Damon
Love 17 lat, Damon 19 lat
Owinąłem ręcznik wokół bioder, czując, jak para spod pryszniców ogrzewała moje policzki. Ruszyłem leniwie w stronę szafek, które zajmowały prawie całe pomieszczenie, oddzielone ławkami.
Zauważyłem Jasona przy jednej z nich. Ręcznikiem wycierał mokre włosy. W jednej dłoni trzymając telefon, odczytywał coś z niego z lekkim uśmiechem na ustach.
Myślałem, że już dawno zniknął z siłowni, ale najwidoczniej ostatnie dwadzieścia minut spędził w taki sposób.
Podszedłem do swojej szafki, otworzyłem ją bransoletką na moim nadgarstku, a potem wygrzebałem ze środka suche ciuchy. Karton z workiem wewnątrz sprawił, że zatrzymałem się w miejscu, wpatrując się w niego z wahaniem.
Z odrętwienia wyrwał mnie donośny głos Jasona. Chłopak szturchnął mnie ramieniem, więc odwróciłem spojrzenie w jego stronę, unosząc brew.
— Mówiłeś coś? — zapytałem.
Przewrócił ostentacyjnie oczami.
— Pytałem, czy jutro z rana też będziesz tutaj.
Podrapałem się po karku, rozważając jego słowa.
Dzisiaj miała być impreza z okazji urodzin Love, więc nie potrafiłem trzeźwo ocenić tej sytuacji, gdyż nie wiedziałem, jak skończy się wieczór i czy dałbym radę z rana zerwać się z łóżka.
— Zobaczę. — Naciągnąłem na ciało białą koszulkę. Skupiłem na chłopaku uważne spojrzenie. — Dostałeś zaproszenie na dzisiaj?
Jason kiwnął głową.
— Tak, zresztą jak cała drużyna. — Szeroki uśmieszek wykrzywił jego wargi.
Razem z Saintem graliśmy w drużynie z Jasonem. Był najlepszym obrońcą, jakiego moglibyśmy sobie wymarzyć. Bronił bramki równie dobrze jak te groźne psy swoich właścicieli.
Odwróciłem od niego spojrzenie, znowu skupiając się na kartonie wewnątrz szafki. Z zamyśleniem przygryzłem wargę, drapiąc się po szczęce. Kurde. Nie wiedziałem, co zrobić.
Ostatecznie przebrałem się w świeże ciuchy, upychając do torby mokry ręcznik. Modliłem się, żeby szybko wrócić do domu i go wywiesić. Już raz ktoś ukradł mi z szatni ręcznik, podziękuję, aby stało się to ponownie. Od tamtego czasu zawsze brałem je do domu.
Gdy Jason zniknął za drzwiami szatni, westchnąłem z ulgą. Wciąż rozprawiałem nad tym, co zrobić z prezentem Love. To głupie. Nie powinienem nic jej kupować. Ale właściwie przyjechała do swojego brata, który od wieków był moim najlepszym przyjacielem, a ja czułbym się głupio, gdybym w jej urodziny pojawił się z pustymi rękami.
Złapałem spokojny oddech do płuc, a następnie upchnąłem karton do sportowej torby.
Nie. Na pewno nie przyszedłbym tam bez prezentu.
***
Pchnąłem drzwi od mieszkania, wkraczając do środka. Gdy znalazłem się wewnątrz, odetchnąłem z ulgą.
Było dzisiaj doprawdy lodowato, powietrze chłostało w policzki niczym bicz, a zimno wchłaniało się w kości.
Zdjąłem buty z nóg, a kurtkę odwisiłem na wieszak. Wkroczyłem do salonu, zamierając. Poczułem, jak gula podeszła mi niespodziewanie do gardła.
Love leżała wtulona w Sainta, a on obejmował ją ramieniem. Oglądali coś w telewizji, ale najwyraźniej musieli przysnąć.
Nie potrafiłem sobie tego wyobrazić u siebie. W moim domu nikt nie okazywał sobie miłości, czułości czy troski. Dla ojca i matki byłem pionkiem — przedłużeniem nazwiska, rodu. Cokolwiek oni sobie tam ubzdurali. Najważniejsze dla nich było to, że mieli dziedzica, a wcale się mną nie interesowali.
CZYTASZ
BORDER 18+
RomantikLove zakochuje się w przyjacielu swojego brata, gdy ma dziesięć lat. Jej zauroczenie nigdy nie traci na sile, a wręcz się powiększa, gdy zaczyna uczęszczać do liceum, gdzie Damon jest w ostatniej klasie. Jednak między nimi są trzy lata różnicy, któr...
