Mijała właśnie dziesiąta minuta, odkąd razem z Juliet i Aitaną pojawiłyśmy się w holu recepcji. Stałyśmy oparte o ścianę, udając zajęte rozmową, choć tak naprawdę cały czas przeczesywałyśmy wzrokiem pomieszczenie. Szukałyśmy odpowiedniego momentu, w którym mogłybyśmy czmychnąć za ladę i przejrzeć pamiątkową księgę domu opieki.
Według Sebastiana widniało tam zdjęcie każdego, kto choć jeden dzień pełnił rolę wolontariusza tej placówki. Prychnęłam pod nosem, uświadamiając sobie, że Relish nie zamierzała nam o niej najwyraźniej wspomnieć. Cóż... czy mogłam się jej dziwić? Nie miałyśmy najlepszego początku i pewnie myślała, że po tym jednym popołudniu więcej nas nie zobaczy. Ja też tak myślałam, ale im dłużej stałam na recepcji, tym bardziej pewna byłam, że tego dnia nie uda nam się nic zrobić.
W domu opieki krzątało się zbyt wiele ludzi, nawet jeśli ktoś znikał z holu, na jego miejsce zaraz pojawiały się trzy kolejne osoby. Wszyscy byli zajęci i podekscytowani, co najmniej jakby na sali obok od kilku godzin odbywało się przyjęcie wagi państwowej, a nie piknik w małomiasteczkowym domu opieki.
- Myślałam, że jak impreza się rozkręci, nikt nie będzie się tu pałętał i wszyscy będą na sali – mruknęłam pod nosem, przeczesując dłonią włosy. Na korytarzu było strasznie duszno i marzyłam już tyko o tym, aby jak najszybciej wyjść na zewnątrz.
Gdy jakieś dwie staruszki weszły na recepcję i zaczęły głośno dyskutować o nowej rundzie w bingo, westchnęłam zrezygnowana.
- Niczego się dzisiaj nie dowiemy.
- Cóż, miałam nadzieję, że dowiemy się czegokolwiek przed pójściem na policję. – Juliet zrobiła naburmuszoną minę. – Nie, żebym nie była super chętna do pomocy przy tym pikniku, ale czuję zmarnowaną niedzielę.
- Może szukanie Nieoskarżonego musimy już zostawić detektywom? – zaproponowała Aitana.
- Żeby spartaczyli to jak wszystko inne? – rzuciłam z przekąsem.
- Molly ma rację – przyznała Juliet, choć zrobiła to niechętnie. – Jeśli będziemy miały podejrzanego, policja szybciej nam uwierzy.
Aitana oparła głowę o ścianę i odetchnęła ciężko.
- Jaki jest więc plan? – spytała.
- Sebastian – odparłam, wyciągając telefon i wybierając numer, który mężczyzna podał mi kilka chwil wcześniej. – Musi nam pomóc.
Moje przyjaciółki spojrzały po sobie niepewnie, ale żadna z nich nie odezwała się słowem.
Sebastian stanął w holu recepcji po niespełna trzech minutach, ale mi wydawało się, że zajęło mu to całą wieczność.
- Nareszcie! – powiedziałam, gdy tylko pojawił się w zasięgu mojego wzroku.
- Nie sądziłem, że tak szybko można się za mną stęsknić. – Mężczyzna uśmiechnął się szeroko, pokazując przy tym rząd białych zębów i... mrugnął do mnie?
Popatrzyłam na Juliet i Aitanę, aby zbadać, czy mi się przewidziało. Uważny wzrok Aitany, który lustrował teraz Sebastiana dał mi do zrozumienia, że chyba nie. Poważnie, wyglądała, jakby spojrzeniem zamierzała wypalić mu dziurę w czole.
- Musisz wyciągnąć dla nas tę księgę – wypaliłam.
Mężczyzna cofnął się o krok zaskoczony, po czym zaśmiał się pod nosem i wyciągnął dłoń w stronę moich przyjaciółek.
- Hej, jestem Sebastian, miło was poznać – przywitał się, obdarzając mnie wymownym, wręcz karcącym spojrzeniem.
Wywróciłam oczami.
CZYTASZ
Oskarżone
Novela JuvenilDo niedawna monotonność każdego mojego dnia zdawała się być uciążliwa, dlatego pragnęłam choć małej zmiany, lekkiego dreszczyku emocji. Jak to mówią, uważaj, czego sobie życzysz. Nagle moje aż nadto normalne życie zmieniło się w rozpędzony roller co...
