Perspektywa Rayana.
Kiedy Laura wbiegła do mieszkania już wiedziałem co się dzieje. Demony nas zaatakowały. Zabrałem Leę jak najszybciej się dało do domu wodza, mogła się tam bardzo przydać, następnie pobiegłem w jak najszybszym tępie w samo centrum tej masakry, która miałam nas wykończyć.
Dołączyłem do drużyny i starałem się zebrać jak najwięcej informacji.
- Nasze przypuszczenia sprawdziły się! - usłyszałem gdzieś z boku. Nie było dobrze, oznaczało to, iż odmieńcy są dobrze poinformowani. Mieli przewagę.
- Kto jest dowódcą?! - zebranie jak najwięcej informacji, w jak najkrótszym czasie mogło nas uratować.
- Uważaj! - krzynął Jacob i rzucił się na drapieżnika, aby mi pomóc. - Stary, nie jest dobrze. Nie ma jednego przywódcy, jest ich kilku.
- Jak to kurwa! - zamurowało mnie. Jednak otępinie nie trwało dłużej. Musiałem się bronić. Pomogłem Jacobowi wykończyć jednego napastnika, i rzucił się kolejny. Demony atakowały nas jakby miały nieskończoną liczbę żyć.
To nie była zwykła wojna. To była rzeź... Wszędzie było pełno krwii, zwłoki przemienionych leżały na ulicach, ludzi nie mieli pojęcia o tej walce...
Znacie tożsamość chociaż jednego z przywódców? - zwróciłem się do przyjaciela i jednocześnie toczyłem zawzięta walkę z dwoma demonami. Udało mi się wbić w jednego i skręcić mu kark. Krew lała się niemiłosiernie, lecz drugi nie był dłużny za zabicie przyjaciela. Wgryzł się we mnie, jednak nie było to wystarczająco dokładne i wyrwał mi tylko kupe sierści. Bolało to jednak jak skurwysyn, ale nadal żyłem. I zamierzałem walczyć do końca.
- Jeszcze bardziej ci się to nie spodoba - gdy wypowiedział te słowa już dokładnie wiedziałem czyje imie zaraz usłysze... - Tatiana, jednak ma ona jakiś pomocników. Nie jestem pewnie, ale wydaje się jakby łączyło ich coś więcej niż chęc do wspólnej walki.
- Kurwa jasna, pierdolona suka! - wydarłem się rozrywając kolejnego odmieńca na części. Był to przerażający widok, krew i kości były łamane co chwile, walki z demonami są strasznie brutalne. Na szczęście często do tak agresywnych sytuacji nie dochodzi. Jednak ta walka nie może się dobrze skończyć, każda strona będzie stratna. - Gdzie ona jest?!
- Na wschodzie, wydaje nam się, że działają w trójce, ewidentnie czegoś szukają! - usłyszałem od kogoś innego.
- Nie czegoś tylko kurwa kogoś! - w tamtym momencie kawałki układanki zaczęły mi się zbierać w całość. - zaprowadźcie mnie do nich, szybko! Cole biegniesz do wodza potrzebujemy go!
- Blaze! Za mną! - usłyszałem i ryszyłem odrazu biegiem za wielkim wilkiem.
Minuty mijały, a my ledwo utrzymywaliśmy się przy życiu. Gdy dotarliśmy do dziewczyny miałem zamiar dowiedzieć się jak najwięcej.
- Rayan kochanie, tęskniłam za tobą.
- Zmień się i rozmawiaj ze mną jak z człowiekiem.
Ona dobrze wiedziała, że tak nie ma mi równych, ale zrobiła to, zmieniła się.
- Gdzie oni są? - spytałem.
- Kto? - Popatrzała na mnie i zaczęła się śmiać na cały głos. - czyżby słodki Rayan przechytrzył mnie i wiedział, iż ferelny wypadek był ustawką?
- Kurwa gdzie oni są się pytam!
- Emma! Dylan! Moi kochani, przyjaciel się za wami stęsknił - chwilę po tych słowach stanęli przedemną jako ludzie, a ja kurwa, aż niedowierzałem co się dzieje. Oni wszyscy byli w pierdolonym trójkącie i aktualnie lizali się na moich oczach.
- Pierdole to kurwa! Pogadamy normalnie czy będziecie jeszcze seks uprawiać w środku wojny?!
- Ależ skarbie tu nie ma o czym mówić. Oszukaliśmy was i tyle, nic nie zdziałasz. MY już wygraliśmy.
Chciałem dalej dyskutować, lecz zabrakło mi słów... Dziewczyna jednym zwinnym ruchem zabiła pozostała dwójkę i patrzyła na mnie chcącym zemsty oraz nienawistym wzrokiem. Chwile potem zmieniła się i zaatakowała mnie. Broniłem się automatycznie, ale moje myśli nadal były przy śmierci Dylana i Emmy...
***
Perspektywa Lei.
Nie miałam czasu, aby myśleć nad tym co dzieje się na zewnątrz. Była chyba w domu wodza i pomagałam opatrywać rannych, których co chwile przybywało coraz więcej. W głebi duszy modliłam się, aby ten jeden chłopak nie musiał się tu pojawić, by był bezpieczny.
- Moge iść sam przemyć tę ranę? - zapytał jeden.
- Pójdę z toba na wrazie co. - oznajmiłam.
Kiedy tylko przekroczyliśmy drzwi toalety chłopak zakrył mi dłonią usta i ze łzami w oczach powiedział.
- Przepraszam, nie chcę tego robić, ale jak nie wykonam rozkazu zabiją moich bliskich. Oni ich kurwa przetrzymują. - załkał, spojrzał mi w oczy i... - przeprasz...
Tyle słyszłam, ponieważ straciłam przytomność. Kiedy się obudziłam byłam w nieznanym mi pomieszczeniu. Można by pomyśleć, iż zamknęli mnie w jakimś schowku na miotły lub w piwnicy, lecz nie. Byłam w jakiejs sypialni, nawet nie miałam zwązanych dłoni.
Wstałam z wygodnego łóżka, po czym podeszłam do okna. Jedank to co tam zauważyłam całkowicie mnie przeraziło... Momentalnie zrobiło mi się gorąco oraz słabo, cofnęłam się spowrotem do łóżka.
Na zewnątrz pełno było krwii i martwych demonów. Nie były one w jednym kawałku, ich martwe ciała były porozrywane oraz porozrzucane po mieście.
Gdy otępienie, po zobaczeniu tej masakry, ze mnie zeszło podeszłam do drzwi, aby zobaczyć czy są otwarte. Oczywiście były zamknięte na klucz. Wiec, żeby stąd wyjść zostawało mi okno. Musiałam spróbować.
Otworzyłam okno, następnie wdrapałam się na parapet. Na całe szczęście odrazu pod oknem był dach, po którym mogłam swobodnie zejść.
Nie wiedziałam jednak po co mnie zamknęli, więc musiałam się ukrywać. Szybko schowałam się do lasu i szłam przed siebie, by dojść gdziekolwiek.
Nagle usłyszałam czyjeś kroki, pośpiesznie się ukryłam wstrzymując oddech, aby nie wydać z siebie żadnego odgłosu.
Kroki zbliżały się, a ja wiedziałam, że już jest po mnie.
- Kurwa Lea, co ty tu robisz?! - usłyszałam znajomy głos i odrazu poczułam ulgę. - tu jest niebezpiecz...
Kiedy chciałam się odwrócić, by zobaczyć, dlaczego przerwał. Zobaczyłam tylko jak jego ciało upada na ziemię kołomnie...
- Hahahah i co teraz gówno zrobisz bez swojego bohatera. Teraz zabić cię to będzie już pestka. - usłyszałam szyderczy głos Tatiany...
CZYTASZ
Miasto Nocy
Fiksi RemajaGdy Lea odkrywa prawdę jej świat wywraca się do góry nogami, a chłopak o złotych oczach komplikuje to jeszcze bardziej. Czy uda jej się to wszystko ułożyć i czy wyjdzie z tego żywa? Książka zawiera wulgaryzmy i treści nieodpowiednie dla niektórych u...
