania.
Aitanę i mnie przesłuchano już w cyrku. Cieszyłam się, że Smith nie miał nic wspólnego z tą sprawą, choć nie wątpiłam w to, że szybko zostanie poinformowany o całym zajściu. Policjant, który spisywał nasze zeznania, spiął się, gdy tylko usłyszał nasze nazwiska. Najwyraźniej byłyśmy popularne na komisariacie w McMinnville.
- Myślicie, że to, co się tu wydarzyło, ma związek z zabójstwem Diany Adams? – spytał mężczyzna w niebieskim mundurze.
Widziałam dezorientację we wpatrujących się we mnie oczach Aitany. Obie nie wiedziałyśmy, co odpowiedzieć. Czy nadal grałyśmy z Nieoskarżonym w grę? Czy po tym, co zrobił, nie powinnyśmy były tego skończyć i zacząć liczyć na pomoc policji? Prawdopodobnie nigdy nie powinnyśmy nawet zaczynać - ta myśl nigdy nie uderzyła we mnie tak mocno, jak tego wieczoru.
- Nie wiemy – odezwałam się jako pierwsza i oczywiście skłamałam, uznając, że tego typu decyzji nie powinnam podejmować sama. – Wiemy tylko tyle, że przez bezpodstawne oskarżenia ze strony Smitha miewamy problemy. Głównie w szkole – dodałam.
Mężczyzna zanotował wszystko, co powiedziałam, później zadał jeszcze kilka ogólnych pytań i pozwolił się nam oddalić.
***
Spakowałam swoją torbę i razem z Aitaną pojechałyśmy do domu Juliet. Dziewczyna siedziała na swoim łóżku, wpatrując się w deszcz za oknem, a gdy usłyszała otwierające się drzwi, aż podskoczyła. Spojrzała na nas szeroko otwartymi oczami, a z twarzy odpłynęły jej wszystkie kolory.
- To tylko my - odparłam mimo ściśniętego gardła. Widok tak przerażonej przyjaciółki wywoływał u mnie nieprzyjemne uczucie w żołądku.
- Aż wy - poprawiła mnie Juliet, po czym rozłożyła ramiona. - Dobrze, że jesteście – szepnęła, mocno nas ściskając.
- Aitana – jęknęłam, łapiąc się pod piersią. – Ile żeber powinnam wyczuwać? Bo chyba jedno mi właśnie złamano.
Juliet zaśmiała się cicho i rozluźniła uścisk, tylko po to, aby po chwili spiąć ramiona i przytulić nas jeszcze mocniej.
- Jak się czujesz? – spytała Aitana, gdy w końcu Julie wypuściła nas ze swoich objęć, dzięki czemu odzyskałyśmy umiejętność oddychania. – Mamy chipsy, żelki i dużo popcornu. – Dziewczyna zajrzała do swojej wypchanej po brzegi torby, wyciągając łupy z supermarketu, który odwiedziłyśmy kilka chwil wcześniej. – Nawet colę, lody truskawkowe i czekoladę. – Skrzywiła się. – A także te ohydne pianki z jeszcze ohydniejszym składem. Jak możesz się domyślić, to nie ja odpowiadam za listę zakupów.
Juliet znów się zaśmiała, a w jej oczach na chwilę pojawiła się mała, błyszcząca iskierka. Szybko jednak zniknęła.
- Już mi trochę lepiej. Policja pytała, czy domyślam się, kto to mógł być.
Mimowolnie przełknęłam ślinę.
- I? Co powiedziałaś?
- Że nie wiem. – Wzruszyła ramionami, ale w tym zwykłym geście było coś smutnego. – W sumie nie skłamałam.
- Przesłuchiwał cię też Smith? – dopytywała Aitana.
- Mhm – Julie mruknęła w odpowiedzi, przytuliła do brzucha poduszkę i położyła się na boku.
CZYTASZ
Oskarżone
Roman pour AdolescentsDo niedawna monotonność każdego mojego dnia zdawała się być uciążliwa, dlatego pragnęłam choć małej zmiany, lekkiego dreszczyku emocji. Jak to mówią, uważaj, czego sobie życzysz. Nagle moje aż nadto normalne życie zmieniło się w rozpędzony roller co...
