Zgodnie z waszymi prośbami, jak i głosowaniem na instagramie zebrałam się i napisałam mały bonus tego, jak to wszystko wyglądało gdy nasza dwójka nie miała ze sobą kontaktu i jak to wszystko się potoczyło... że wyszło, jak wyszło.
Miło było mi wrócić do tych bohaterów i tych scen... Serio...
W zanadrzu mam jeszcze jeden rozdział dodatkowy (dokładnie świąteczny - bo właśnie w tym okresie go pisałam, ale jak same wiecie w tamtym czasie odeszła bliska mi osoba, wiec przerwałam pisanie) Drugi Bonus tyczy się tego, jak wszystko wyglądało później...
A jak wiemy z tą dwójką nigdy nie jest kolorowo
Na chwilę obecną udostępniam tylko jeden - ten który jest skończony. Z świątecznym nie mam pojęcia jak będzie.
Pierwsza część wciąż jest w redakcji. Mam nadzieje, że nowe sceny i dialogi między bohaterami pochłonął was tak jak na samym początku pierwsza część (która zawiera mnóstwo scen i opisów, których nienawidzę i aż ciężko mi się je czyta...)
Dobrze nie zanudzam i przechodzę do rzeczy, miłego czytania i buziole!!
– Życzę ci jak najlepiej i wierzę, że postąpisz słusznie.
Tymi słowami pożegnała mnie terapeutka, z którą nie rozstawałam się odkąd wyszłam ze szpitala. Posyłając w jej stronę uśmiech, opuściłam budynek, który przez cztery miesiące był moim drugim domem. Zawsze starałam się być szczera i angażować w to co dotyczyło mnie, ale w jednym dniu o tym wszystkim zapomniałam.
~ . ~
– Jak się czujesz? – Zapytała Alex na głośnomówiącym, gdy siedziałam na kanapie. Jadłam już ostatniego tosta, wpatrując się w ekran telewizora.
Nie miałam nawet pojęcia co oglądałam, bo głową byłam zupełnie gdzie indziej – a dokładnie tam, gdzie przebywała moja najlepsza przyjaciółka.
– Dobrze, właśnie pochłaniam ostatnie jedzenie z mojej lodówki.
– Długo będziesz jeszcze paplać? – Głos Lorenzo wybrzmiał w tle, na co w reakcji przewróciłam oczami.
– Nie to żeby coś, ale ja byłam pierwsza w jej życiu. – Odezwałam się, wiedząc doskonale, że mnie nie słyszy.
W głowie widziałam uśmiech Alex, ale utrapienie z jakim mierzyła się na co dzień ją dobijało. Byłam nim ja. Ciężko było jej pogodzić swoje obecne życie z moim, a mimo to walczyła jak dzielna lwica.
– Wchodzimy za dziesięć minut Alex! – Krzyknął ponownie Lorenzo, na co mój uśmiech nieco zbladł.
Wiedziałam, że skoro milczała na temat wyjścia, musiało to dotyczyć tylko jednej osoby – Dragona. Serce na wydźwięk jego imienia w mojej głowie sprawił, że serce zaczęło bić szybciej. Poczułam skurcz w brzuchu i na moment odłożyłam tosta, którego prawie już kończyłam.
Dragon od momentu wyjścia ze szpitala nie kontaktował się ze mną, tak jak tego chciałam. Widziałam go jedynie czasami, głównie jak przechadzał się po korytarzu rozmawiając z lekarzami, czy Alex ale nigdy nie wszedł do sali.
Momentami mój palec zastygał nad jego kontaktem w telefonie, czasami czytałam stare rozmowy.. Ostatnie co do mnie napisał, to ''Gdzie się schowałaś mi ciello, przyszedłem po buziaka'' Napisał go w tym samym dniu, w którym tańczyłam w Scelcie.
