Okej, ten rozdział będzie miał ode mnie naprawdę długą notatkę, przepraszam, oops.
Zacznę od tego, że to przed ostatni rozdział, zarazem ostatni przed epilogiem - yup, został nam już tylko on. Zaczęłam pisać to opowiadanie na początku wakacji, dużo opierając się na pomysłach kilku ważnych dla mnie osób. To im powinniśmy być wdzięczni za niektóre pomysły samego teledysku - dziewczyny, kocham was i dziękuje.
Całkowicie na początku wciagnęła mnie idea teledysku, wiem, że zapomniałam zbudować chemię między bohaterami, pluje sobie za to w brodę, przeprzaszam. Potem musiałam przyśpieszyć, i chociaż sama nie lubie, jak miłość rośnie tak nagle - prawdopodobnie w tej pracy właśnie to stworzyłam i ubrałam w słowa.
Potem gonił mnie czas, już na poważnie, ponieważ pojawił się pomysł, hej, skończ to pisać razem z całkowitym zakończeniem ery Walls (dziękuję osobie, która również na to wpadła). No i oto jesteśmy, jutro usłyszymy trzeci singiel z FITF, a w piątek cały album, nie mogę się doczekać, a wy?
Przełom września i października to była moja blokada pisarska, która w dużej części trwa do teraz. Wyskrobałam os (do którego zapraszam na moim profilu, co prawda dotyczy Halloween, ale nie aż tak bardzo, aby przeczytać go prędzej czy później), a potem zacisnęłam zęby i próbowałam skończyć Solo Song. Do tego doszła nauka, nieciekawy czas u mnie, pełno nerwów i walka sama z sobą. Mam wrażenie, że zjebałam, ale wciąż jest tu jednak coś, co mi się podoba. Pytanie, co XD
Ale hej, kończymy tę historię i mam nadzieję, że nie jest tak zła, jak mi się wydaje.
Dla niedosyconych, zapraszam na inne prace.
Takim kto akcentem, żegnam się z wami na jakiś czas. Wrócę do pisania, ofc wciąż tu będę.
Dziękuje, zuz xx
Ps. Pamiętajcie o swojej odwadze!
***
Gemma zadzwoniła do Harry'ego kiedy on i ja wisieliśmy na telefonie następnego dnia przed południem. Czekałem właśnie na Helene, kiedy Styles przeprosił słowami "wybacz, Gemma się do mnie dobija, zadzwonię później, okej?" po czym przerwał połączenie. Kiedy rozmawialiśmy za drugim razem, od samego początku wyczułem u niego spięty głos i stres wręcz lejący się z niego. Można uznać mnie za beznadziejny przypadek zakochania, ale wiedząc, że coś nieprzyjemnego siedzi w jego głowie po prostu zapytałem czy mogę przyjechać.
-Po co?
-Wciąż spotykamy się tylko u mnie.
-Ponieważ wciąż mieszkam w hotelu, za który płacisz.
-Ale tam też mogę cię przecież odwiedzać!
- Ludzie wiedzą, że wciąż nie wyjechałem. Nie sądzisz, że Louis Tomlinson w centrum Londynu i w najpopularniejszym hotelu będzie sensacją?
Westchnąłem. Wiedziałem, że szuka argumentów i wiedziałem, że nie mogę pozwolić aby te zmiotły mnie z planszy.
-Nie sądzisz, że już nią jesteśmy? - powiedziałem, po czym nie dając mu ani chwili na namysł czy odpowiedź, dodałem - Daj mi pół godziny, a przyjadę.
Nie miał zbyt dużego wyboru i właśnie o to mi chodziło. Rozłączyłem się i napisałem krótkiego SMS’a do Liama z prośbą nie mogącą czekać. W garderobie wyszukałem dobrze wyglądające i świeże ciuchy, przebrałem się i poprawiłem przed lusterkiem w łazience. Ponownie łapiąc telefon w dłoń czekało już na mnie pytanie od Payna, jak do cholery ma to zrobić. mimo wszystko odczekałem piętnaście minut, aż pod mój dom nie przyjechał Liam. Wyszedłem z domu i zamknąłem za sobą drzwi, przekręcając klucze i wrzucając je do kieszeni. Wsiadłem do samochodu stojącego na podjeździe.
CZYTASZ
Solo Song | Larry
Fanfic"Pozwolę sobie przejść do kwestii osób znanych na całym świecie. Gwiazdy sceny, kamery, wybiegu czy boisk i torów. Czemu tak mało osób wśród tak ogromnej społeczności ludzi znanych przyznało się do swojej orientacji. Może kiedyś mówiło się o tym mni...
