Jak żyć z nieobecnością kogoś, do czyjej obecności było się przyzwyczajonym? Gdyby tylko dobry Google znał odpowiedź...
Od incydentu na parkingu restauracji minęło już kilka dni. Kilka dni pełnych wiadomości, telefonów, błagalnych spojrzeń, prób złapania jego uwagi — zaskakiwania go przed i po treningach. I za każdym razem ta sama odpowiedź: „Proszę szanować mój czas."
W końcu zmęczyła się błaganiem. Zaczęła go unikać.
Czas spędzony z dala od Pabla powoli ją wyniszczał. Rano nie czuła już tej ekscytacji po przebudzeniu, traciła motywację, gasła nadzieja, że kiedykolwiek będą razem. Popołudnia były takie puste bez niego — bez jego żartów, chłopięcych wybuchów złości, bez przesadnej czułości. Tęskniła za nim tak bardzo, że nawet skontaktowała się z Isobel.
Nie po to, by szukać pocieszenia — wiedziała, że chce być tylko z Gavim — ale by przeprosić ją za trudne chwile w klubie i za wszystko inne. Przy okazji dowiedziała się też o rozmowie, którą Isobel odbyła tamtej nocy z Sevillianinem.
Z drugiej strony Pablo był w rozsypce. Czy bolało go, gdy starszy chłopak przestał nalegać? Oczywiście. Wiedział, że powinien odsunąć się od Pedriego, by sobie wszystko poukładać, ale nie potrafił. Chciał zachować ich przyjaźń, choć uczucia, które żywił, stawały się coraz trudniejsze do ukrycia.
Za każdym razem, gdy widział go śmiejącego się z innymi, serce mu się krajało. Chciał być powodem jego uśmiechu, chciał słuchać jego śpiewu w samochodzie, zasypiać przytulony do niego, słuchać jego kiepskich żartów i czuć jego ciepłe pocałunki... Tak bardzo tęsknił za jego obecnością. A teraz, gdy Pedri przestał zabiegać o kontakt, Pablo bał się, że nie wytrzyma dłużej.
— Gavi? Gavi!
— Co? — głos siostry wyrwał go z rozmyślań.
— Co jest z tobą nie tak? — zapytała.
Sam zadawał sobie to pytanie. Co jest ze mną nie tak? I dlaczego Google nie zna na to odpowiedzi?
— Nic — odpowiedział, choć jej spojrzenie mówiło, że nie uwierzyła.
— Czy kiedykolwiek czułeś, że chcesz być z kimś, ale się boisz? — wyrzucił z siebie.
To nie było coś, co łatwo mogła naprawić dobra rada siostry.
— Nie musisz mówić "ktoś", wiem, że chodzi o Pedriego. Co się stało?
Aurora zawsze była bystra. On i Fer dowiedzieli się wszystkiego, choć nikt im niczego nie powiedział.
— Co się ze mną dzieje? — zapytał w końcu.
I opowiedział jej wszystko: od wydarzeń w klubie po kolację z kolegami. Aurora słuchała w milczeniu, próbując wszystko przetrawić.
— Wow... Jestem w szoku — powiedziała w końcu. Rodrigo wydawał się miłym facetem.
Pablo też tak sądził — do momentu, gdy Rodrigo zaczął łapać Pedriego za koszulę i traktować go jak swoją własność, choć przecież nic ich nie łączyło.
— Ludzie często są niepewni siebie, Gavi — zaczęła Aurora. — Nie tylko w wyglądzie czy zachowaniu, ale też w relacjach. Pedri mógł poczuć się zagrożony, widząc cię z Rodrigo. Może pomyślał, że chcesz go zastąpić.
Pablo słuchał uważnie. Czuł, jak jej słowa trafiają w samo sedno.
— W takich sytuacjach pojawia się zazdrość. Ale to tylko zasłona, która zakrywa to, co naprawdę czujemy — wyjaśniła siostra.
Pablo pokiwał głową, choć wciąż nie wiedział, co powiedzieć.
— To oczywiście nie usprawiedliwia tego, że cię uderzył, ani tego, że Rodrigo też próbował cię uderzyć — dodała.
— Dzięki — odpowiedział cicho. Jej słowa pomogły, ale wciąż miał wątpliwości.
CZYTASZ
Hungry for Life
FanfictionGłodny życia. Pomimo posiadania wszystkiego, Pedri czuł, że czegoś mu brakuje, czuł ogromną pustkę i nigdy nie przypuszczał, że znajdzie ją w swoim rywalu, Gavim, który nigdy nie przypuszczałby, że kanarek go pokocha. Książka jest własnością @realsk...
