Królestwa Sandae i Riotemis były tylko dwoma królestwami z ośmiu rozsianych po całym kontynencie. Jednak czasem w poczet ich kontynentu wliczano też całkiem dużą wyspę, na której obecnie rządził przebiegły, czarujący i tajemniczy Kai Chisaki. Taika, czyli jego królestwo było całkowicie odosobnione nie bez powodu. Władcą nie zostawał dziedzic poprzedniego króla, lecz osoba, która pozbawiła go życia w walce, tym samym rządzić mogła jedynie osoba bezwzględna i skłonna do morderstwa. Takie osoby często miały w poważaniu sojusze i pokój, wolały krwawe walki, w których mogli coś ukraść, zniszczyć czy zabić. Dlatego wszystkie osiem królestw połączyło siły, aby pozbyć się tego problemu ze swoich ziem i umieszczając wszystkich powiązanych z Taikajczykami i ich samych na wyspie, której uważnie pilnowali przez lata. Jednak obecny władca był bardziej przebiegły i groźny niż jego poprzednicy. Kai Chisaki zdołał do siebie przekonać większość władców na tyle, że przestali mu patrzeć na ręce i zaczęli mu ufać.
A on doskonale wykorzystał okazję, podaną mu na tacy przez władców.
- Jak to wywoła wojnę?! - zapytał zaskoczony Eijiro jako pierwszy otrząsając się z szoku.
- Kai Chisaki skomponował armię i w pełni ją wyposażył. A bandy, które atakują przejezdnych to nie zwykli bandyci, ale jego szpiedzy, zbierający informacje i atakujący ziemie wszystkich królestw, nie tylko Riotemis. Sprawdzają nasze ewentualne przygotowanie do walk i ataku z zaskoczenia. - rozwinęła myśl Jiro.
- Kyoka, jakie są jego siły? - spytała skupiona Chujitsu.
- Ma ponad sto katapult i ciężkich maszyn oblężniczych, sześć tysięcy wojowników na koniach, prawie osiem tysięcy wojowników piechoty i około siedmiuset łuczników i kuszników. - powiedziała dziewczyna.
- Bogowie miejcie nas w opiece. - wyszeptała królowa.
- Jak udało mu się zdobyć takie siły? - zadał pytanie Katsuki.
- Większość ludzi na wyspie tylko czekała na wezwanie do walki. Warunki życiowe tam są tragiczne, a oni praktycznie nie robią nic, żeby to zmienić, oczekując na okazję do wydostania się z tamtego miejsca, książę. - wyjaśniła kobieta, widocznie doskonale zdająca sobie sprawę kim jest blondyn.
- To wszystko? - spytała milcząca do tej pory Yusachi.
- Nie. Chisaki ma wsparcie z innego kontynentu. - odpowiedziała Kyoka.
- Już sama jego armia przeważa nas liczebnie, a co dopiero jeżeli będzie miał wsparcie. Trzeba poinformować inne królestwa. Czy wiesz, kiedy zaatakuje? - zapytał Kirishima.
- Za mniej niż trzy tygodnie. Znalazł sposób, aby niezauważalnie przenieść swoje armie na kontynent i ma zamiar z tego skorzystać. - oznajmiła młoda kobieta.
- Yu, musimy natychmiast poinformować innych i zmobilizować wojska. Katsuki ile żołnierzy liczy armia Sandae? - zapytała Bakugo, Chujitsu.
- Trzy i pół tysiąca doskonale wyszkolonych wojowników, z których każdy potrafi jeździć konno i trzystu łuczników. - odpowiedział chłopak.
- Sandae ma największą armię na wyspie, a nie jest nawet w połowie tak duża jak ta Chisakiego?! Nawet łącząc siły wszystkich królestw, mamy nikłe szanse. - stwierdził poważnie Kirishima.
- W otwartym starciu? Nie. - przyznała Yusachi.
- Ale jeśli udałoby się dorwać ich na morzu? Można przypuszczać, że ich statki będą przepełnione, żeby przewieźć jak największą liczbę osób w krótkim czasie. Obciążone okręty byłyby łatwym celem i udałoby się pozbyć Kaia w błyskawicznym tempie i przy ograniczonych stratach. - zasugerował Katsuki.
CZYTASZ
Więzy
FanfictionKsiążę Katsuki Bakugo już w wieku dziecięcym został zaręczony z księciem Eijiro Kirishimą w celu połączenia królestw i utworzeniu potężnego sojuszu. Obecnie w dniu dwudziestych pierwszych urodzin wyrusza do ojczyzny swojego przyszłego małżonka, gdzi...
