Gdy stanęłam pod domem zmarłej przyjaciółki, mój żołądek nieprzyjemnie zabulgotał, a czarna kawa, którą wypiłam rano, podeszła mi do gardła. Na chwiejnych nogach weszłam na ganek, zastanawiając się, jak rodzice Meghan radzą sobie z tym na co dzień. Jak przechodzą obok jej pokoju, obok jej ulubionego krzesła w kuchni, obok...
- Pewnie znoszą to tak samo dobrze, jak my wizyty na cmentarzu. Z każdym dniem coraz lepiej. - Aitana pogładziła mnie po plecach i dopiero wtedy zorientowałam się, że swoje myśli wypowiedziałam na głos.
Nie zdążyłam zareagować, bo w drzwiach pojawiła się pani Johnson. Uśmiechnęła się szeroko, ale jej oczy na chwilę przygasły. Byłam pewna, że widok naszej trójki w progu wywołał u niej wspomnienia, które kiedyś były radosne, a dziś zadawały za dużo bólu.
- Cieszę się, że tu jesteście, dziewczynki – powiedziała cicho.
- Dziękujemy za zaproszenie - odpowiedziała uprzejmie Aitana.
Kobieta gestem ręki zaprosiła nas do środka. Gdy tylko przekroczyłam próg domu, uderzył we mnie słodki zapach wanilii i karmelu. Taki sam, jak zawsze. Rozejrzałam się po salonie, szukając jakiejś zmiany. Nic jednak nie znalazłam. Miałam wrażenie, że ostatni raz wyszłam stąd wczoraj, nie półtora roku temu. Odruchowo spojrzałam na regał z książkami. Sięgał od podłogi do sufitu i zajmował całą ścianę niewielkiego salonu. I wciąż w trzech czwartych zajęty był przez ukochane powieści Meg...
- Hej, dziewczyny! - usłyszałam głos Louisa i odwróciłam się w jego stronę. Miałam nadzieję, że moje oczy nie są szkliste.
- Louis! - Aitana uściskała chłopaka. - Dobrze cię widzieć.
- Was też – odparł, po czym nieśmiało zerknął na Juliet.
Dziewczyna lekko się uśmiechnęła i niepewnie przytuliła chłopaka, jednak oboje szybko się od siebie odsunęli, odchrząkując niemal w tym samym momencie.
Ten widok sprawił, że moje myśli machinalnie powędrowały do ósmej klasy, kiedy to Juliet i Louis byli... cóż. Blisko. Spędzali ze sobą zadziwiająco dużo czasu i świetnie się dogadywali mimo tak odmiennych charakterów. Juliet – przebojowa i energiczna - oraz Louis – poukładany typ introwertyka, który zamiast imprezy wybierał łamigłówki i planszówki. Nikt nie wiedział, jak to może działać, ale działało i to całkiem nieźle.
Meghan żartobliwie nazywała ich parą, nie przypuszczając, że jej brat naprawdę skrywa uczucia do Juliet. Ta była jednak zbyt zajęta wzdychaniem do chłopaków pokroju Lukasa, by móc to zauważyć. W końcu jednak odkryła prawdę, a między nią i Louisem doszło do ostrej kłótni, która rozbiła ich przyjaźń jak domek z kart. Od tamtego momentu minęły wieki, byłam więc pewna, że oboje etap niezręczności mają już za sobą, ale scena, która przed sekundą rozegrała się na moich oczach, uświadomiła mi, że się myliłam.
Na szczęście państwo Johnson szybko zaprosili nas do stołu, przerywając ten pełen nieprzyjemnego napięcia moment.
- Prawie zdążyłam zapomnieć, jak świetne pani gotuje - zauważyła Aitana, wcinając ostatnie kęsy wegetariańskiej zapiekanki.
Pomyślałam, że to bardzo uprzejme ze strony pani Johnson, że po tak długim czasie nadal pamiętała, aby przygotować dla Aitany osobną, bezmięsną porcję. Poczułam wyrzuty sumienia, że po śmierci Meghan utraciłyśmy z nią kontakt.
- Cieszę się, że ci smakuje, słonko. – Kobieta uśmiechnęła się szeroko. – A wy co myślicie? – Spojrzała na Julie i na mnie.
- Jest pycha – odpowiedziała Juliet, a później odpłynęła myślami.
CZYTASZ
Oskarżone
Fiksi RemajaDo niedawna monotonność każdego mojego dnia zdawała się być uciążliwa, dlatego pragnęłam choć małej zmiany, lekkiego dreszczyku emocji. Jak to mówią, uważaj, czego sobie życzysz. Nagle moje aż nadto normalne życie zmieniło się w rozpędzony roller co...
