Rozdział 21

80 10 1
                                        

  Data ślubu została ustalona, przez rodziców obojga młodzieńców trzy lata przed ich oficjalnym spotkaniem. Obecnie Katsuki przymierzał ubrania, które zaledwie za dwa dni będzie miał na sobie podczas ceremonii ślubnej, przyglądając się sobie w lustrze. Cały strój był w barwach bieli i złota, charakterystycznych dla Sandae i składał się z eleganckiej białej koszuli, złotej kamizelki w białe wzory i śnieżnobiałych spodni. Do tego wszystkiego jego królewski diadem i długa również biała peleryna ze wzorami wykonanymi złotą nicią. Wplecione w nią były herby obu rodów oraz runy ochronne, a także te przynoszące szczęście, miłość i bogactwo oraz Katsuki przełknął nerwowo ślinę myśląc o tym ostatnim, liczne, zdrowe potomstwo.

Powiedział Kirishimie prawdę. Nie czuł się gotowy na dziecko, szczególnie takie, które to on miałby nosić przez osiem miesięcy, a następnie się nim zająć. Nie był nawet pewny czy w ogóle chciałby mieć dziecko, a jego matka pozbawiła go wyboru również w tej kwestii.

Jedynym pocieszającym go odrobinę faktem było, że nie muszą spłodzić dziecka natychmiast, a mają na to czas. Krótki, ale zawsze jakiś.

Blondyn ponownie podniósł wzrok na swoje odbicie w lustrze. Krawiec wykonał niesamowitą robotę, blondyn nie mógł zaprzeczyć, bolało go jednak, że on ma strój w tak jasnych barwach, podczas gdy Eijiro podobno ma ciemny strój. Nie miał co do tego pewności, ponieważ nie widział narzeczonego, od przyjazdu krawca, który stwierdził, że żaden z nich nie może zobaczyć kreacji drugiego, bo "to może przynieść pecha", a teraz biegał po korytarzach od jednego do drugiego robiąc szybkie poprawki i upewniając się, że wszystko jest gotowe.

Bakugo westchnął, wiedząc, że ten dzień będzie właśnie tak wypchany obowiązkami, żeby jutro mieli możliwość odpocząć przed ślubem i przygotować się do niego psychicznie. Blondyn nawet nie liczył, że uda mu się dziś wymknąć do smoka. Jak tylko skończą z przymiarkami czeka ich degustacja dań i ciast, które mają zostać podane na weselu, jak i wybranie smaku i wyglądu tortu. Katsuki już myśląc o samych przygotowaniach ślubnych czuł, jak żołądek zawiązuje mu się w ciasny supeł.

Naprawdę nie chciał tego robić.

*****

- Ale wasza wysokość! - oburzył się kucharz, kiedy Yusachi po raz kolejny odrzuciła jego propozycję menu na wesele.

- Nie! Kaczka może się pojawić, ale nie jako danie główne! Dzik! Dzika nam trzeba. - oznajmiła wyższa księżna z namysłem.

- Mam dość. - jęknął Kirishima, siedzący obok równie znużonego Bakugo.

- Wiem, że nie jest to fascynujące, a skupcie się jeszcze chwilę. To już końcówka, jeszcze tylko tort i próba, a dekoracjami zajmiemy się już ja i Yu. - obiecała Chujitsu synowi.

- To zawsze tak wygląda? - zapytał Eijiro, bawiąc się sztućcami.

- Królewskie śluby? Z tego co wiem tak. Ja z twoją matką miałyśmy to szczęście, że nie musiałyśmy odstawiać całej tej szopki i na własnej ceremonii byłyśmy jedynie my i nasi przyjaciele. Ślub w lesie, z tradycyjnym składaniem ofiary bogom, aby zagwarantować sobie pomyślność, tańce i zabawy na polanie przy świetle ognisk i księżyca. Eh, wspaniałe wspomnienia. - uśmiechnęła się w rozmarzeniu królowa Riotemis.

Blondyn, który jedyny się nie odzywał, próbował sobie wyobrazić taki ślub. On w żadnych przesadnie eleganckich strojach, a jedynie odświętnych ubraniach. Zamiast arystokracji i dyplomatów, przyjaciele i znajomi. Proste potrawy na miejscu wykwintnych dań oraz szczere szczęście i radość płynąca zarówno od gości jak i od pary młodej. Jedyne czego nie umiał sobie blondyn zwizualizować to małżonek lub małżonka, ponieważ kiedy zaczynał o takiej osobie myśleć to natychmiast widział twarz księcia Kirishimy. Bakugo pokręcił głową chcąc to wyrzucić ze swojej głowy i próbując się skupić na kłótni między kucharzami, a Yusachi.

WięzyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz