- Idziemy dziś na imprezę, a nadal nie wiemy, co ubrać. - Na twarzy Juliet zawitał grymas, gdy zorientowała się, że ani Aitana, ani ja nie przykładamy uwagi do jej modowych dylematów. – Halo! – Sięgnęła po leżący na fotelu sweter i rzuciła mi nim w twarz. - Zabieracie ze sobą dwóch uroczych chłopaków, więc powinnyście bardziej się przejąć.
Aitana lekko się skrzywiła, nie odwracając wzroku od książek. Kilka dni temu zażądała wspólną naukę na zbliżające się egzaminy, a Juliet i ja nie miałyśmy innego wyjścia, jak tylko się zgodzić. Teraz czułam jednak, że moje szare komórki kuleją i nie udźwigną kolejnej dawki informacji.
Aitana natomiast zdawała się chłonąć wiedzę bez ograniczeń. Te egzaminy były dla niej niezwykle ważne, w końcu były bardzo istotne przy rekrutacji na studia. Dlatego dziewczyna zawiesiła sobie poprzeczkę mniej więcej na poziomie drapacza chmur.
- Twój brat jest uroczy, Aitana, czy ci się to podoba czy nie – powiedziałam, odkładając na bok książkę od historii.
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko.
- On bez przerwy o tobie mówi, wiesz?
- Chyba nie powinnam tego wiedzieć - zaśmiałam się i odwróciłam w stronę garderoby, aby przyjaciółki nie zauważyły rumieńca, wpełzającego na moją twarz.
- Kocham go, ale jestem solidarna z kobietami. Musimy trzymać się razem, nie? - W jej głosie wyczułam nutkę niepokoju.
- O nie, nie, nie - Juliet sięgnęła po poduszkę i rzuciła nią w przyjaciółkę. Najwyraźniej był to jej nowy sposób na okazywanie niezadowolenia. - Dziś nie rozmawiamy więcej o same wiecie kim.
- Problem polega na tym, że nie wiemy kim - mruknęłam.
- Oh, zamknij się, Molly. – Tym razem to ja oberwałam poduszką.
- To może ta? – Pokazałam przyjaciółkom brązową bluzkę z pufiastymi rękawami, a one uniosły kciuki w geście aprobaty.
***
- Proszę. - Jasper podał mi szklankę po brzegi wypełnioną kolorowym płynem, po czym usiadł przy mnie. - Jak się bawisz?
Spojrzałam na jego odbicie w basenie i uśmiechnęłam się.
- Świetnie. Impreza jak z filmów - przyznałam, rozglądając się dookoła.
Przyjaciel Jaspera miał naprawdę duży dom i najwyraźniej spore zapasy żółtych lampek, które rozwieszone były teraz po całym ogrodzie. Tworzyły spokojny i romantyczny klimat, zupełnie niepasujący do imprezy, która odbywała się w środku. Z domu dochodziły radosne okrzyki i dźwięki dudniącej muzyki.
- To prawda, Taylor jest mistrzem robienia imprez. Widziałaś już maszynę do popcornu?
- Nie, ale to wyjaśnia, dlaczego nikt tu nie wraca, mimo tego, że już dawno przestało padać.
Chłopak zaśmiał się, stukając swoją szklanką o moją.
- Twoje zdrowie.
- No proszę, jednak mogę wznosić toast drinkiem, a nie kawą - odparłam z przekąsem, po czym wzięłam małego łyka lodowatego trunku.
- Jest bezalkoholowy - powiedział Jasper, posyłając mi przy tym krzywy uśmieszek.
Jednak nie trunku... Jednak nadal był to najlepszy drink, jaki kiedykolwiek piłam.
- Chyba minąłeś się z powołaniem, Jasper.
Chłopak upił trochę ze swojej szklanki i pokręcił głową z uznaniem.
CZYTASZ
Oskarżone
TienerfictieDo niedawna monotonność każdego mojego dnia zdawała się być uciążliwa, dlatego pragnęłam choć małej zmiany, lekkiego dreszczyku emocji. Jak to mówią, uważaj, czego sobie życzysz. Nagle moje aż nadto normalne życie zmieniło się w rozpędzony roller co...
