Rozdział 18

396 29 13
                                        

Trudno było mi zapomnieć o jego ustach przez następne kilka dni. Tamtego wieczoru wyszedł ode mnie z uśmiechem na twarzy mimo wszystkich ostatnich wydarzeń. To był naprawdę mile spędzony czas u jego boku, kiedy mogłem go całować i zaczepiać palce o jego włosy. Wciąż pamiętałem uścisk jego dłoni na mojej twarzy i to, jak uśmiechał się podczas pocałunku. Opanował moją głowę i nie potrafiłem go z niej wyrzucić, nawet czas spędzony z rodziną do której pojechałem nie był w stanie zatrzymać natłoku myśli krzyczących harryharryharry.

W rodzinnym domu jednak nabrałem spokoju, którego brakowało mi w stolicy. Siostry ucieszyły się na mój widok, a babcia nie mogła przestać tarmosić moich policzków. Spotkałem też ojca i spędziliśmy męski wieczór we dwoje. Już nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak bardzo mogłem wrzucić na luz. Pomagałem w kuchni i ogrodzie, odbierałem najmłodsze rodzeństwo ze szkoły i zawoziłem Lottie do pracy, przy okazji zauważając jak spogląda na nią jej kolega. Znów mogłem się wyspać, ponieważ mój pokój zawsze był gotowy na mój przyjazd, zawsze wypełniony tymi samymi rzeczami, a przez względy sentymentalne strasznie to kochałem - zasypiając tam czułem się ponownie jak nastolatek. Ze snu nie wyrywał mnie żaden paskudny budzik, było to słońce za oknem, krzyki rodzeństwa lub babcia. Z rana roznosiły się znakomite zapachy, budzące mnie do życia, a po obiedzie słodki aromat ciast unosił się w kuchni i pobliskich pomieszczeniach. Tak pachniał dom, w którym przyszło mi się wychować.

Jednak nie wszystko było kolorowe. Będąc w Doncaster odwiedziłem również cmentarz, nie mogąc zapomnieć o mamie. Wciąż mijałem drzwi do jej sypialni w domu, teraz pustej i przepełnionej smutkiem i żalem. Nikt nie wchodził tam od bardzo dawna, a kiedy ja sam zajrzałem do pokoju, zrobiłem to jedynie po to aby zabrać z szafy mamy niektóre rzeczy. Kupiłem kwiaty i znicz, porozmawiałem z najwspanialszą kobietą na świecie. I nigdy nie czułem się tak pewny słów "jest dobrze", kiedy opowiadałem co u mnie.

Moim dobrem stała się trasa, której nie mogłem się doczekać, wciąż oczekiwany i tworzony teledysk do Only The Brave a potem plany związane z kolejną pracą. Szczęściem stało się dla mnie wychodzenie do ludzi, spotkania z osobami które pomagały w projekcie, a najbardziej kontakt z Harrym. Podczas mojego wyjazdu stale wymieniałem z nim wiadomości, nie mogąc po prostu nie odzywać się przez tyle dni. Nie chciałem, aby myślał, że go unikam albo jest mi obojętny. Wydawał się zadowolony naszymi wymienianymi wiadomościami, stawał się coraz to odważniejszy w słowach, nawet jeśli nigdy bym nie powiedział, że jest aż tak bardzo wstydliwy. Tyle razy chciałem nacisnąć słuchawkę i do niego zadzwonić, tyle razy chciałem usłyszeć jego głos, ale bałem się, że będzie to za wiele. Nawet jeśli nie dla Harry'ego, to dla mnie.

Nie wiązałem się, nie bywałem w związkach od naprawdę długiego czasu. Teraz, kiedy wydałem przerwę w pracach nad teledyskiem, wszystko dla mnie skupiło się na Harrym. To była dla mnie jak bomba, która jest o krok od wybuchu i nie wiedziałem czy jestem to wszystko w stanie tak szybko przetrawić.

Ale Harry wywoływał uśmiech na mojej twarzy nawet przez wiadomości.

-Nie wiem, z kim pisałeś przez cały pobyt tutaj, ale mam nadzieję, że to ktoś wartościowy - uściskała mnie babcia, zaciskając dłonie na moich ramionach. Jej oczy były tak radosne, kiedy widziała tę iskierkę nadziei. -Pewnie niewiele mi zdradzisz, prawda?

-Nie mogę, jeszcze nie - obiecuję i całuję jej policzek, ostatni raz ją przytulając.

-Ufam Ci, skarbie.

Przez te kilka dni w domu nasłuchałem się wielu pytań o to, z kim wymieniam wiadomości i dlaczego uśmiecham się do telefonu jak głupek. Zdecydowanie najbardziej kąśliwa była Lottie, wciąż wytykając mi, że jestem singlem. Moja rodzina nie wie o projekcie nad Only The Brave, nie wie, że utożsamiam się w stu procentach jako osoba homo, jednak niejednokrotnie miałem z nimi podobne rozmowy i podejrzewam, że snują swoje własne domysły. Wiem, że nie będą źli, że dowiedzieli się jak reszta fanów i mediów. Ale to wciąż spory szok, zwłaszcza, jeśli kiedyś poznali by Harry'ego.

Pożegnałem się z resztą rodziny, przy wyjeździe z miasta mijając cmentarz, i pozwalając wypuścić kilka słów z moich ust w cichym samochodzie.

-Obiecuję, mamo. Do zobaczenia.

***

Londyn tętnił życiem, a mój powrót do domu równał się z telefonami od Liama, Nialla i reszty zespołu. Skutecznie ignorowałem ich wcześniejsze wiadomości, ale teraz nie miałem jak uciec przed natłokiem ich pytań. W końcu przyjechali do mojego domu, waląc w drzwi i nie pozwalając mi na drzemkę po powrocie.

-Wciąż nie wiem na czym stoimy, a ty wyłączasz telefon?! - krzyczy Liam z pretensją, poirytowany i wręcz niedorzecznie wkurzony na mnie.

-Uspokój się, złość piękności szkodzi - rzuca Niall, całkowicie rozbawiony swoim kumplem. -Daj mu wolność, stary, ma też przecież życie osobiste.

-I tylko dlatego nie dzwoniłem do Lottie aby się z nim skontaktować - oznajmia. -Ja wiem, że zasługujesz na wolne, Lou - tym razem zwraca się do mnie - ale nie dostałem żadnej odpowiedzi. Żadnej. Prace nad teledyskiem stanęły w miejscu!

-Tak właśnie miało być - wyznaję, przechylają głowę. Siedzimy w moim salonie, miękkie kanapy jedynie zachęcają mnie do ponownego snu, ale staram się jak tylko mogę. Ze względu na zmęczenie nawet nie staram się dawać mocnych argumentów, zwyczajnie przechodząc do sedna sprawy. -Harry i ja potrzebowaliśmy przerwy, a Theo i Josie i tak nagrają tę scenę dopiero jutro.

-Nie wiem czy nagrają, nie mam z nimi kontaktu - wciąż narzeka. -Napiszę jutro z rana, dam im wolną niedzielę.

-Mi też powinieneś! - rzucam z pretensją w głosie.

-Mu też powinieneś - przytakuje Horan.

Liam kręci zrezygnowany głową.

-Mniejsza o to, nic ważnego i tak nie robiłeś - utwierdza, a kiedy chcę już wtrącić, że moja drzemka była ważna, on kontynuuje. Niall zauważając to parska pod nosem. -Czyli Harry wystąpi w trzynastej scenie? Powiedziałeś mu prawdę i nie zrezygnował?

Przegryzam wargę, nie wiedząc, co dokładnie mógłbym odpowiedzieć.

Trzynasta scena wciąż napawa mnie niepewnością. Jednocześnie pragnę zobaczyć się teraz z Harrym aby o tym porozmawiać, ale nie wiem, czego mógłbym sie spodziewać. Pocałowałby mnie na powitanie? Czy to ja powinienem to zrobić? Czy to źle, że nic nie wiem? O ile czułem się pewny niego, za nic nie potrafiłem znaleźć pewności w swoich czynach. Była to dla mnie jedna, wielka niewiadoma, nad którą pragnąłem pracować, ale nie wiedziałem, jak się do tego zabrać.

-Został, zna prawdę - potwierdzam.

-I co? To tyle? Żadnego "ale"?

Niall przygląda mi się. Czuję jego spojrzenie na mnie, kiedy sam spuszczam wzrok. Jestem tak słabym aktorem.

-On coś ukrywa - kręci nosem, nie odrywając wzroku ode mnie. -Czegoś nam nie mówi.

-Przed chwilą sam naciskałeś na moja prywatność - przypominam nieco skulony, bo cholera, nie wiem, czy Harry byłby zadowolony, gdybym jakkolwiek nazwał naszą relację.

-O ile nie dotyczy ona w tym momencie twojej pracy. Twoja rodzina wciąż nie wie o teledysku, tak? - kiwam głową, mrucząc ciche potwierdzenie. -Czyli?

-Coś z Harrym. Definitywnie - wnioskuje Liam. Załamuje ręce i wzdycham, nie mając siły. -Rozmawialiśmy o tym w studiu Marcusa.

-Coś między wami jest? - pyta wybity z rytmu Niall, nie spodziewając się takiego obrotu sytuacji. Najwidoczniej Liam nie powiedział mu wszystkiego. -Jeśli tak, musisz wiedzieć, że wytwórnia niczego wam nie zabroni.

-Możliwe... możliwe, że zbliżyliśmy się do siebie. Trochę bardziej, niż to mogło być przypuszczalne. I bardzo możliwe, że oboje jesteśmy chyba z tego zadowoleni bardziej, niż kiedykolwiek - wyznaję w końcu, dopiero po wypowiedzi unosząc wzrok na przyjaciół.

-Czyli osoba, która całuje Cię w teledysku jest Twoim chłopakiem?

-Nie jesteśmy razem - zapewniam Nialla - po prostu... zaczęliśmy się spotykać? Naprawdę go lubię.

-Widzę to, stary - Liam pochyla się by poklepać moje ramię. -Tego się spodziewałem, ale niekoniecznie dzisiaj.

Niall macha na niego ręką, krzywiąc się.

-A mi tam pasuje. Muszę go koniecznie poznać!!

Solo Song | LarryOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz