Denki czuł się zaszczycony, tym, że Eijiro wybrał go na swojego drużbę, ku lekkiej zazdrości Miny. Dziewczyna liczyła, że skoro Katsuki ma za drużbę Izuku, to Kirishima weźmie ją albo Kyokę. Blondyn cieszył się dodatkowo na myśl, że ponownie zobaczy Neito, który miał się pojawić na weselu.
Prawie całą ceremonię w świątyni Kaminari poświęcił na podziwianie obiektu swoich uczuć, ubranego w szaty w najróżniejszych odcieniach niebieskiego, głównie błękitu. Później już na weselu, zebrał się na odwagę, żeby zaprosić księcia do tańca i w ten właśnie sposób spędził pół dnia. Kołysząc się na parkiecie z Monomą. Dopiero kiedy obaj już prawie nie czuli nóg, postanowili poszukać jakiegoś cichego miejsca, aby usiąść i odpocząć. Jako że Kaminari znał pałac jak własną kieszeń, szybko zaprowadził księcia bocznym wyjściem do małego, ale urokliwego ogrodu, wchodząc tajnym przejściem, do najbardziej, oddalonej części. Otoczeni przez krzewy róż mogli usiąść na ławeczce obok malutkiej sadzawki, obserwując zachodzące słońce.
- Pięknie tutaj. - odezwał się rozluźniony książę.
- Tak i w dodatku cicho i spokojnie. - rzucił Denki, przysuwając się do blondwłosego anioła.
- Dziękuję za zabranie mnie tu. W środku było zdecydowanie za głośno. - westchnął z przyjemnością Neito niby przypadkowo opierając się o ramię wyższego chłopaka i spoglądając mu prosto w oczy.
Denki jeżeli już wcześniej nie byłby na każde skinienie Monomy to w tej chwili to natychmiast by się zmieniło. Na początku skamieniał czując jak chłopak się na nim opiera, ale kiedy ten podniósł na niego wzrok... Kaminari nigdy nie widział piękniejszych oczu.
- Twoje oczy są jak szafiry, woah. - westchnął zauroczony Denki, otrząsając się na zaskoczone spojrzenie Neito. - Heh, to zabrzmiało strasznie staromodnie, prawda?
- Nie. Nie całkowicie. Właściwie to całkiem urocze, dziękuję. - uśmiechnął się do zażenowanego własnym brakiem umiejętności ugryzienia się w język Kaminariego, Monoma.
- Serio? - spytał zaskoczony drużba.
- Tak. Zdecydowanie. - odparł książę, znów kładąc głowę na ramieniu Denkiego, razem z nim oglądając pojawiające się na niebie świecące punkciki.
Razem siedzieli w przyjemnej ciszy i komforcie, ciesząc się swoim towarzystwem.
*****
Mina zaczynała się już nudzić.
Denki i młoda para zniknęli jakiś czas temu, a ona nie miała co robić. Tańczyła już chyba z każdą osobą obecną na weselu, raz zaciągając nawet księcia Bakugo na parkiet. Wahała się pomiędzy próbą upicia Kyoki, błądzącej spojrzeniem za księżniczką Momo, która także nie odrywała od niej wzroku, a pchnięciem Hanty do działania w kierunku wyrwania porządnego rycerzyka. Ewentualnie mogła po raz kolejny zatańczyć z piękną królową Roseland i spróbować ją przekonać do krótkiej i przyjemnej zabawy, chociaż różowo-włosa wątpiła, żeby to był dobry pomysł, szczególnie podczas wesela jej przyjaciela. Zawsze pozostawało jej jeszcze wymknięcie się z zamku i znalezienie mniej drętwych towarzyszy do zabawy w wiosce, która również jak cały kraj świętowała zjednoczenie królestw.
Kiedy już zdecydowała się na podjęcie swojej małej wycieczki, zauważyła jak królowa Ochaco, dyskutuje o czymś wściekle z dowódczynią swojej straży, po czym wzburzona wstaje, syczy coś do ucha blondynki i wychodzi do ogrodów. Ashido uznała to za znak i zaciekawiona ruszyła za władczynią.
- Wszystko w porządku, wasza wysokość? - zapytała Mina, podchodząc do stojącej na dworze kobiety.
- Hę? Och. Tak wszystko jest dobrze, dziękuję za troskę. Musiałam się tylko trochę przewietrzyć. - wyjaśniła drobna brunetka, od której Ashido wyczuwała prawdziwą potęgę, mimo słodkiego wyglądu.
CZYTASZ
Więzy
FanfictionKsiążę Katsuki Bakugo już w wieku dziecięcym został zaręczony z księciem Eijiro Kirishimą w celu połączenia królestw i utworzeniu potężnego sojuszu. Obecnie w dniu dwudziestych pierwszych urodzin wyrusza do ojczyzny swojego przyszłego małżonka, gdzi...
