*Muzyka na górze, polecam*
Penny
Czuję, że atmosfera w pokoju rośnie. Przełykam gulę w gardle nie wychylając głowy zza ściany. Dobrze wiem co mnie czeka. Kilkadziesiąt pistoletów zostało wycelowanych w czterech chłopaków. Zginą bo jestem idiotką. Przyciągam do siebie same problemy i nic poza tym. Dobrze wiem, że Harry nie odpuści. Muszę podjąć właściwą decyzję, zginąć tu czy gdzie indziej?
Każdy oddech powoduje, że powietrze robi się cieplejsze. Każde bicie serca pokazuje, że jesteśmy jednakowi. Dlaczego, więc celują do siebie bronią?
- Oddaj dziewczynę- słyszę wkurzony głos Steven'a. Odruchowo dostaję ciarek bo wiem do czego jest zdolny. Ten człowiek nie patrzy czy ktoś ma dzieci albo jest dzieckiem. Zabija.
- Nigdy- warczy zielonooki, a już po chwili słyszę strzał. Strach opanowuje moje ciało do tego stopnia iż nie mam odwagi odwrócić głowy. Nikt nie oddycha. Wygląda jakby czas na chwilę stanął.
- Li-Liam!- słyszę krzyk Niall'a. Wstaję i zauważam Payne'a na podłodze. Dostał w nogę i wiem, że nie skończy się to dobrze. Postanowione. Nikt przeze mnie nie zginie. Gdy Harry jest w zbyt wielkim szoku by mnie zatrzymać maszeruję do ojca. Łzy lecą po moich policzkach, ale ich nie zatrzymuję. Steven chwyta mnie zbyt mocno za ramię przez co syczę. Dopiero teraz Styles jest zdolny by się ocknąć.
- Penny!- krzyczy, ale zatrzymują go ludzie Stevena. Przeciskam się przez tłum ochrony lecz po raz ostatni patrzę na moją jasną gwiazdę.
- Kocham Cię- szepczę i znikam za drzwiami. Idziemy dziwnymi, krętymi korytarzami, które widzę po raz pierwszy. Ojciec wziął ze sobą czterech ludzi dla pewności, a resztę zostawił chłopakom. Wchodzimy przez automatyczne drzwi do pomieszczenia przypominające te w szpitalach. Nie żebym kiedyś w jakimś była. Wiem to z filmów. Steven stawia dwójkę na straży, a reszta idzie z nami. W końcu zrywa mi naszyjnik z szyi i wstukuje kod. Metalowe drzwi otwierają się szeroko, po czym wchodzimy dalej. Popycha mnie do przodu. Staję przed skanerem, który sprawdza moje linie papilarne oraz siatkówkę. Nie wiem co czeka za tymi srebrnymi, półokrągłymi drzwiami lecz nie jest to dobre dla nikogo. Słyszę szczęk i przewijanie łańcuchów. Spoglądam na drzwi, ale Steven popycha mnie do tyłu przez co ląduje na ziemi. Jednak ciekawa tajemniczego skarbu idę na czworaka do ojca. Na metalowym stoliku leży stos teczek. To na tym zależało ojcu? Po to zabijał ludzi? Dla zasranych teczuszek?! Wstaję i kieruje się ku niemu. Jak obłąkany spogląda na nie napawając się ich widokiem.
- To po to mordowałeś ludzi, dla papierów?!- wrzeszczę zła wyrywając go z zamyśleń.
- Nie są to jakieś tam papiery. Skoro umrzesz za moment zdradzę ci tą tajemnicę- przystawia mi pistolet do skroni. Wstrzymuję oddech przestraszona całym zajściem. Nigdy nie byłam tak blisko spotkania ze śmiercią. Czuję jej oddech na swoim karku, dotyk na skórze.- W tych trzech teczkach są trzy najniebezpieczniejsze gangi w Ameryce! Mam z nimi umowę i utrzymuję informacje w tych teczkach. Jeżeli wpadły by w niewłaściwe ręce gangi zniknęły by z powierzchni ziemi. Tego nie chcemy, prawda?
- Jesteś chory!
- Owszem, a ty martwa. Powiedz dobranoc tato...
- Dobranoc... skurwielu- słyszę strzał i wydaję mi się, że te słowa padają z moich ust. Jednak dźwięk upadającego ciała i ciecz na mojej skórze mówią co innego. Do moich nozdrzy dociera zapach krwi. Otwieram jedno oko zauważając ciało ojca leżące w bezruchu na ziemi. Zakrywam twarz rękoma powtarzając w myślach ,,To nie ja, To nie ja". Ciepła dłoń chwyta mnie za nadgarstek. Harry. Wstaję z ziemi rzucając się mu w objęcia. Przyszedł, zawsze przychodzi. Tłumaczę mu, że musi zabrać papiery, a ja kradnę broń Steven'a chociaż nie wiem jak jej używać. Nie wiem czemu, ale czuję jakby kamień spadł mi z serca.
- A co z Liam'em?!- pytam po chwili przypominając sobie to straszne zajście.
- Madison zabrała go ze sobą. Mówiłem, że jest lekarką?
- Nie- kiwam przecząco głową. Wychodzimy na główny korytarz zastając obrzydliwy widok. Pełno martwych ciał leży na ziemi. Lou i Niall rozlewają benzynę i wiem do czego to prowadzi. Harry przeciera moją twarz i rzuca uroczy uśmiech. Potem dostaję całusa w czoło i ruszamy dalej. Dokładnie przed wyjściem Styles zatrzymuję się na moment i oznajmia iż musi na chwilę wrócić by dać kluczyki do samochodu tamtym sierotą. Stoję przed drzwiami do mojej wolności. To miejsce zniknie, znikną ci ludzie, zniknie wszystko. Będę wolna po osiemnastu latach. Z zamyśleń wyrywa mnie stukanie butów o podłogę.
- Harry...co będzie...- przerywam widząc czuprynę Zayn'a. Zapomniałam o nim, kompletnie o nim zapomniałam. Zostawiliśmy go na dole samego, żywego razem z Jakc'iem. Chłopak obraca w ręce pistolet. Przełykam ślinę przypominając sobie, że również mam spluwę w kieszeni spodni. Za Malik'iem wyłania się Jack z Harrym. Dlaczego w ciągu tego dnia nic nie skończy się dobrze? Same problemy i kłopoty.
- Myślałaś, że cię kurwa tak zostawię? Nigdy! Zabiłaś ojca ty pieprzona szmato!
- Skoro był twoim ojcem to dlaczego nawet się tobą nie obchodził?- warczę zła na tego idiotę.
- Obchodził, bardziej niż tobą!
- Właśnie widzę, skoro wysłał cię do Harry'ego. Mogłeś tam zginąć- sama kopię sobie grób prowokując go.
- Zamknij ryj!- wrzeszczy. Postradał kompletnie zdrowy rozsądek.- Zabije go... ZABIJE GO SŁYSZYSZ?!- drze się tak głośno, że echo rozejść się powinno po całym budynku. Przystawia Harry'emu do głowy pistolet, a mnie ogarnia panika. Jeden lub dwa strzały i po wszystkim. Zrobisz to... zrobię to.
- On zdechnie jak pies- chichoczę głosem obłąkańca. Wyciągam szybko pistolet strzelając najpierw w głowę Jack'a, a następnie w zdezorientowanego Malik'a. Oboje upadają, a Harry pędzi ku mnie jak oszalały. Pistolet wypada z moich rąk. Staram się uspokoić rozszalałe serce oraz wyrównać oddech. Nic, a nic. Chłopak opatula mnie swoimi ramionami dodając niesamowitej otuchy. Patrzę przez jego ramię zauważając, że Zayn nie powiedział ostatniego słowa. Pcham Harry'ego daleko od siebie i za chwilę czuję ból. Przeszywa każdy mięsień, nerw, kość i najmniejsze rzeczy. Upadam na ziemię. Zaczyna brakować mi tchu. Wygląda to tak jakby moje drogi oddechowe zamknęły włazy. Kolejny strzał słyszę bardzo niewyraźnie. To Louis strzelił do Malik'a. Harry podbiega i chwyta mnie w swoje ramiona. Łzy skapują na moją twarz. Teraz stanowią jedność z moimi.
- Penny...Penny otwórz szeroko oczy i patrz na mnie- Patrzę- chcę powiedzieć jednak nie mogę. Chłopak odgarnia włosy z mojego czoła i przytula do swojej klatki piersiowej. Chociaż wszystko boli jak cholera i wylewam z siebie więcej niż podczas okresu nadal mam na ustach uśmiech. Wszystko to jest dla mnie zabawne. Wiedziałam, że prędzej umrę niż opuszczę to miejsce, a co dopiero kraj. Całuję go pod uchem i szepczę tak by tylko on usłyszał te słowa.
- Pamiętasz rozmowę odnośnie gwieździstej drogi?
- T-tak- wyjąkuję przez łzy, a mnie boli serce wiedząc iż zostanie sam, znowu. Przysporzyłam każdemu tak wiele bólu i cierpienia.
- Gdy ujrzałam cię po raz pierwszy wybrałam tę najbardziej absurdalną i nierzeczywistą myśl. Zakochałam się w tobie i wiem, że to była najlepsza rzecz w całym moim życiu Harry.
- Mówisz tak jakbyś miała umierać, a tego nie zrobisz, prawda?- wygląda jak ten biedny chłopczyk z koszmarów. Czuję, że będę kolejnym złym wspomnieniem.
Obejmuję rękami jego twarz i zamykam powieki pozwalając spłynąć ostatnim łzą. Bicie serca ucicha i zwalnia. Nie szaleje tak jak wcześniej co znaczy, że uczyniło moją prośbę. Składam delikatny pocałunek na ustach chłopaka.
- Umrę, ale zostanę w twoim sercu- dotykam klatki piersiowej. Moja głowa robi się ciężka i opada. Świat wiruję, a ja dostrzegam światełko w tunelu. Nareszcie odejdę z tego miasta.
_________________________________________________________
*Ba dum tss* to nie żart co napisałam, rozdział jest prawdziwy :) Wiem, że w tym momencie wielu mnie nienawidzi :< Co powiecie, na to że w ramach rekompensaty ( oraz tego, iż jutro zaczyna się sql) wstawię jeszcze 1 rozdział wieczorem?
Ps. Mówiłam ci A, że to nie Harry umrze :P
CZYTASZ
Starry Road||H.S|| [Zakończone]
Fanfiction"Tylko raz w życiu trafia się miłość, i to jeżeli masz szczęście."-Dennis Lehane- Pułapka zza grobu ✘Opowiadanie nie jest tłumaczeniem! ✘Wszelkie prawa zastrzeżone! ✘Okładkę robiłam sama ;)
![Starry Road||H.S|| [Zakończone]](https://img.wattpad.com/cover/41803567-64-k91111.jpg)