31.

80 4 0
                                        

Słyszał szloch, krzyki i szum wody lejącej się z pryszniców. Brzmiało to okropnie, rozdzierająco, jakby ktoś został strasznie zraniony.

Ruszył w tamtym kierunku, obawiając się, co może zastać — ludzie rzadko krzyczeli podczas kąpieli. Był pewien, że to nie mógł być członek personelu. To musiał być zawodnik, może ktoś z drużyny młodzieżowej, albo Bóg wie kto.

Zdziwił się, widząc wystające spod jednego z pryszniców buty. Na pierwszy rzut oka widać było, że należą do zawodnika, ale trudno było stwierdzić którego. Kilku nosiło te same modele Adidasa — sponsorowane przez klub — więc trudno było zgadnąć, kto tam płakał tak rozpaczliwie.

Wahał się, czy otworzyć drzwi, które i tak nie były zamknięte. W końcu, drżąc ze strachu, uchylił je i zobaczył przerażający widok.

Pedri siedział w kącie, szlochając niepocieszony. Wciąż miał na sobie mokre ubrania treningowe, a zimna woda lała się na niego z prysznica. Obejmował siebie ramionami, próbując się ogrzać, a jego oczy były spuchnięte i czerwone od płaczu — musiał płakać od dłuższego czasu.

— Pedro, co ty robisz? — Gavi wszedł do małego boksu, zamknął drzwi na klucz i chwycił chłopaka za ramiona, próbując wyciągnąć go spod prysznica. Pedri jednak od razu odsunął się na bok, gdy tylko poczuł dotyk.

— Wiedziałeś i nic nie powiedziałeś! Cały pieprzony świat wiedział! Oni wiedzieli przede mną! — wykrzyknął przez łzy.

— O czym ty mówisz? — Gavi nie rozumiał, ale musiało chodzić o coś poważnego, skoro Pedri był w takim stanie. Jeszcze raz podszedł do niego, tym razem z ręcznikiem, i delikatnie owinął go nim. Pedri tym razem się nie sprzeciwił.

— Chodź, pomogę ci.

— Wiedziałeś, Fer wiedział... i nikt mi nie powiedział — wyszeptał Pedri, podczas gdy Gavi zdejmował mu mokre buty i ubrania. Kiedy skończył, zaprowadził go pod gorący prysznic i zaczął go delikatnie myć. Sytuacja była dziwna — nigdy nie wyobrażał sobie, że będzie kąpać kanarka — ale Pedri nie był w stanie zrobić tego sam. Nawet jeśli Gavi był na niego zły, nie mógł go tak zostawić. Gdyby został w zimnej wodzie, mógłby się poważnie rozchorować.

— Co się stało? — zapytał cicho, gdy pomagał mu się ubierać. Pedri już nie płakał, ale wciąż milczał, wpatrując się w pusty punkt na ścianie.

— Możesz mi powiedzieć?

— Wszyscy wiedzą, że go skrzywdziłem... Jestem potworem, Gavi — wychrypiał.

— O czym ty mówisz?

— Wszyscy to mówią. Jest tyle wiadomości. Wszystkie mówią to samo. Jestem potworem! — znów łzy zaczęły spływać po jego policzkach. Widok Pedriego w takim stanie był druzgocący. Przypominał najgorszy czas, kiedy na początku 2022 roku doznał kontuzji i wpadł w depresję.

— Powiedz mi, o co chodzi. Nie mogę ci pomóc, jeśli nie wiem.

— Nie chciałem go uderzyć, przysięgam! — Pedri spuścił wzrok na swoje dłonie. — Nie wiem, co się ze mną stało. Nic nie pamiętam...

Teraz wszystko zaczęło się układać w całość. Gavi zrozumiał, że Pedri naprawdę nie wiedział, co się wydarzyło.

— Skąd się dowiedziałeś?

— Pracownicy mi powiedzieli... Jest nagranie. Mówili, że to trwało już od jakiegoś czasu. Ale dzisiaj...

— Przepraszam — wyszeptał Gavi. Wiedział, że przeprosiny nie naprawią sytuacji, ale nienawidził widzieć Pedriego w takim stanie: spuchnięte oczy, zaczerwieniona twarz, dłonie poranione od zaciskania pięści, sine usta od lodowatej wody...

Hungry for LifeOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz