21

256 16 16
                                        

- Dobra patrol 23s zbierajcie się do sali techników, Mary sprawdź logowanie telefonu pana Antony Matheus - rzekł policjant przez krótkofalówkę.

- Będziemy panią informować - dodał.

- Jadę z wami - powiedziałam.

- Zaburzy to akcję - rzekł.

- Będę w aucie tylko, przysięgam - powiedziałam.

- No dobra, a pan też jedzie by ją pilnować - dodał policjant.

- Mamy lokalizację wysyłam - rzekł głos w krótkofalówce.

- Jedziemy - odpowiedział policjant.

Droga wydawała się niezmiernie długa. Bardzo się bałam.

- Będzie dobrze, jedziemy po nią - rzekł Neymar i chwycił mnie za rękę.

Uśmiechnęłam się tylko i ścisnęłam jego dłoń. Zatrzymaliśmy się na rozwidleniu dróg. Wszędzie był las.

- Poznaje to miejsce, nieopodal był domek myśliwczy mojego męża i jego kolegów - rzekłam.

Wysiedliśmy z auta i poszliśmy. Po chwili zobaczyliśmy drewniany domek w środku lasu.

- Proszę tu czekać - powiedział policjant i wszedł z patrolem uzbrojonym do domku.

- Policja ręce do góry! - usłyszałam krzyk.

Był strzał, nawet kilka. Z domku wybiegli ludzie. Nikt nie miał Lily. Zobaczyłam w pośród nich mojego męża.

- Tony - powiedziałam do Neymara.

Neymar podbiegł i rzucił się na Tonego. Miał przewagę, bo był silniejszy.

- Gdzie jest dziewczynka? - spytał ostro, przyciskając do drzewa Antonego.

Podbiegłam do nich.

- Gdzie masz Lily?! Jak mogłeś! - zaczęłam wrzeszczeć i uderzać w drzewo obok.

- Emily cholera przestań, nie da się z tobą, potrzebowałem kasy, a ty tylko oszczędzałaś na to dziecko - krzyknął Tony.

- Ona jest chora! - wrzasnęłam.

- Była - powiedział cicho.

- Co? - spytałam i usłyszałam podjazd karetki.

Ratownicy wbiegli do środka.

- Co ty zrobiłeś? - spytałam przestraszona.

Neymar wziął i zaciągnął do domku Tonego i razem ze mną weszli.

Widziałam ratowników przy Lily. Jeden pokręcił głową i tylko odrzekł.

- Stwierdzam zgon, maleństwo nie żyje

It was always about youOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz