Głośny oddech odbił się echem od wysokich ścian, torując sobie drogę przez niekończący się korytarz; nerwowość wypływająca w przebraniu westchnienia, tryskająca z miękkich warg, które zostały
zaciśnięte pod ostrymi zębami z niepokojem, zaciśnięte pośród wiszącej głowy z pięścią wzniesioną przed brązowymi drzwiami.
Czas skoordynowany z głośnym biciem serca chłopca, gdy jego knykcie dotknęły drewnianych drzwi, a uderzenie spowodowało słyszalne pukanie, które rozniosło się po ostrych kątach cichego domu.
Po głośnym dźwięku nastąpił kontrastujący cichy i słaby dźwięk, sugerujący przesuwanie się i szuranie po drugiej stronie, i jeszcze zanim piętnastolatek zdążył się przygotować, klamka u drzwi drgnęła. Jego głowa wystrzeliła w górę na widok, na który jego oczy płonęły, widok, którego jego ciało nie było wystarczająco silne, by zobaczyć.
Stał tam jego starszy brat ze spuszczoną głową, prawdopodobnie w poczuciu winy, prawdopodobnie po nieudanych próbach ukrycia podpuchniętych, czerwonych oczu i zalanych łzami policzków, które zawsze wyrażały radość, ale teraz dźwigały ciężar łez.
Udręczone uczucie przesączyło się przez zaciśnięte serce młodszego; wyrzuty sumienia pogrążone w złości na samego siebie, tryskające w żyłach kierujące przebiegiem jego drżącego ramienia, które subtelnie, ale powoli sięgało do pochylonego ramienia.
Długi, powolny ruch długich, drżących palców powoli ustał; kontakt, którego szukał, był wciąż gęsto od siebie oddalony. Czas zatrzymał się, gdy dotyk pozostał niewyczuwalny, a palce odkryły, że w mózgu panował istny chaos.
Drżące palce zwinęły się w pięść, czując, że porażka tłumi je pod wpływem niewidzialnego szkła wahania, blokującego sceptyczny umysł. Szklankę, która bała się rozbić nawet przy najdelikatniejszym podmuchu wiatru.
– J-jisung. – drżący, słodki, ale pozbawiony radości głos przepłynął przez gęste powietrze otaczające dwóch chłopców, pękając w połowie drogi, przebijając się przez sforę rozdzierających serce głosów, które odbijały się echem w umyśle starszego.
Zmysły jisunga walczyły między sobą, co robić. Nie miał odwagi stawić czoła Seungminowi. Czuł się taki mały, a poczucie winy, w którym uwięzione było jego kruche serce, wydawało się tak wielkie jak jego własny cień, malujący ścianę słabo oświetlonego korytarza.
Stał z niejasnym umysłem; ponure odrętwienie przebijające się przez pochyloną głowę i rozluźnione ramiona; jego kolana słabną od wewnętrznego drżenia.
Dwie miękkie pary ust rozchyliły się, szukając słów, by wytańczyć ich uczucia, wyśpiewać przeprosiny. Ale serce? serce trzęsło się w pustce bolesnych emocji.
Mgła przysłoniła wizję młodszych oczu, zarysowując pewne pieczenie w oczkach; chłopiec mrużył je, unikając spływania łez. Nie miał nawet odwagi się załamać. Za pomocą której jego mózg zaznaczył czas, aby jego serce przejęło kontrolę.
★★★★★
Kruche kolana drżącego wewnętrznie siedemnastolatka nie miały już siły, by pozostać w pozycji; apel pozbawionego życia, czującego ciała, by upaść na zimną podłogę, było hipnotycznie kuszące dla każdego centymetra ciała chłopca. Pomysł, by pozwolić wszystkim ciepłym łzom i migotliwym emocjom zaćmiewającym jego zmysły spłynąć w dół, powoli szukając dominacji nad mrowiącym sercem, wywarł na nim kuszący wpływ.
Jego usta rozchyliły się, ale jego struny głosowe wyczuły czynność wypuszczania słów, męczące. Jego wydrążone ciało wydawało się słabe i lekkie pod ciężką głową pełną głosów prowadzących jego pustą duszę i zanim mógł nawet dostrzec scenariusz, który zdawał się reprezentować jego własna postać, jego oczy ujrzały zbliżającą się podłogę; jego kolana uginały się tak subtelnie, że akcja umknęła widokowi drugiego chłopca, który stał przed nim, walcząc z samym sobą.
Ciało starszego czekało na zimne uderzenie, pozwalając mu opaść swobodnie na ziemię w synchronizacji z kroplą, która powoli spływała po jego opuchniętym oku.
Gdy ciało wymknęło się spod kontroli, ciepła para ramion przyciągnęła delikatne ciało do ciepłego uścisku, eliminując jej kontakt z kafelkami podłogi.
Wygodny uścisk sprawił, że Jisung się załamał. Jego głos drżał, a usta drżały, gdy ciągle mamrotał ,,przepraszam”.
Seungmin poczuł ukłucie w klatce piersiowej i zrobił wszystko, by uwięzić głosy jego wnętrzności, zaciskając pięści, które spoczęły owinięte wokół drżącej postaci Jisunga. Wziął głęboki oddech, pozwalając przezroczystym kroplom spłynąć po jego policzkach, budując w sobie odwagę, by się odezwać. – T-to nie twoja wina, Jisung... ja jestem tym jedynym... któremu powinno być przykro... ja... przepraszam Jisung... ja przepraszam... tak mi przykro.. – jego palce gładziły miękkie włosy starszego, aby uspokoić jego roztrzęsione ciało, podczas gdy jego własne, krótsze, zaczęło falować w płaczu.
★★★★★
Ciemny cień długich palców, które kładły się na czarnych klawiszach, wystukiwały co jakiś czas głośne kliknięcia; postać pochylona głęboko w stronę migającego ekranu; oczy utkwione w nieustannie poruszających się znakach i cyfrach.
Język prześledził głębię wyczekujących warg; Gęsty, słyszalny gul w suchym gardle, gdy kościsty palec przeniósł swój ciężar na lewy klawisz czarnej myszy; czekoladowe kule zabarwione ciemnością ekranu aż do najdrobniejszego ruchu czarnego urządzenia.
Zniecierpliwione oczy zwróciły się na ekran, zaznaczając fioletową jasność, śledząc krawędzie myszki.
Cisza była wszystkim, słychać było, jak długie ściany tonęły w najczarniejszym cieniu; miękkie uszy pieściły głośne tykanie zegara, zanikające w bezczasowym biciu serca.
Czas zwalnia, tęsknie powtarzając falującą skrzynię oczekiwań; rzęsy całujące tak delikatnie policzki, wielokrotnie współgrające z niespokojnym biciem serca.
Różowy uśmieszek malował zdyszaną twarz, ukrywając światło wpadające przez mleczny ekran.
Żyłkowate ręce odpychające się od stołu; ramiona rozluźniają się płynnie, wygładzając napięte czoło, a rozluźnione plecy wpadają w skórę siedzenia.
Ramiona poruszają się w koordynacji z bezdechowymi wydechami psychotycznego śmiechu, rezonując jedynie ze świszczącymi oddechami; klatka piersiowa unosi się i opada ciężko, synchronizując się z aktem.
– Wreszcie... zrobiłem to... teraz będziesz mój... tylko... mój... – niebezpiecznie słodki głos zabrzmiał pomiędzy ciężkimi zaciągnięciami. – Teraz muszę...
CZYTASZ
again | Banginho/Minchan [PL]
AzioneMinho i Chan byli małżeństwem od prawie dwudziestu lat i mieli uroczą i szaloną rodzinę z czwórką dzieci... wszystko szło normalnie (nie do końca lol) aż... Minho zaszedł w ciążę... znowu... oryginał: Febreze_Is_Tasty tłumaczenie: ©dupatwojejmamy s...
![again | Banginho/Minchan [PL]](https://img.wattpad.com/cover/343475519-64-k469381.jpg)