19.

146 7 0
                                        

Po raz pierwszy w życiu Gavi nie chciał mieć nic wspólnego z piłką nożną. Bez piłki, bez trawy, bez butów, bez bramek, bez niczego.

Porażka z Marokiem pozostawiła w jego ustach gorzki smak, którego nigdy więcej nie chciał poczuć.

Był tak wdzięczny, że Barça była na tyle hojna, by dać mu wakacje.

Jego rodzina wróciła wcześniej z Kataru, Gavi nie zastanawiał się dwa razy, zamierzał wykorzystać swój urlop i pojechać do Sewilli.

Pakował swoją walizkę, ale ktoś bardzo natarczywie wybierał jego telefon

- Co do kurwy

"Skurwysynu, co ci zajmuje odebranie tego pieprzonego telefonu!"

-Cześć, jak się masz? W porządku, a ty? Bardzo dobrze, DZIĘKUJĘ ZA PYTANIE!- odpowiedział sarkastycznie.

"Co dzisiaj robisz?"

-Tak naprawdę nic - ich podróż była dopiero następnego dnia.

"Masz szczęście, co? Chodźmy, inni już przyszli"

- Co oni zamierzają zrobić? -wiedział, że mówiąc "inni" miał na myśli przyjaciół z Masii.

"Nie wiem, pójść na kręgle czy cokolwiek innego"

- W porządku - propozycja innych nie brzmiała zbyt źle, żeby go rozproszyć, miał tylko nadzieję, że nie skończą w jakiejś norze pijąc alkohol jakby to był sok - Ale przyjeżdżasz po mnie

"Tak dzieciaku".

                              .....
"Byłeś zajebisty" musiał pomyśleć, zanim zgodził się odejść, ponieważ wszystko, o czym rozmawiali, to piłka nożna i jeszcze więcej piłki nożnej. Gdy tylko wsiadł do samochodu, zaczęli go przesłuchiwać, jakby był na miejscu zbrodni: "Jakie to uczucie strzelić gola na mistrzostwach świata", "Gdzie zdobyłeś MVP", "Co robili z reprezentacją", "Czy widziałeś Messiego" i bla bla bla.

-Tak, to był tylko gol, chłopaki- próbował zbagatelizować komentarze, choć w głębi duszy lubił je słyszeć.

-Co ty mówisz, człowieku? Nawet księżniczka Leonor już znowu zrobiła na ciebie oczy, ludzie zrobili zamieszanie tylko dlatego, że król poprosił go o podpisanie koszulki z jego numerem i wszyscy zaczęli zakładać, że to dla jego córki - miał dość, koszulka została podpisana przez wszystkich, nawet nie wiedział, że w Hiszpanii są jeszcze królowie i nawet nie widział Leonor na własne oczy.

-Wyglądasz fajniej, kiedy jesteś cicho.

-Przepraszam, ale spójrz, to wcale nie jest złe -pokazał mu zdjęcie.

-Nie, dzięki - odsunął telefon od twarzy.

-Nie masz dziewczyny? -Gavi potrząsnął głową - Nawet nie flirtujesz?

-Nie flirtujesz? Nie chłopaki, moją jedyną miłością jest piłka nożna - zaśmiali się wszyscy, może wyjście z nimi nie było takim złym pomysłem.

-Myślę, że Donovan ma nam coś do powiedzenia, prawda? -powiedział jeden z wielu, którzy tam byli.

-O czym?

-Widzieliśmy cię, kto jest szczęściarą?

Odezwał się kolejny głos.

-A raczej pechową - szepnął Pablo.

-Ona nie jest moją dziewczyną, jest moją najlepszą przyjaciółką.

-Tak, ale jesteś o nią zazdrosny, jakby nią była - Wszyscy byli bardzo rozbawieni, oceniając życie miłosne swojego przyjaciela, Gavi nie tak bardzo, dopóki nie usłyszał "najlepszej przyjaciółki" i "jesteś o nią zazdrosny, jakby była moją najlepszą przyjaciółką".

Hungry for LifeOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz