Po raz pierwszy w życiu Gavi nie chciał mieć nic wspólnego z piłką nożną. Bez piłki, bez trawy, bez butów, bez bramek, bez niczego.
Porażka z Marokiem pozostawiła w jego ustach gorzki smak, którego nigdy więcej nie chciał poczuć.
Był tak wdzięczny, że Barça była na tyle hojna, by dać mu wakacje.
Jego rodzina wróciła wcześniej z Kataru, Gavi nie zastanawiał się dwa razy, zamierzał wykorzystać swój urlop i pojechać do Sewilli.
Pakował swoją walizkę, ale ktoś bardzo natarczywie wybierał jego telefon
- Co do kurwy
"Skurwysynu, co ci zajmuje odebranie tego pieprzonego telefonu!"
-Cześć, jak się masz? W porządku, a ty? Bardzo dobrze, DZIĘKUJĘ ZA PYTANIE!- odpowiedział sarkastycznie.
"Co dzisiaj robisz?"
-Tak naprawdę nic - ich podróż była dopiero następnego dnia.
"Masz szczęście, co? Chodźmy, inni już przyszli"
- Co oni zamierzają zrobić? -wiedział, że mówiąc "inni" miał na myśli przyjaciół z Masii.
"Nie wiem, pójść na kręgle czy cokolwiek innego"
- W porządku - propozycja innych nie brzmiała zbyt źle, żeby go rozproszyć, miał tylko nadzieję, że nie skończą w jakiejś norze pijąc alkohol jakby to był sok - Ale przyjeżdżasz po mnie
"Tak dzieciaku".
.....
"Byłeś zajebisty" musiał pomyśleć, zanim zgodził się odejść, ponieważ wszystko, o czym rozmawiali, to piłka nożna i jeszcze więcej piłki nożnej. Gdy tylko wsiadł do samochodu, zaczęli go przesłuchiwać, jakby był na miejscu zbrodni: "Jakie to uczucie strzelić gola na mistrzostwach świata", "Gdzie zdobyłeś MVP", "Co robili z reprezentacją", "Czy widziałeś Messiego" i bla bla bla.
-Tak, to był tylko gol, chłopaki- próbował zbagatelizować komentarze, choć w głębi duszy lubił je słyszeć.
-Co ty mówisz, człowieku? Nawet księżniczka Leonor już znowu zrobiła na ciebie oczy, ludzie zrobili zamieszanie tylko dlatego, że król poprosił go o podpisanie koszulki z jego numerem i wszyscy zaczęli zakładać, że to dla jego córki - miał dość, koszulka została podpisana przez wszystkich, nawet nie wiedział, że w Hiszpanii są jeszcze królowie i nawet nie widział Leonor na własne oczy.
-Wyglądasz fajniej, kiedy jesteś cicho.
-Przepraszam, ale spójrz, to wcale nie jest złe -pokazał mu zdjęcie.
-Nie, dzięki - odsunął telefon od twarzy.
-Nie masz dziewczyny? -Gavi potrząsnął głową - Nawet nie flirtujesz?
-Nie flirtujesz? Nie chłopaki, moją jedyną miłością jest piłka nożna - zaśmiali się wszyscy, może wyjście z nimi nie było takim złym pomysłem.
-Myślę, że Donovan ma nam coś do powiedzenia, prawda? -powiedział jeden z wielu, którzy tam byli.
-O czym?
-Widzieliśmy cię, kto jest szczęściarą?
Odezwał się kolejny głos.
-A raczej pechową - szepnął Pablo.
-Ona nie jest moją dziewczyną, jest moją najlepszą przyjaciółką.
-Tak, ale jesteś o nią zazdrosny, jakby nią była - Wszyscy byli bardzo rozbawieni, oceniając życie miłosne swojego przyjaciela, Gavi nie tak bardzo, dopóki nie usłyszał "najlepszej przyjaciółki" i "jesteś o nią zazdrosny, jakby była moją najlepszą przyjaciółką".
CZYTASZ
Hungry for Life
FanfictionGłodny życia. Pomimo posiadania wszystkiego, Pedri czuł, że czegoś mu brakuje, czuł ogromną pustkę i nigdy nie przypuszczał, że znajdzie ją w swoim rywalu, Gavim, który nigdy nie przypuszczałby, że kanarek go pokocha. Książka jest własnością @realsk...
