5

301 20 1
                                        

Wpadłam do domu, plecak rzuciłam gdzieś w kąt, to samo robiąc ze sobą tyle, że na kanapę. Jęknęłam cicho i zamknełam oczy. Wow. Zrobiłam niezły sajgon. Jestem w tej szkole jeden dzień. JEDEN DZIEŃ. Ale zdążyłam już zyskać i przyjaciół, i wroga. Mimo to trzeba przyznać - zrobiłam to w wielkim stylu.
- Panienko Rose? - zagrzmiał głos z kuchni. Otworzyłam jedno oko.
- Tak Leno?
- Ma panienka ochotę na babeczki?
Na te słowa migiem zerwałam się do pozycji siedzącej.
- BABECZKI?!
- Tak, z czekoladą. - powiedziała gosposia kuszącym tonem. Dwa razy nie trzeba było mi powtarzać. Pięć minut później leżałam na łóżku w moim pokoju z talerzem babeczek, oglądając seriale w TV.
Oglądałam już szósty... Szósty? A może siódmy? (Jakoś po czwartym straciłam rachube) odcinek Teen Wolf, po raz setny rozpływając się na materacu na widok Dylana O'Briena , kiedy rozdzwonił się mój telefon.
- Co? - rzuciłam. Na prawdę NIE LUBIĘ, kiedy ktoś przerywa mi fantazje o moich ulubionych aktorach.
Nie dziwić się , że jestem wredna.
- Rose? Gdzie jesteś?- zapytała April.
- W domu... A co?
- Cholera, dziewczyno! Za godzinę mamy być w kinie, a ty miałaś wcześniej do mnie wpaść, zapomniałaś?!
- Only shit! - pisnęłam patrząc na zegarek. 17:59. Serio?!- April, będę u ciebie za dwadzieścia minut! - nie czekając na jej odpowiedź, rozłączyłam się i wstałam z łóżka... Cóż, przynajmniej CHCIAŁAM wstać. Znając moje szczęście ( czujecie sarkazm ) po prostu MUSIAŁAM zaplątać się w kołdrę, co skutkowało bliskim spotkaniem z podłogą. Przeklinając wszystko co się rusza, wyplątałam sie ze zdradzieckiej rzeczy i rzuciłam do szafy. Wyciągnęłam pierwsze lepsze spodnie i T-Shirt. Jak się potem okazało, całkiem trafnie. Czarne spodnie z wcięciami na kolanach z wysokim stanem i szarą bluzkę z napisem " I DON'T LISTEN YOU. " osłaniającą pępek. Włosy rozpuściłam, poprawiłam makijaż dodając do niego czerwoną szminkę, zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy i po krótkim " WYCHODZĘ!!! " , wybiegłam z domu. April mieszka dwie ulice ode mnie, postanowiłam nie angażować mój samochód. Pięć minut później byłam u April. Miała bardzo ładny dom - duży, ale nie za duży, w białym kolorze z dużymi okiennicami. Przed drzwiami stała dziewczyna z groźną miną.
- April! Stra-strasznie cie przepraszam! - wysapałam. - Nie... Nie zauważyłam, że już... Tak późno.
April przez chwilę udawała surową, ale po chwili przewróciła oczami i cicho się zaśmiała.
- No dobra, już dobra... Zdążyłaś. Sam zaraz tu będzie.
- Jak dobrze... - westchnęłam opierając się o ścianę.
Sam zaparkował samochód dosłownie minutę później. April pobiegła do niego , otworzyła drzwi i usadowiła się z przodu uprzednio całując chłopaka w policzek. Ja usadowiłam się obok Justina. Przywitaliśmy się wszyscy i rozmowa zeszła na boczny tor. Jakieś dziesięć minut później Justin podawał mi popcorn w sali kinowej. Okazało się, że idziemy na Papierowe Miasta. Fajnie. Lubie Johna Greena, Gwiazd Naszych Wina mocno chwytało za serce.
Chociaż nie jestem miłośniczką romansów, ani dramatów, zarówno GNW jak i Papierowe Miasta podobały mi się. Podczas seansu Justin, który siedział po mojej prawej, gapił się na mnie. Ewidentnie wlepiał we mnie gały. Widziałam to , chociaż na sali panowała ciemność. Ostatecznie udawałam, że tego nie widziałam i zachowywałam się normalnie. Chociaż nie. Zachowywałam się jak JA. A normalność i ja, mocno się wykluczają.
Było serio fajnie. Siedząc potem w samochodzie Sama, śmialiśmy się, rozmawialiśmy i shippowaliśmy Justina i sprzedawcę biletów, który głęboko się na chłopaka zapatrzył. Super spędziłam czas.
Nawet nie zauważyłam, kiedy wracałam ulicą do domu. Szłam spokojnie, nigdzie się nie spiesząc, wpatrując w gwiazdy migoczące na niebie. Nagle usłyszałam za sobą szelest. Odwróciłam się, ale nikogo nie było. Szłam dalej. Po chwili dźwięk się powtórzył. Znowu odwróciłam się za siebie i tym razem zobaczyłam. Wysoki facet w kapturze, z nisko spuszczoną głową szedł szybko w moją stronę. Przyspieszyłam kroku, by po chwili zacząć biec. Moje serce biło jak oszalałe. Emocje wzięły górę. Czułam panikę narastającą we mnie z każdym krokiem. I kiedy już maślałam, że faceta zgubiłam, poczułam czyjeś ręce na moich ustach.

Harry Styles? No, thanks.Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz